„Po drugiej stronie raju” – nowa książka o Indonezji + KONKURS

Któż nie marzy o rajskiej Indonezji – słońce, palmy, piękne plaże… A może właśnie macie ochotę poznać ją od tej mniej kolorowej strony?

Anię Jaklewicz poznałam wspinając się na Ijen. Nagle zaroiło się wokół mnie od Polaków i wszyscy z nich mówili o jakiejś pani Ani. Gdzie ona jest? Czy ktoś ją widział? Czy zeszła na dół razem z wszystkimi? W chmurze siarki mało kogo można było rozpoznać. Tajemnicza pani Ania przewodząca grupie znalazła się kilkaset metrów wyżej i dopiero wtedy skojarzyłam fakty. Książka o Chinach, którą dostałam do recenzji, ale wciąż nie mogłam się zebrać do jej przeczytania i okładka, na której wspomniała też o dłuższym czasie spędzonym w Indonezji. Kilka minut później zdradziła mi już w rozmowie, że kolejną książkę pisze o Indonezji właśnie. Wyczekiwałam jej dobrych parę lat. Przeczuwałam, że będzie to kawał dobrej, rzetelnej roboty. Byków w innych książkach o Indonezji naliczyłam już sporo, w tym przypadku oprócz kilku drobnych literówek wreszcie naprawdę nie mam się do czego przyczepić. A to dlatego, że Ania Indonezję zna lepiej niż ja.

Imponuje mi swoimi podróżami. Poznała Indonezję jakiej nie znam ja i jaka jest mi zupełnie obca, mimo że to ja mieszkam tu dłużej. Przemierzyła jej spory kawał i to nie tylko jako turystka – wsiąkała w lokalną kulturę, mieszkając z ludźmi na różnych wyspach, z których przecież każda jest tak bardzo inna. Dotarła do takiej Indonezji, jaką nawet mało który Indonezyjczyk zna. Opowieści o tym wciągnęły mnie na dobre. Spodobało mi się też jak ciekawie przemycała fakty historyczne, które w większości książek pomijam, bo wydają mi się nudne.

O czym jest ta książka?

O świętym (i śpiącym) pługu (!), który budzi się raz do roku i do którego modlą się mieszkańcy Sulawesi
O domowej konstrukcji bombach i przyprawach używanych do produkcji Coca Coli
o pogrzebach trwających tydzień

i o świecie, w którym babcie uczą wnuki zwijać skręty z haszyszu

Poza tym, co dla mnie bardzo ważne, o plantacjach palm olejowych prowadzących do niszczenia tego, co Indonezja ma najlepsze – natury. Niezmiernie ważny temat, o którym powinno mówić się więcej.

Cieszę się, że ta książka powstała i będę polecać każdemu, kto znów mnie zapyta kiedy wydam swoją (nieprędko :P)!

A na koniec KONKURS

Mam dla was dwa egzemplarze książki „Indonezja. Po drugiej stronie raju” w prezencie od wydawnictwa Bezdroża. Prześlę je dwóm osobom, które w komentarzach pod postem najciekawiej wg mnie napiszą jakich 3 rzeczy chciałyby w Indonezji doświadczyć – mogą to być miejsca, które chcecie odwiedzić, ludzie, których chcecie poznać, potrawy, których chcecie zasmakować… Na odpowiedzi czekam do północy polskiego czasu w niedzielę 23go kwietnia, liczę na Waszą kreatywność! ;)

Podobne wpisy:

29 komentarzy do posta „Po drugiej stronie raju” – nowa książka o Indonezji + KONKURS

  1. Gosia napisał(a):

    Moim największym indonezyjskim marzeniem jest Papua.
    Następnie coś co zrobiło na mnie największe wrażenie w tym kraju czyli wulkany, zobaczyć Keli Mutu, Rinjani lub raz jeszcze udać się na Ijen. To by było coś!
    Chciałabym też poznać Indonezję daleką moim jawajskim wyobrażeniom. Odkrywać małe wyspy, których sami indonezyjczycy nie wybierają podczas swoich wakacyjnych planów. Takie, na których (jak opisuje E.Pasani) Indomaret nie znajduje się na każdym rogu.

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Też mam problem z patrzeniem na Indonezję przez pryzmat tylko i wyłącznie Jawy i marzę o miejscach, do których Indomaret nie dotarł! Gratuluję, jedna z książek wędruje do Ciebie :) Proszę o adres do wysyłki na prv.

  2. Anka napisał(a):

    Z Indonezji „świeżo” wróciłam, więc doskonale wiem, czego chciałabym spróbować następnym razem. No więc:
    – Zasmakować tuak w szamańskim gronie, no bo przecież, kto jak nie Polak, z szamanem może się napić. To musi być przeżycie nie z tej ziemi! (Tak, zachwyciłam się opowieściami koleżanki Pauliny ;) )
    – Wejść na Merapi – bo trudy zdobycia szczytów (a co dopiero wulkanów, które mają prawie 3000m!) zawsze owocują w niesamowite widoki. Poza tym, stanie na krawędzi czynnego wulkanu, znajdującego się w Pacyficznym Pierścieniu Ognia, potem zebranie sobie kilku okazów materiałów piroklastycznych to coś, co kogoś z geo inż. z przodu cieszy najbardziej.
    – Zobaczyć Sumatrę, gdzie mam swojego dobrego znajomego, bo nie ma nic lepszego niż doświadczyć spotkania „po latach” z osobą, którą poznało się na drugim krańcu tego globu.

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Z ciekawości zapytałam Pauliny co to za historie o szamanach, ale nie pamiętała – najwyraźniej smakowałyście już tuak razem? ;)
      Sama marzę o Merapi, ale kolana mi szwankują :( Powodzenia w wyprawie na Sumatrę!

      • Anka napisał(a):

        Haha, niestety nie było tuakowych degustacji, a historia była związana z niejakim zapuszczaniem się w głębię Kalimantanu o ile dobrze pamiętam.
        Z kolanami to ciężka sprawa, rehabilitacja ćwiczenia, albo pewnie jakaś indonezyjska medycyna domowa :)

  3. Ola napisał(a):

    Mieszkam tu już kilka miesięcy i moja „bucket list” zwiększa się, zamiast zmniejszać.

    -niezwykłym doświadczenien było uczestniczenie w pogrzebie kobiety z Torajów zmarłej dwa lata przed pochówkiem. Ale teraz chciałabym zobaczyć i lepiej zrozumieć ceremonie ma’nene, podczas której zmarli wyjmowani są z grobów, przebierani i odbywają uroczysty pochód.

    -każdy wierzy w duchy i w jiny. Podobno u nas w domu mieszkają cztery przyjazne dusze, które pokazują się tylko wybranym. Po opowieściach znajomych chciałabym zobaczyć wypędzanie jina/ducha z człowieka.

    -tydzień temu po raz pierwszy snorkowałam i teraz nie mogę doczekać się, aż zrobię PADI i zanurkuję w Bunaken i w największym jeziorze meduz na świecie, też na Sulawesi.

  4. Tulia napisał(a):

    Nigdy nie byłam w Indonezji. Nigdy nie byłam poza Europą. Dlatego przyjaciele i rodzina są w szoku, kiedy mówie im, że kupiłam bilet w jedna stronę w czerwcu i nie wracam. Jadę do Indonezji by odkryć mój dom, znaleźć go… nie mam pojęcia gdzie on jest, ale na pewno ją jednej z tych tysięcy wysp. Zakochałam się w Indonezji przez blogi jak Twój i książki takie jak ta (choć tej nie czytałam ;)).
    Po co tam jadę? Po 1. By zrozumiec ludzi. Chce wiedzieć dlaczego podejmują takie decyzje a nie inne, jak wygląda ich codzienne proste życie, jacy są, dlaczego tak bardzo boimy się (jako ludzie) migracji, jakie mają przyzwyczajenia, chce poznać ich żarty, zrozumieć gry słowne i inne cuda języka indonezyjskiego.
    2. By dać ludziom siebie. Cokolwiek to znaczy… może pomogę komuś otworzyć się na zmiany, a może po prostu pomogę w codziennych pracach w zamian za krótka gościnę i posiłek? A może wymienię się z kimś umkejetnosciami, wiedza…
    3. By poszukać szczęścia. Bo tu gdzie jestem szczęście już mam, ale uważam że będę w pełni otwartą, mądrą i pełną zrozumienia osoba dopiero wtedy, gdy będę potrafiła być szczęśliwa w każdym miejscu na świecie i z każdym napotkanym mi człowiekiem.

  5. Magdalena Czekaj napisał(a):

    W Indonezji juz bylam i sie zachwycilam – sa rzeczy ktorych chcilabym jednak jeszcze doswiadyczyc
    1.Kultury i sztuki – zobaczyc przedstawienei marionetek i baliskji taniec Kecak (na to mi czasu zabraklo)
    2.Kultury i spotkan z ludzmi – chcialabym zobaczyc baliksjie wesele i obrzedy pogrzebowe (ale na innej wyspie, bo publiczna kremacje na Bali juz widzialam).
    3.Kuchnia: moim marzeniem jest zjesc obiad z indonezyjska rodzina, zeby zakosztowac domowego jedzenia i blizej spotkac sie z ludzmi – a najlepiej przy stole! Choc troche smakow Idnonezji chcialabym umiec odtworzyc w domu, wiec pewnie przy okazji kolejnej podorozy chcialabym pojsc na wartszaty gotowania.

  6. Radience napisał(a):

    Indonezja opanowała moją wyobraźnię przez filmy, które oglądałam jako dziecko. Marzyłam o niej nieustannie aż, w końcu postawiłam stopy na kilku jej wyspach. Moja podróż była jednak zbyt krótka a ja czuję się jakbym ugasiła ogromne pragnienie zaledwie kilkoma łykami. Dlatego wrócę tam na pewno! Wymienić 3 rzeczy, których chciałabym tam doświadczyć to taka mała tortura ;), bo indonezyjskich marzeń i pragnień jest dużo więcej, mimo to spróbuję:
    1. Pod okiem prawdziwego mistrza zrobić swoją własną shadow puppet
    2. Nauczyć się grać na gamelanie
    3. Dotrzeć do Flores i zejść pod wodę najgłębiej jak się da

  7. Justyna napisał(a):

    Marzę o…

    1. kilkugodzinnej drodze w zatłoczonym, dusznym i śmierdzącym durianem autobusie (by przekonać się, iż 1000 km podróży w klimatyzowanym i wygodnym aucie to nie wyczyn)
    2. koncercie na żywo świetnie zgranych muzyków grających na angklung’u ( by zrozumieć, że Spotify to nie jedyne źródło muzyki)
    3. szalonej jeździe na skuterze z Indonezyjczykiem, między setkami innych skuterów i kolejnymi setkami pieszych (by udowodnić, że nie trzeba znać przepisów ruchu drogowego by jeździć i..żyć;)

    W Indonezji chciałbym zrozumieć, iż można żyć inaczej :-)

  8. Marysia napisał(a):

    Indonezję chciałabym poznać z rożnych stron zdecydowanie trzy punkty to za mało na tak malowniczy rejon, jednak chciałabym wybrac sie na Lombok i podziwiać wulkan Mount Rinjani przemierzając go pieszo, nastepnie po meczacej wycieczce poopalać sie choć przez jeden dzień na rajskich plażach a nastepnie chętnie bym sie wybrała na bali do szamana znanego z „Jedz módl się kochaj”, podobno przed tym jak za sparwa filmu zdobyl popularność odwiedzili go państwo Lisowscy :) Chętnie także zasmakowałabym kawy luwak z Twojej farmy i poznała metody jej wytwarzania :)

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Zawsze możesz wymienić i pięć albo dziesięć ;) Trzymam kciuki za spełnianie marzeń i zapraszam na kawę jak będziesz w okolicy :)

  9. Judka napisał(a):

    Indonezja – marzenie ♥ Chcę spróbować świeżo zebranej herbaty, sprawdzić jak komunikacja miejska sprosta mojemu wòzkowi, chciałabym spotkać małpkę na Bali :)

    • Radience napisał(a):

      Judka, w Denpasar spotkałam Polaka, który poruszał się na wózku i świetnie sobie radził. Podróżował z grupą przejaciół. Trzymam kciuki za Twoje marzenia!

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Mam nadzieję, że książka przybliży Ci trochę Indonezję i zaczniesz realizować te marzenia! Z komunikacją miejską sukcesu nie wróżę, ale bez problemu znajdziesz wygodniejsze środki transportu :) Proszę o adres do wysyłki książki na prv i gratuluję wygranej!
      P.S. Jak już się tu wybierzesz to uważaj na te małpy, potrafią być naprawdę wredne :P

  10. Agnieszka napisał(a):

    Ja w mojej wrześniowej wyprawie do Indonezji chciałabym doświadczyć:
    – lokalnego jedzenia, bo czym są podróże bez lokalnych przysmaków
    – lokalnego jedzenia, zamiast turystycznych kurortów
    – różnorodności, chociaż brzmi to dosyć tajemniczo, to właśnie tego szukam w moich podróżach!

  11. Monika Radzikowska napisał(a):

    Bardzo dobra książka, akurat jestem w trakcie lektury:) Z resztą Ania też świetnie opowiada, więc to nie dziwne.

  12. Magdalena Czekaj napisał(a):

    Konkursowo- na fb ma byc komentarz czy na blogu?

  13. Magdalena Czekaj napisał(a):

    Juz jakis czas temu widzialam te ksiazke-i zamierzalam kupic. Tym bardziej dziekuje za recenzje. I zaraz cos wymysle na konkurs! Bedzie trudno- bo ja juz mam w glowie duzo rzeczy, ktore chcialabym w Indonezji robic.

  14. Anna Jaklewicz napisał(a):

    Twoja opinia jest dla mnie szczególnie cenna. Dzięki ;)

Przydał Ci się ten wpis? Najlepiej podziękujesz klikając w reklamę :)