Category Archives: Indie

Bodhgaya – gdzie Budda osiągnął oświecenie

Legenda głosi, że to właśnie w Bodhgai Siddhartha Gautama (później zwany Buddą) osiągnął oświecenie, medytując pod drzewem bodhi przez 6 lat. Od nazwy drzewa wzięło się ponoć jego imię i słowo „buddyzm”.

Waranasi w 20 ujęciach

Bez zbędnego gadania – 20 zdjęć, które lepiej niż słowa oddadzą klimat świętego miasta nad Gangesem.

Waranasi – umieralnia nad Gangesem

Mówią „Nie byłeś w Waranasi? Nie byłeś w Indiach!”. Mówili też: „jeśli jesteś już zmęczona Indiami, nie jedź tam”. A ja, po już prawie czterech miesiącach tułaczki po nich, taka właśnie byłam. Jednak stwierdziłam, że jeśli mam już nigdy do Indii nie wrócić, muszę je zobaczyć. I… to było najfantastyczniejsze z moich indyjskich przeżyć! 3 dni w mieście nad Gangesem były jak wisienka na torcie, idealne pod każdym względem, choć zostając tam dłużej ześwirowałabym chyba od nadmiaru wrażeń ;)

Holi – festiwal kolorów

…czyli Lany Poniedziałek z farbkami zamiast wody, najbardziej fotogeniczne z hinduistycznych świąt. Spędziłam je w już na co dzień niezwykłym Waranasi.

Księga dżungli

Chciałyśmy z Anią zobaczyć tygrysy bengalskie na wolności. Było to możliwe w dwóch parkach narodowych w miarę niedaleko Khajuraho –  Bandhavgarh lub Ranthambore. Wybrałyśmy ten pierwszy, znany głównie dzięki temu, że dla Kiplinga, autora „Księgi dżungli” był inspiracją do napisania książki. Tu podczas safari jest ponoć największa szansa na spotkanie z tygrysem. Prawdziwej dżungli za dużo nie zaznałyśmy, ale… przecież Indie same w sobie to już „human jungle”! ;)

[18+] Świątynie z podtekstem

‚Czemu nie chcecie ich kupić? Przecież w waszej kulturze wszyscy to robią i o tym mówią’ – zdziwiony sprzedawca wymachuje nam przed nosem talią kart z obrazkami przedstawiającymi pozycje z kamasutry.

‚Serio przyjechałyście w takie miejsce same, bez chłopaków? To zły znak’ – stwierdza inny.

Wybrałyśmy się z Anią do Khajuraho, bo słyszałyśmy same pozytywne opinie o tutejszych świątyniach (które wcale nie są całe aż tak erotyczne!), ale przecież można było się spodziewać, jaka atmosfera będzie panować w tak nietypowym miejscu…

Ikona Indii – Taj Mahal

Być w Indiach i nie stanąć przed ich najsłynniejszą budowlą? Mimo, że zdecydowanie wolę podróżować poza utartymi szlakami, tego miejsca ominąć po prostu nie było opcji. Zwany ‚świątynią miłości’, Tadż Mahal został wzniesiony przez cesarza z dynastii Mogołów jako grobowiec dla ukochanej żony, która zmarła przy porodzie ich czternastego dziecka. Łączy elementy sztuki islamskiej, perskiej i indyjskiej i zbudowany jest z marmuru pokrytego kamieniami szlachetnymi.

„Ob-La-Di, Ob-La-Da”

Czwórka z Liverpoola poznała słynnego guru Maharishi Mahesh Yogi podczas jego wizyty w Londynie. Zafascynowani naukami, jakie głosił, Beatlesi postanowili wybrać się do jego ashramu na północy Indii na dłużej. Odbyli tu kurs medytacji i był to jeden z najbardziej produktywnych okresów ich kariery – stworzyli tu sporo utworów. Zobaczcie ashram, w którym mieszkali, a na dokładkę trochę straszne hinduskie bóstwa i standardowo kilka indyjskich absurdów :)

Coś dla ciała, coś dla ducha

Do Rishikeshu pojechałam z nadzieją na odetchnięcie od zgiełku, hałasu i spalin – w końcu miasteczko zwane „światową stolicą jogi” powinno służyć relaksowi… Nie doczytałam, że jest to też ważne centrum pielgrzymkowe, co oznacza jedno – tłumy przetaczające się przez wąskie uliczki. Pierwsze wrażenie było więc fatalne i zdawało się nie być od tego ucieczki. Potem odnalazłam tam jednak miejsce idealne i zostałam prawie dwa tygodnie. W dodatku na wspomnienie tych knajpek nad Gangesem aż mi ślinka cieknie!

Gwiazdy indyjskich ulic

Święte krowy gościły u mnie na blogu już nieraz. W Indiach spotykałam je na rajskich plażach, dworcach kolejowych i oczywiście na ulicach. Zebrało mi się ich zdjęć tyle, że postanowiłam, że należy im się dodatkowa galeria. W końcu co to za Indie bez krów?

Azjatyckie miasto idealne

…przynajmniej z założenia. I wcale nie mowa tu o Singapurze! Chandigardh, stolica dwóch stanów naraz- Haryana i Punjab, został zaprojektowany przez francuskiego architekta Le Corbusiera w połowie XX w. Miasto szczyci się ciekawym zagospodarowaniem przestrzeni i najwyższym w Indiach poziomem życia.

Spotkanie z jakiem i o obleśnych zwyczajach Hindusów cd.

Droga do Manali jest kręta i w tragicznym stanie. Podróż trwa całą noc i nie da się spać, mimo że tym razem szarpnęłam się na „deluxe” busa, następnym razem biorę znów najtańszy lokalny autobus, bo różnica prawie żadna… Ciągle trzeba się trzymać, żeby nie wypaść z siedzenia, o pasach tu przecież nie ma mowy. Na dodatek jest przeraźliwie zimno. Mijamy połacie śniegu i meczące stada owiec na drodze, a w wioskach potężne jaki! :)