Azjatyckie miasto idealne

…przynajmniej z założenia. I wcale nie mowa tu o Singapurze! Chandigardh, stolica dwóch stanów naraz- Haryana i Punjab, został zaprojektowany przez francuskiego architekta Le Corbusiera w połowie XX w. Miasto szczyci się ciekawym zagospodarowaniem przestrzeni i najwyższym w Indiach poziomem życia.

Na pewno nie bez znaczenia jest, że skupia się tu mnóstwo urzędów (z racji piastowania funkcji podwójnej stolicy)- w wielu krajach trzeciego świata praca w rządowych instytucjach jest dobrze płatna i jako jedna z niewielu zapewnia emeryturę.

Miasto to jak na Indie jest niemal wioską- ma tylko milion mieszkańców. Wg planu miało tu mieszkać nie więcej niż 150-500 tysięcy ludzi, a miasto podzielone na sektory w kształcie prostokątów ograniczać miał pas zieleni, rozbudowa poza który byłaby zabroniona. Nie udało się utrzymać tych założeń, ale trzeba przyznać, że jest tu naprawdę zielono, ulice są szerokie i nie aż tak bardzo zatłoczone. Niestety to, co zbudowano za czasów jego świetności, jest zaniedbane. Jak przystało na Punjab, dominują tu Sikhowie. Śmieszny jest widok dumnie wyglądających panów w turbanach jadących traktorem główną ulicą.

DSCN4637

oprócz traktorów nowe autobusy tu mają, ewenement na skalę Indii!

Poza całkiem ciekawym Rock Garden (ogród skalny/kamienny) mają tu też ogród różany z ok. 1600 gatunków- ponoć największy w Azji. Ja skupiłam się na tym pierwszym. Zbudowany jest on z potłuczonej ceramiki- talerzy, umywalek, a nawet… sedesów.

DSCN4643

DSCN4656

DSCN4686

DSCN4679

DSCN4683

DSCN4657

DSCN4678

DSCN4640

DSCN4685

Chandigardh

P: strażnik z kałachem

DSCN4676

DSCN4675

DSCN4641
DSCN4650

DSCN4691

DSCN4654

DSCN4634

Bez wątpienia jest to najbardziej zielone i najczystsze miasto Indii, ale też najdroższe. Najtańszy nocleg, jaki znajduję dwukrotnie przekracza mój budżet, więc padnięta po nieprzespanej nocy w autobusie w kilka godzin „zaliczam” zwiedzanie i zmywam się stąd jeszcze tego samego dnia. W parku zagaduję do dwójki Polaków- z początku nie wydają się być zadowoleni ze spotkania swojej rodaczki na wakacjach, więc wycofuję się szybko, ale potem trafiamy na siebie znów w autobusie do Haridwaru i okazują się być w porządku, kilka godzin jazdy urozmaicone rozmową mija mi błyskawicznie. Obaj są po 40tce i kilka razy do roku podróżują skrajnie tanio, mimo, że wnioskuję, że nie narzekają na brak kasy. Czasem zabierają ze sobą też dzieci. Byli już w ponad połowie krajów świata i jedynym, o którym wypowiadają się bardzo negatywnie, są właśnie Indie.

Miasto idealne? Ja do mieszkania wybrałabym jednak Kopenhagę czy Nowy Jork!

A pamiętacie jeszcze, które polskie miasto nazywa się „idealnym”? Jeśli nie, pisałam o nim tutaj.

12 komentarzy do posta Azjatyckie miasto idealne

  1. Tam nasz jeszcze nie było, ale miasto zdecydowanie jest na liście do odwiedzenia next time :)
    Pozdrawiam!

  2. Świetne zdjęcia na blogu! :)

  3. podróżna napisał(a):

    Mój znajomy był przez 2 miesiące w Indiach i podobnie wspominał pobyt w Chandigardh, jak i w ogóle w Indiach. Ciekawe miejsce, nie da się ukryć.

    • Emiwdrodze napisał(a):

      podobnie? Tzn jak? Ja mam o Indiach bardzo niesprecyzowane zdanie, z jednej strony kocham, z drugiej nie znoszę, a mówią, że albo jedno albo drugie ;)

  4. byłam przez kilka miesięcy (http://emiwdrodze.pl/nowa-zelandia/working-holiday), jest bardzo podobnie do Norwegii, tyle, że mówią po angielsku. Przyjemnie się mieszkało, wszystko na luzie, bez pospiechu i z uśmiechem. Ciągle jednak bardzo prowincjonalnie, w miastach się nic nie dzieje, młodzi ludzie uciekają do Australii no i zimą zimno jest i pada śnieg ;), ale byłam na wyspie pd., w okolicach Auckland klimat jest ciekawszy.

  5. Co powiesz na Nową Zelandię? Podobno najlepszy kraj do życia, pod każdym względem.

  6. Zu napisał(a):

    Emi, jeśli szukasz idealnego klimatu, to zapraszam do Kuala Lumpur ;)

    • Emiwdrodze napisał(a):

      z KL pamiętam ciężkie powietrze i spanie raczej tylko z klimą, nie macie tam tak cały rok? Klimat ok, ale co ze ścieżkami rowerowymi, czystością i zarobkami? ;) Myślę, że będzie to bardziej Australia/USA..

  7. Super Emi! Lubie śledzić twoje podróże. Mam nadzieje ze kiedys bede mogl obejrzec reportaż na yt i pochwalic sie ze znam osobiscie taka odwazna kobiete jak ty. Pozdrowienia z Kopenhagi.

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Jaka tam odważna, nawet pająków się boję! Do TV ani jutubów się nie garnę, ale niedługo wywiad ze mną będziesz mógł przeczytać ;) pozdro Łukaszku!

  8. …oba mają jednak duuuży minus jak dla mnie- klimat. Szukam idealnego miasta, w którym zawsze jest lato ;)

  9. Mam podobne typu, chociaż Kopenhaga i Nowy York są zupełnie różne od siebie.

Przydał Ci się ten wpis? Najlepiej podziękujesz klikając w reklamę, to nic nie kosztuje! :)