Category Archives: Okołowyjazdowo

Zachód vs egzotyka. Mój kraj idealny

Nowa Zelandia, Dania, Norwegia. Wszystkie te kraje plasują się w czołówkach rankingów najlepszych miejsc do życia. We wszystkich z nich mieszkałam co najmniej kilka miesięcy. Który z nich jest tym idealnym? A może bliżej do takiego Indonezji, która jest moim obecnym domem? Przecież mówią, że to raj na ziemi. Na ulicach palmy, egzotyczne owoce i pocztówkowe plaże na wyciągnięcie ręki, uśmiechnięci ludzie. Nie. Kraju idealnego nie ma, ale jak wyglądałby, gdyby istniał? Polska vs Indonezja – w ramach projektu ‚mój kraj idealny’ Klubu Polki na obczyźnie.

Siostra malarii – denga

Byliście u lekarza medycyny tropikalnej przed pierwszym wyjazdem w tropiki? Jeśli tak, na pewno próbował was przekonać do zrobienia zapasu tabletek przeciw malarii, ale czy wspomniał choć słówko o dendze? Ryzyko zachorowania na nią w Azji czy Ameryce Pd jest o wiele większe niż na malarię. Co to za wstrętna choroba i jak jej uniknąć?

Marzycielska poczta z podróży

Dzisiaj Walentynki. Nie jestem fanką tego „święta”, ale w ten dzień wysyła się sporo kartek, a kto ma do tego więcej okazji niż ci, którzy świat przemierzają wzdłuż i wszerz? Nie chodzi tu o kartki walentynkowe oczywiście, ale pomyśleliśmy sobie (my, blogerzy piszący o podróżach), że żaden inny dzień nie nadaje się tak dobrze na tę akcję. Akcję namawiania Was do dołączenia do jakże fajnej inicjatywy wysyłania ciepłych słów chorym dzieciom.

Podróże to prawdziwy lajfstajl!

Drodzy Czytelnicy!

Część z was zauważyła, że kilka dni temu pojawił się u mnie znaczek „Blog Roku 2012”. Nie, blogiem roku mój blog nie został i tak się (przynajmniej w tym roku) na pewno nie stanie. To przemyślana strategia, a o akcji, która się za tym kryje, tego samego dnia, o tej samej porze, piszę ja i kilkudziesięciu innych blogerów podróżniczych.

Za kulisami i planów snucie

Statystyki prowadząc bloga śledzić trzeba, bo dają obraz tego, o czym ludzie szukają informacji i pomagają w tagowaniu/pozycjonowaniu. Na tym znam się wciąż słabo, ale statystyki (no, może oprócz przedmiotu pod tym tytułem na studiach :P) zawsze lubiłam, a to taki czas, że i wordpress uszczęśliwił mnie jeszcze dokładniejszymi niż na co dzień cyferkami, więc…voila!

I o planach na świeżo rozpoczęty rok.

Przerywnik

Ci czekający na wpisy o Indiach i w ogóle jakiekolwiek są pewnie zawiedzeni… Pamiętam o tym wciąż, muszę się jednak usprawiedliwić- zapracowana jestem do granic możliwości, od miesiąca miałam tylko jeden dzień wolny, kombinuję łacząc trzy różne prace, a potem wieczorami niemal codziennie się ‚socjalizuję’ ;), tak że czasu nie ma nawet na zrobienie prania czy zakupów, nie mówiąc już o pisaniu bloga.

Moja lista przebojów

Odwiedzając krewnych i znajomych po powrocie z ośmiomiesięcznej podróży nasłuchałam się na ogół tych samych pytań. Dziesiątki razy, do znudzenia. Aby uniknąć kolejnych, przygotowałam ranking miejsc, potraw, przygód, jakie mnie w Azji spotkały.

Polsza ukochana

Tysiące kilometrów pieszo, na rowerze, skuterze, motorze, w kajaku, na grzbiecie wielbłąda, w tuk-tukach, rikszach, autobusach lokalnych i sypialnych, w pociągach, na łódkach i promach. Drugie tyle w samolotach. Ponad 7 miesięcy spędzonych w podróży.

Więcej szalonych wspomnień i nowych doświadczeń niż w ciągu całego wcześniejszego życia.

Setki poznanych ludzi z różnych kontynentów. Z niesamowitymi, inspirującymi historiami życiowymi. Notatnik pełen numerów tel. i adresów mailowych, które często nawet nie pamiętam do kogo należą. Kilka przyjaźni trwających do dziś.

30 gb zdjęć i filmików, a w głowie mnóstwo obrazów, smaków, zapachów i dźwięków, których nie da się przelać na „papier”.

Wróciłam.

Reisefieber

(w słowniku języka polskiego jako ‚rajzefiber’- co za okropne spolszczenie!). Fernweh męczący mnie już od dłuższego czasu ustępuje jej miejsca, nareszcie! I jak tu nie lubić niemieckiego? :)

Miało być spontanicznie i bez wielkiego planowania, spakować się jednak trzeba z głową, bo nieduży plecak przez kolejne kilka miesięcy ma być całym moim dobytkiem.

Jadę sobie

Ponad 24 tysiące osób na sami-wiecie-jakim portalu społecznościowym ‚odgraża’ się, że „kiedyś wszystko pierdolną i wyjadą na Bali”. Ile myśli o tym naprawdę poważnie? Ja pierwszy krok już zrobiłam i niedługo wyruszam. To nie żart. Rzucam wszystko i jadę na Bali! No, prawie ;)