PIERWSZY RAZ NA BLOGU I W INDONEZJI?

Zacznij od lektury tego tekstu!

U STÓP ALP POŁUDNIOWYCH

Ah, ta Nowa Zelandia!

KRÓLESTWO SIKHÓW

Jeśli miałabym wskazać kilka miejsc na mapie Indii, do których chciałabym wrócić, to byłoby na szczycie listy! Kim są Sikhowie i dlaczego jest u nich tak fajnie?

 

Bukit Lawang – najłatwiej dostępny kawałek dżungli

Po drugiej stronie parku narodowego Gunung Leuser niż moje ulubione Ketambe znajduje się najpopularniejsze miejsce do rozpoczęcia trekkingów w sumatrzańskiej dżungli, ze względu na sporą popularność wśród turystów zwane też niechlubnie „Khao San w dżungli”.

Jezioro Toba – Mazury dla ciepłolubnych

Samosir, największa na świecie wyspa na wyspie, oferuje wakacje nad wodą, z kajakami i przejażdżkami rowerowymi po okolicy. Brzmi znajomo? No, tylko że te palmy trochę nie pasują ;) Dodajcie do tego fascynującą kulturę Bataków – tańce, śpiewy, lokalny bimber, dania z wieprza i już w ogóle zapomnieć można, że jest się w Indonezji!

Ketambe – dżungla i orangutany

Ketambe to senna wioska w regionie Aceh Tenggara, baza wypadowa do trekkingów do dżungli w poszukiwaniu orangutanów i innych cudów natury. Moim gwoździem programu nie były jednak orangutany, a gigantyczne prastare drzewa, gorące źródła, cisza, brak zasięgu… Okolica Ketambe skradła moje serce, utknęłam w niej na miesiąc i będę wracać nie raz, nie dwa! To idealna alternatywa dla przeładowanego turystami Bukit Lawang.

Hong Kongu wschodnie oblicze

Niewiele jest miejsc na świecie gdzie Wschód miesza się z Zachodem tak perfekcyjnie jak tu. Dziś o tej tradycyjnej, chińskiej twarzy Hong Kongu. Żadna to też niespodzianka, że wpis ten w dużej mierze będzie o jedzeniu – bo to jeden z głównych gwoździ programu wizyty tu, w końcu mają tu ponad 60 restauracji z gwiazdką Michelin, i to niektóre z nich naprawdę przystępne cenowo!

Surabaja – brama do Bromo

Co zobaczyć w drugim pod względem wielkości mieście Indonezji? Oraz to, co pewnie bardziej Was interesuje – jak dostać się stamtąd pod Bromo?

Scoot na trasie Europa (Berlin lub Ateny) – Singapur

Scootem leciałam już kilka razy, do tej pory jednak tylko po Azji. Bezpośredni lot na trasie Ateny-Singapur był pierwszym dłuższym, międzykontynentalnym. Oto moja relacja z podróży tymi tanimi singapurskimi liniami – ubogą wersją Dreamlinera na tak długiej trasie.

Przesiadka w Atenach – stolica Grecji w jeden dzień

W internecie pełno jest artykułów typu „Ateny w weekend”, a na dodatek ja lubię podróżować powoli, bałam się więc, że jeden w nich dzień zostawi mnie tylko z niedosytem. Okazało się jednak, że to wystarczyło, żeby zasmakować sporo greckiego klimatu! O stolicę Grecji zahaczyłam w drodze z Berlina do Singapuru.

Ayutthaya – pod znakiem świątyń

Mając kilka ostatnich dni w Tajlandii wymyśliłam sobie, że znajdę jakieś spokojne miejsce do poczilowania w bliskiej okolicy Bangkoku. To dopiero wyzwanie! Padło na Ayutthaję, nie wiedzieć czemu. I wtedy w Lonely Planet (któremu z zasady do końca nie wierzę) przeczytałam, że „Ayutthaya nie jest tak spokojna, jaką ją sobie wyobrażasz”. Czy więc warto spędzić tam więcej niż tylko kilka godzin jak większość turystów?

Mój 2017 rok – podsumowanie

Trochę Indonezji, całkiem sporo Polski, Malezja, Tajlandia… O tym, co dobrego przyniósł mi miniony rok – podróżniczo, blogowo, zawodowo, prywatnie.

Tanio do Azji z Norwegianem – na pokładzie Dreamlinera

Tanie linie latają już nawet do Azji! Nie trzeba wcale polować na żadne specjalne promocje, żeby do Bangkoku czy Singapuru polecieć (i wrócić) za mniej niż 1800 zł. To szczególnie interesująca opcja dla tych, którzy szukają lotu w tylko jedną stronę, chcą wrócić na innej trasie lub… mieszkają w Skandynawii. Jeśli ma być naprawdę tanio to tylko z bagażem podręcznym i… własnymi kanapkami :P , za to Dreamlinerem! Moja relacja z grudniowego lotu na trasie Bangkok-Sztokholm-Berlin.

Langkawi: kilka dni relaksu

I to nie tylko na plaży! Langkawi jest dość różnorodne: ma to, co kojarzy się z wakacjami w tropikach, czyli piękne plaże, a na nich bary, w których można drinka z palemką wypić – i to pod palmami, ale też górskie widoki, wodospady i przepyszne jedzenie.

Delhi – pożegnanie z Indiami

Delhi było ostatnim przystankiem na trasie mojej prawie czteromiesięcznej podróży po Indiach. Ukochanych i znienawidzonych naraz Indiach – a mówią, że ALBO się je kocha albo nienawidzi? Nie byłam w Czerwonym Forcie, nie zrobiłam ani jednego zdjęcia pod słynną Bramą Indii, zapadł mi za to w pamięć nocleg u miejscowej rodziny na jego przedmieściach. Śpiewałam polski hymn w barze i spędziłam pół dnia na dworcu reklamując bilet na pociąg.