Ostatki

Delhi. Po zbawiennym dla moich nerwów tygodniu wyciszenia w Rishikeshu czas na powrót „do ludzi”. Znów mi się Indie podobają. W dodatku w towarzystwie koleżanki ze studiów, więc znów jest łatwiej :)

46 stopni w cieniu. Ok, i dla mnie istnieje jednak pojęcie ZA gorąco. W dzień da się to przetrawić, ale noce są nie do zniesienia i wiatrak chodzący na najwyższych obrotach nie pomaga. Czas przestawić się na pokoje z klimatyzacją. Pozwalam sobie na takie szaleństwo, bo to ostatnie dni w Indiach. W Azji. W podróży. Staram się więc cieszyć nimi podwójnie i nie dać ich sobie zepsuć żadnemu nachalnemu rikszarzowi :)

Mój grafik na czerwiec przedstawia się następująco: za chwilę Agra (Taj Mahal), później Khajuraho, park narodowy słynny za sprawa Mowgliego i „Księgi dżungli”, powrót do Delhi na końcowe zakupy i fruuuu! -> Kijów -> Praga -> Wrocław -> Poznań -> Koszalin -> Warszawa -> ?

Do zobaczenia na polskiej ziemi! :)

Przydał Ci się ten wpis? Najlepiej podziękujesz klikając w reklamę, to nic nie kosztuje! :)