Lombok – najpiękniejsze plaże

Odwiedziliśmy kilka plaż znanych jako najpiękniejsze na wyspie. Wszystkie w jej południowej części, maksymalnie godzinę jazdy od Kuty, w której najłatwiej o tani nocleg.

DSCN2485_1

Pierwsze, co zaskoczyło mnie na Lomboku to piękne, nowe lotnisko – po wylocie z baraku w Jogji sprawiało to wrażenie jakbyśmy znaleźli się co najmniej w Singapurze. Jednak już po wyjściu z hali przylotów uderzyło nas w twarz Indonezją. Albo nawet Indiami, bo to z nimi skojarzyły mi się tłumy przed wejściem. Kiedy otworzyły się drzwi ruchome, lekko się przeraziłam i wręcz zatrzymałam w miejscu, bojąc się wyjść z obawy, że te tłumy są taksówkarzami i zaraz się na nas rzucą i nas pożrą. Na szczęście tłumy okazały się rodzinami innych pasażerów, a taksówkarzy wśród tego było niewielu i na dodatek od razu któryś zaproponował nam użycie taksometru! Nastawieni bojowo na długie negocjacje i próby oszustwa odetchnęliśmy z ulgą.
Droga do Kuty to nówka sztuka, piękna i gładka, choć kręta i w wielu miejscach zasypana żwirem. Za to inne drogi na wyspie miejscami wyglądają jak ser szwajcarski.

drogi_Lombok

Jako, że w tym roku pora deszczowa coś nie chce nadejść, jest bardzo sucho i upalnie, ciężko spać bez klimatyzacji, a dominujący w naturze kolor to szary. Wyobrażam sobie, że po deszczu, kiedy wszystko tonie w zieleni, musi tu być dużo piękniej, bo wzgórz pokrytych lasami tu mnóstwo. Jest też bardzo dużo drzew bawełny z kudłatymi od niej gałęziami.

Początkowo Kuta pozytywnie nas zaskoczyła. Nie jest to miejsce, w którym chciałabym spędzić więcej niż parę dni, ale mając w pamięci Kutę Bali spodziewałam się, że tu będzie lepiej, ale i że ceny też będą nieźle zawyżone. Na szczęście niewiele poza nazwą mają te dwie Kuty wspólnego. Tu spokojnie można znaleźć czysty pokój za 100k albo i taniej, a jedzenie w knajpach jest (jak na turystyczną okolicę) przystępne cenowo (w restauracji nigdy nie zapłaciliśmy za kolację na dwójkę więcej niż 100k, a tańsze lokalne warungi też były), choć nawet jedząc trzeba odganiać się od nachalnych dzieci sprzedających bransoletki.

DSCN2410a

plaża w Kucie

Kuta_Lombok_plaza

DSCN2412_1

Mają nawet darmowe WI-Fi :P

Kuta_Lombok

Zaniedbane nabrzeże w Kucie nie zachęca do spacerów

Objazdówkę po plażach postanowiliśmy zacząć od tej najbardziej znanej – Tanjung Aan:

Tanjung_Aan_Lombok

To idealna miejscówka do pływania, jest płytko i bez fal, jest też przepięknie umiejscowiona huśtawka:

Tanjung_Aan_hustawka

I plażowy bar, w którym królują beach boysi – miejscowi playboye zawsze otoczeni wianuszkiem pięknych i młodych blond turystek zachwyconych ich brzękoleniem na gitarze i tanimi tekstami na podryw. Dość żałośnie było słuchać ich rozmów, ale poza tym było tak pięknie i spokojnie, że mogłabym się stamtąd nie ruszać, ale chcieliśmy przecież zobaczyć jak najwięcej plaż, a na końcu zdecydować, na którą wrócić.

Tanjung-Aan-Lombok

TanjungAan_Lombok

Fenomen na skalę Indonezji – Lombok, mimo, że muzułmański (a oni psami się brzydzą) pełen jest bezpańskich psów. Religia na Lomboku to dziwny mix islamu z wierzeniami animistycznymi.

Najpierw udaliśmy się dalej na wschód – do wioski rybackiej Gerupuk, która miała być rajem dla surferów. Chcieliśmy ich poobserwować, okazało się jednak, że fale załamują się tu z dala od brzegu i żeby do nich dotrzeć, trzeba popłynąć tam łódką. Z brzegu nie dojrzeliśmy nic. Dookoła jest sporo guesthouse’ów, jest gdzie spać.

Gerupuk_Lombok

Okolica Gerupuk ze skalistym nabrzeżem

DSCN2486_1

Pusta plaża „za Novotelem”

DSCN2491_1

Niektóre z plaż pokryte są pięknymi kawałkami koralu

Pojechaliśmy jeszcze dalej na wschód, jednak miejscowi pytani o drogę do najbliższej plaży mówili, że jeszcze daleeeko. I tak też wynikało z mapy. Droga robiła się coraz gorsza, czułam jakby mózg obijał mi się o kask na tych wertepach :P , zawróciliśmy więc i postanowiliśmy zeksplorować za to okolicę na zachód od Kuty. Za wjazd na większość tamtejszych plaż płaci się na ogół 10k, czyli 5 razy więcej niż na Bali czy Jawie – jesteśmy tym zniesmaczeni. Tam, gdzie nikt jeszcze nie ustawił sobie bambusowego szlabanu i nie spędza dni na czatowaniu na turystów, żeby ściągnąć od nich haracz za nic, czasem młodociana mafia próbuje szczęścia. Już drugi dzień z rzędu jechaliśmy drogą do knajpki na plaży. Pierwszego dnia nie zapłaciliśmy za wjazd nic. Drugiego przy drodze stało dwóch gówniarzy (starszy miał na oko 15 lat) i zatrzymali auto jadące przed nami. Ci (Indonezyjczycy! Ich doją tu tak samo jak turystów z zagranicy) mu zapłacili, my się zbuntowaliśmy, no bo jak to, wczoraj wjechaliśmy tu za darmo. Na co jeden z nich oburzony „w takim razie ja waszego motoru pilnował nie będę!” i odwrócił się na pięcie. Ok, spoko, nie trzeba mu opieki, w końcu i tak parkujemy w zasięgu wzroku. Jedziemy dalej, odwracam się, a młodzi oszuści odjeżdżają z piskiem, widać już im się znudziło. You’re doing it wrong, Lombok!

W pierwszej kolejności zatrzymaliśmy się na najbardziej oddalonej na zachód Selong Belanak. Faktycznie jest piękna i wygląda na idealne miejsce do nauki surfingu, jednak beach boysi na niej panujący obrzydzili nam to miejsce tak, że zmyliśmy się po 5 min. Na plaży nie ma zbyt wiele cienia. Są za to leżaki należące do tych cwaniaczków, którzy łażą za tobą i nachalnie oferują leżak. Za ich wynajem (nieważne czy na godzinę, czy na cały dzień) krzyknęli sobie 50 k. Mimo, że większość leżaków była pusta, nie chcieli negocjować, oferując nam jedynie darmowego kokosa jeśli wynajmiemy dwa naraz. O nie, tu rządzą najgorsi z najgorszych miejscowi zepsuci przez bogatych turystów, zakała Indonezji, trzeba stąd spadać jak najszybciej. Dzień później dowiedzieliśmy się, że krótko po naszej wizycie zaatakowano tu dwójkę zachodnich turystów maczetą. Taki raj.

Selong_Belanak_Lombok

Selong Belanak

Udaliśmy się na pobliską plażę Mawon. Ta z kolei pełna była indonezyjskich turystów, którzy wiochy robią więcej niż (ponoć, bo nigdy nie byłam) Polacy w Egipcie, i od których jeszcze bardziej niż ja stroni mój Indonezyjczyk. Na szczęście jednak znaleźliśmy kawałek krzaka w cieniu z dala od wydzierających się miejscowych i było pięknie. Po Tanjung Aan to moja ulubiona z tutejszych plaż. Do pływania też idealna.

Mawon_Lombok

Mawon po odjeździe autobusu z lokalnymi turystami

W drodze powrotnej zahaczyliśmy jeszcze o Mawi – niezbyt urokliwą plażę, za to dość spokojną – jest tu plażowy bar i surferzy.

Rozczarowani tą chciwością miejscowych wróciliśmy na naszą Tanjung Aan. To najbardziej znana z plaż, ale, o dziwo, wciąż najprzyjemniejsza. I na dodatek jedyna, na którą nie płaciliśmy za wjazd ani za parking. Dookoła niej nie ma też (jeszcze) żadnych hoteli, czemu nadziwić się nie mogłam.

Kiedy sączymy sok arbuzowy w plażowym barze, obok przechodzi procesja z darami na głowach. Niosą jedzenie dla bawołów – tak tłumaczy nam kelnerka. Świętują tak siódmy dzień któregoś miesiąca (a może siódmy miesiąc ichniejszego roku?).

Sasak_dom

Dom inspirowany stylem Sasaków – mieszkańców Lomboku.

Ruch_na_Lomboku

Jedna z porządniejszych dróg na wyspie

Lombok_Kuta

L: Benzynę kupuje się tu nie na litry, a na tysiące rupii – można zatankować nawet za tysiąc, czyli całe 30 groszy. P: Urocze menu w restauracji

streetart_Lombok

Nawet tu jest jakaś tam sztuka uliczna, może nie najwyższych lotów, ale…;)

Jedyne, co mnie na Lomboku naprawdę zachwyciło to jedzenie. W odróżnieniu od Jawy nie wszystko jest tu smażone w głębokim tłuszczu, kuchnia wydaje się zdrowsza. Większość lokalnych potraw, których próbowaliśmy, zawierała dużo warzyw i pyszne (choć wcale nie takie lekkostrawne :P ) mleczko kokosowe – np. moje ulubione olah olah. Dużo tu przeróżnych curry i ryb.

Jednego wieczoru wybraliśmy się na codzienną imprezę na plaży, na którą zapraszali nas miejscowi. Zbieramy się do wyjścia ok 23.00, a brama naszego hotelu zamknięta. Strażnik śpi i nie możemy go dobudzić. W końcu otwiera oczy i zdezorientowany pyta, która to godzina, co tu robimy, dlaczego chcemy wyjść, dokąd jedziemy i o której wrócimy. Musimy się mocno tłumaczyć, żeby łaskawie otworzył wrota. Na koniec rzuca, że nie będzie na nas czekał dłużej niż godzinę. Niby to hotel, a rygor jak w muzułmańskim akademiku! Co za miejsce…

Zawiedzeni atmosferą na plażach uznawanych za te NAJ i chciwymi ludźmi, którzy pewnie nie reprezentują wcale przeciętnego mieszkańca wyspy (a przynajmniej chciałabym w to wierzyć), jednak trudno uniknąć kontaktu z nimi, uciekamy z Lomboku szybciej niż się spodziewaliśmy. Jest w Indonezji mnóstwo równie pięknych, a przyjaźniejszych turystom miejsc. Chyba nie wrócę na Lombok prędko…

Informacje praktyczne:

  • Za taksówkę na odcinku lotnisko Praya-Kuta zapłaciliśmy wg licznika 82 k. Właściciel zarezerwowanego przez internet homestaya chciał nas odebrać za 150k. Jako, że na miejsce dotarliśmy późnym wieczorem, auto było jedyną opcją.
  • W ciągu dnia z lotniska odjeżdżają tanie busy Damri kursujące do Mataram i Senggigi.
  • Z Kuty ciężko wydostać się transportem publicznym. Droższą, ale wygodną alternatywą są turystyczne shuttle busy:
  • transfer Kuta – Bangsal (port, z którego odpływają łódki na Gili): po krótkich negocjacjach: 100k/os.
  • Kuta-bus terminal w Mataram: 60k/os.
  • Wjazd na większość z plaż: 5-10 k
  • Wypożyczenie motoru: 50 k/24h. To najlepszy środek transportu po okolicy, jedyną dla niego alternatywą jest wynajem auta z kierowcą.
  • Najtańsze noclegi w Kucie znajdziecie na miejscu, nie online, bo ich właściciele rzadko ogarniają internety, jednak przyjeżdżając na miejsce późno, warto zarezerwować wcześniej choć jedną noc, żeby potem spokojnie rozejrzeć się za czymś lepszym i tańszym.
  • Na kolację polecam knajpkę Lalapan Santai w Kucie. Wszystko, czego tam próbowaliśmy w ciągu kilku wizyt, było przepyszne! Cenowo jak i reszta turystycznych restauracji – za dwie osoby płaciliśmy tam ok. 100k. Są też tańsze warungi, ale w większości serwowały jedzenie jawajskie, czego unikaliśmy za wszelką cenę.
  • Pralnie na Lombok są (porównując do Jawy) bardzo drogie – 10k za kg.

Znasz na Lombok plaże piękniejsze niż te opisane? Podziel się! :)

23 komentarzy do posta Lombok – najpiękniejsze plaże

  1. sorrsha napisał(a):

    Lecimy do Indonezji za dwa dni. Plan był spędzić na Lombok 7 dni, bo spokojnie i pięknie podobno. Dzięki Twojemu wpisowi wiemy że to nie najlepszy pomysł. Dziękuję podzielimy ten czas najemca z wysp Nusa i Gili Trawangan.

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Spokojnie i pięknie jest, z tym się zgadzam :) Mi na Lomboku jedynie ludzie nie pasowali. Ale wiem, że wielu turystów było zachwyconych całą wyspą, więc może warto spróbować?

  2. zieti7 napisał(a):

    Siemka, bardzo pomocny wpis! Zastanawiam się wlaśnie jak zagospodarować 4D3N na Lombok. Na lombok trafie z Gili czy gdzieś pewnie z w okolicy Bangsal. Czy orientujecsz sie może czy da się dostać w miarę sprawnie na Kute Lombok czy trzeba będzie sie przesiadać kilka razy ;/ Przy okazji, czy da się wypożyczyć skuter w Kuta L czy trzeba to zrobić w jakimś większym mieście. Tak na koniec, w jaki sposób dostać się z Kuty na Bali (Padan bai)? Da się dojechać do Lembar i złapać prom czy to graniczy z cudem? pozdr

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Turystycznym shuttle busem/taxi z Bangsal do Kuty dojedziesz bez problemu, co jest w tekście wspomniane. Transportem publicznym, z tego co się orientowałam, w jeden dzień jest to praktycznie niewykonalne. O skuter w Kucie najłatwiej, każdy homestay Ci to załatwi. Odnośnie promów Lembar-Bali napisałam już chyba wszystko: emiwdrodze.pl/indonezja/jak-dostac-sie-na-wyspy-gili/

  3. Przemek Stopka napisał(a):

    Cześć :) A powiedz mi z jakich miejsc niedaleko Kuty na Lombok można snurkować? I czy tak jak i na Gili jest szansa spotkać żółwia. Planujemy parę dni właśnie na Lombok omijając Gili.

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Nie słyszałam o rafach w pobliżu Kuty, tam dno jest raczej piaszczyste i pod wodą pustki. Chociaż agencje podróży organizują jednodniowe wypady w okolice Gili z tego co pamiętam. Ewentualnie spróbujcie Senggigi, tam są szkoły nurkowe, więc muszą być i rafy :)

  4. hr w podróży napisał(a):

    Walczę ze sobą czy rezerwować noclegi w Senggigi czy w Kucie? Ma to być wypad z Ubud, a potem z Lombok muszę się dostać na Jimbaran. Pobyt na Lombok ma być bardzo leniwy i myślałam nawet o Sempiak Villas ale po Twoim opisie chyba zrezygnuję:) Co byś wybrała? Kuta czy Senggigi?

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Nie byłam w Senggigi, bo stwierdziłam, że na pewno mi się tam nie spodoba. Słyszałam same kiepskie opinie – że drogo, że to kurort bez charakteru, za to z ciemnymi, brzydkimi plażami. Wiesz, jeśli zamierzasz nocować w niezłym hotelu, nie straszni Ci naciągacze i nie przeszkadza Ci zapłacenie tych kilkunastu złotych za leżak (bo mnie coś takiego wkurza niesamowicie! :P) to Selong Belanak jest przepiękna, może ją jednak polubisz :) Z Lombok z powrotem na Bali bez problemu dostaniesz się z każdego miejsca, bo jest tam mnóstwo agencji organizujących takie transfery – jeśli chcesz z nich korzystać. Jeśli chcesz płynąć na własną rękę to zdecydowanie łatwiej z Senggigi, bo jest stamtąd fastboat na Bali.

      • hr w podróży napisał(a):

        Dziękuję za pomoc. Zdecydowałam się jednak na południe. Bilet lotniczy Air Asia do Denpasar kosztuje 68 złotych, a na lotnisko z Kuty czy Selong Belanak całkiem blisko:)

  5. Marta Tatarynowicz napisał(a):

    Z jakiegoś powodu oglądanie plaż zimą mnie dołuje ;) Piękne!

  6. Justyna Witkowska napisał(a):

    jeszcze mrozem się nie nacieszyłam :D

  7. Piotr Goroh napisał(a):

    W luźnych planach mam Sulaweis, ale ten Lombok może namieszać….

  8. Barbara Świderska napisał(a):

    Love Indonesia!!! Na Lomboku byłam tylko przejazdem w drodze na Flores, ale rajskie plaże to ogólnie w całej Indonezji można znaleźć. Zatęskniłam z tym bajecznym krajem! Pozdrawiam

    • Emi w drodze napisał(a):

      Jasne, nawet na Jawie są piękne plaże! I w przeciwieństwie do tych na bardziej obleganych przez turystów wyspach mają tę wielką zaletę, że w tygodniu są prawie puste :) No to musisz kiedyś wrócić! :)

  9. Aleksandra Taskin napisał(a):

    miłe wspomnienia :) wprawdzie dla mnie Lombok to Senggigi i Gili Meno, ale Twoje miejsca też są urocze :)

  10. Paweł Lewandowski napisał(a):

    chyba byłaś tam zaledwie dzień, trzy porywając się na artykuł o plażach Lomboku :)

    • Emi w drodze napisał(a):

      Byłam cztery noce, czyli dwa pełne dni, co w zupełności wystarcza, żeby pojeździć po okolicy i zorientować się jak wyglądają plaże, biorąc pod uwagę jak blisko od siebie są. Chcieliśmy zostać nawet tydzień, ale zniechęciliśmy się mocno.

Przydał Ci się ten wpis? Najlepiej podziękujesz klikając w reklamę, to nic nie kosztuje! :)