Ramadan w Indonezji

Jak wygląda dziewiąty miesiąc księżycowy, Ramadan, w kraju będącym największą muzułmańską potęgą świata? Co 30-dniowy post oznacza dla turystów podróżujących w tym czasie po Indonezji? Czy trzeba się go bać? Jak i gdzie szukać wtedy jedzenia (i biletów na pociągi)?

plakaty_Ramadan

Każda dzielnia i każdy meczet ma swoje plakaty przypominające o Ramadanie.

Spośród 250 milionów Indonezyjczyków około 85% deklaruje, że wyznaje islam. Część z nich nigdy nie była w meczecie, a zmuszeni zostali do wybrania jednej z pięciu oficjalnych religii, która wpisana jest w ich dowodzie osobistym, ale nie zmienia to faktu, że Indonezję uznaje się za najliczniejsze skupisko muzułman na świecie. Islam jest tu mniej restrykcyjny niż w krajach arabskich, jednak także tutaj podczas Ramadanu jakieś 200 mln mieszkańców w imię religii rezygnuje z jedzenia, picia i innych uciech dzień w dzień od świtu do zmierzchu przez calutki miesiąc.

Od początku – po co muzułmanie poszczą?

Podobnie jak i katolicy, poszcząc muzułmanie ćwiczą silną wolę, determinację i walczą ze swoimi słabościami. Okazują też w ten sposób empatię dla ludzi, którzy na codzień nie mają dostępu do wody pitnej i głodują. Jeden z kolegów próbował mnie kiedyś dodatkowo przekonać, żebym do postu dołączyła nie ze względu na religię, ale dlatego, że to mi tylko na zdrowie wyjdzie. Przesłał mi nawet opracowanie naukowe uczonych z jakiegoś amerykańskiego uniwersytetu rozpływające się w zachwytach, ile to Ramadan ma zalet dla naszego organizmu – oczyszcza, odświeża, odmładza. Tak więc niektórzy wierzą też, że taki „post” jest zdrowy. Cóż, do mnie to nie przemawia, ale z całą pewnością zgodzę się, że każdy pretekst do wybaczania i dzielenia się z uboższymi tym, co się posiada, jest dobry.

Jak wygląda Ramadan (w Indonezji)?

Przez 30 dni każdego roku muzułmanie nie mogą jeść, pić czy palić papierosów od wschodu do zachodu słońca, ba, do ust nie mogą wziąć absolutnie nic, w grę nie wchodzi więc umycie zębów czy nawet żucie gumy do żucia. Mają też obowiązek wstrzymywać się od przyjemności cielesnych.

Z postu wyłączone są dzieci, kobiety w ciąży, karmiące piersią i miesiączkujące, chorzy oraz podróżujący.

Głodówka rozpoczyna się każdego poranka tuż przed wschodem słońca wraz z nawoływaniem do modlitwy zwanej Imsak lub Fajr (około 4.30) i kończy modlitwą Maghrib (ok. 17:30), tak zwanym buka puasa. Z meczetowych głośników rozbrzmiewają wtedy głośne nawoływania lub wręcz syreny oznajmiające przełamanie postu. Pierwszy nocny posiłek nazywany jest iftar, a ostatni nad ranem to sahur – od 2 do ok. 4:30 w nocy*.

Na ogół pierwszych kilka dni jest restrykcyjnych i pozamykane są niemal wszystkie restauracje i restauracyjki, potem już ludziom się nie chce i coraz więcej z nich sobie post olewa, przestrzegając go wybiórczo, np. co drugi dzień, a niektórym dziewczynom nagle w tajemniczy sposób okres przedłuża się do 10 dni.

Niektóre miasta wprowadzają dodatkowe obostrzenia. W tym roku w Bogorze niedaleko Dżakarty trzynastu muzułman zostało ukaranych kiedy przyłapano ich na gorącym uczynku, czyli jedzeniu w ciągu dnia. Policja religijna nie wymierzyła im kary chłosty czy grzywny, a kazała… robić pompki!

Inna miejscowość w pobliżu indonezyjskiej stolicy, Depok, zarządziła zamknięcie wszystkich barów i klubów nocnych, a w popularnych tu karaoke zabroniła sprzedaży alkoholu aż do trzech dni po końcówce Ramadanu.

stoisko_z_alkoholem_Ramadan

Czego oczy nie widzą… Gablotka z alkoholami (czytaj: piwem) w jednym z niewielu go sprzedających sklepów przez cały miesiąc jest przykryta, żeby nie kusiło.

Jednak miejscowe władze nawołują do tolerancji w obie strony – przykładnych muzułman proszą o szanowanie tych, którzy postu nie przestrzegają i decydują się w tym czasie wypić piwko. Apelują też, aby muzułmanie nie narzucali nikomu swojej religii.

W Dżakarcie gubernator miasta na okres Ramadanu oficjalnie zmienił godziny pracy urzędów, tak, aby ich pracownikom łatwiej było przestrzegać postu (i nie utknąć w gigantycznych korkach). Zaczynają wtedy pracę godzinę wcześniej niż zwykle, o 7 rano, a kończą dwie godziny wcześniej, o 14:00.

Taki post wcale nie byłby specjalnie trudny, w końcu 13 godzin bez jedzenia czy picia da się przeżyć, gdyby nie ten upał… Brak snu, obżeranie się w nocy, zajadanie mnóstwa ociekających tłuszczem przekąsek – sporo ludzi wtedy tyje i więcej niż zwykle trafia do szpitali, czy to z przemęczenia, przejedzenia czy odwodnienia. Do tej pory zagadką jest dla mnie, kiedy muzułmanie w trakcie Ramadanu (ale też w sumie przez pozostałą część roku, bo po nocach modlą się zawsze) śpią.

Na sklepowych półkach można wypatrzeć drobne akcenty świąteczne, choć nie jest to (jeszcze) taka komercha jak nasza Gwiazdka.

Coca_Cola_Ramadan_edition

Coca Cola z symbolami islamu – gwiazdkami i księżycami

Ramadan_sales

Ramadanowe wyprzedaże

W supermarketach częściej niż zwykle usłyszymy świąteczne przyśpiewki – zawodzące „Allahu Akbar” lub inne nawiązujące do Ramadanu chwytliwe (lub mniej) melodyjki.

Meczety przyozdobione są światełkami u nas zwanymi choinkowymi, a po zachodzie słońca rozdają darmowe takjil, czyli ramadanowe przekąski. Restauracje prześcigają się w promocjach na wieczorne rezerwacje.

Nawet (genialna swoją drogą!) aplikacja Go-jek do zamawiania jedzenia z dostawą do domu stworzyła na ten czas dwie nowe kategorie restauracji – sahur i buka puasa.

Oczywiście to nie wszystkie ramadanowe zwyczaje! Części wciąż nie udało mi się rozgryźć, inne z pewnością występują tylko na niektórych wyspach.

Tak zwane życie nocne w Ramadanie

I nie mówię tu o imprezach – bo o ile nawet normalnie na Jawie (i w innych muzułmańskich częściach Indonezji) ciężko o alkohol, w Ramadanie jest to jeszcze bardziej utrudnione (choć w knajpkach dla turystów nigdy nie powinno być problemu z dostaniem piwa). Bary w większości pozostają otwarte (jedynie te w bezpośrednim sąsiedztwie meczetów muszą zamknąć się na cały miesiąc), ale wieczorami raczej nie usłyszymy w nich muzyki.

Głodni i spragnieni po całym dniu muzułmanie wracają do życia już ok. 16, kiedy na ulicach otwierają się stoiska z łakociami, a na poboczach walają sterty kokosów, które kiedy indziej o wiele trudniej dostać. Ramadan to, bez względu na porę roku (bo jego daty są ruchome), sezon na te owoce. Popołudniami, na krótko przed zmrokiem, ich sterty ułożone są wtedy wzdłuż ulic. Są idealne na szybkie zaspokojenie pragnienia i uzupełnienie elektrolitów.

kokosy_Ramadan

Jeśli kokos to obowiązkowo z porządną dawką cukru – aby dostać go w skorupie, trzeba się dopraszać, domyślnie serwowany jest w plastikowym woreczku lub kubeczku z domieszką przesłodkich syropów i lodu.

Gorengan

Gorengan, czyli ociekające tłuszczem przekąski.

Na pierwszy rzut idą głównie gorengan, czyli smażone w głębokim tłuszczu tempe, lumpia (sajgonki), bitterballen (ziemniaczane kulki), bakwan (zasmażane kawałki kukurydzy i innych warzyw) oraz przeróżne ciasteczka, puddingi czy słodkie napoje, których przez resztę roku ze świecą szukać.

Ramadanowy_bazar

Tyle tego, że przez cały miesiąc jest co próbować!

Ramadanowe_ciastka

Dla każdego coś miłego – i na słodko, i na wytrawnie, z mięskiem w środku.

IMG_0486_1

IMG_0487_1

IMG_0493_1

napoje_w_woreczkach

Napoje obowiązkowo, jak to w Azji, zapakowane w woreczki

Ok. 17:30 rozlega się pierwsze wycie muezina, oznajmiające koniec postu. Ulice są zatłoczone do granic możliwości, bo każdy pędzi na jedzenie. Buka puasa to okazja do spotkań rodzinnych czy w gronie przyjaciół. Niektóre firmy również organizują wtedy wspólne posiłki.

Tuż po zachodzie słońca w co popularniejszych knajpach nie znajdziemy wolnego stolika, bo grupy rezerwują tam miejsca z wyprzedzeniem, aby wspólnie „przełamywać” post. Na ogół zaczynają od zjedzenia czegoś lekkiego. Dopiero potem wygłodzeni rzucają się na konkretniejsze jedzenie. Na talerze nakładają sobie olbrzymie porcje.

Meczety przeżywają w Ramadanie oblężenie nie tylko w piątki jak na ogół, ale codziennie – najważniejsze modlitwy odbywają się wieczorem oraz nad ranem. Po wieczornej wizycie w meczecie dzieciaki bawią się kapiszonami, puszczają też fajerwerki.

Większość muzułman na ten miesiąc kompletnie zmienia tryb życia na nocny – w ciągu dnia na ulicach ruch jest mniejszy niż zwykle, za to wychodząc gdzieś o 3-4 w nocy zdziwić się można ilu ludzi siedzi w knajpach jedząc. Muszą się przecież najeść na zapas na cały dzień. Zrozumiałe więc, że w ciągu dnia w Ramadanowym miesiącu Indonezyjczycy są jeszcze bardziej niż zwykle senni i leniwi. Ciężko wtedy cokolwiek załatwić, ludzie niby siedzą w pracy, ale ich produktywność drastycznie spada i nikt nie ma im tego za złe, każdy przecież wie, że poszczą.

Ramadan – święty miesiąc?

Podczas Ramadanu grzeszyć nie uchodzi – koleżanka mieszkająca kiedyś na muzułmańskim Lomboku opowiadała, jak tuż przed jego rozpoczęciem wzmagały się ataki i napaści rabunkowe na turystów – tak, aby „nachapać się” na zapas na święty miesiąc, podczas którego kraść czy bić nie wolno.

W Yogyakarcie (i gdzie indziej pewnie też) zdarzają się wtedy masowe porwania psów – bo (nad)gorliwi muzułmanie (których na szczęście nie ma wcale tak wielu) starają się „oczyścić” okolicę z nieczystych zwierząt, a takie są dla nich psy.

Wbrew jakiejkolwiek logice, dla fundamentalistów Ramadan to czas wyjątkowej agresji – częściej niż zwykle znajdują sobie wtedy powody, aby czepiać się tych, którzy postu nie przestrzegają w wystarczającym stopniu. Nie ma jednak co panikować – wciąż jest tu pod tym względem bezpieczniej niż w Europie.

Końcówka Ramadanu – Idul Fitri

Ostatnie dwa dni Ramadanu, Idul Fitri (w tym roku 6-7 lipca), to dopiero święto! Rozpoczyna się od parady Taqbiran – każda wioska ma swoją własną. Dzieciaki grają na bębnach (praktykują to tygodniami już dużo wcześniej, czasem od 7 rano :/), fajerwerkom nie ma końca.

ciastka_Idul_Fitri

świąteczne ciasteczka w sklepach królują już dużo wcześniej

Pierwszego dnia Lebaranu (to inna nazwa na wolne z okazji Idul Fitri) wcześnie rano rodziny gromadzą się na najważniejszą, wspólną modlitwę. Jako że w meczetach nie starcza miejsca dla wszystkich, rozkłada się maty do modlitwy na ulicach, parkingach czy boiskach piłkarskich.

Przez kilka kolejnych dni odwiedza się wtedy krewnych i dawno nie widzianych znajomych, u każdego obowiązkowo jedząc, a także prosząc o wybaczenie za przykrości, jakie się im wyrządziło.

Z okazji Lebaranu większość pracodawców wypłaca swoim pracownikom trzynastą pensję, aby pokryć koszty ich ‚pulang kampung’ – powrotu do domów. Powszechne są też prezenty w formie koszy z jedzeniem czy nawet środkami czystości! Najmłodsi dostają drobne kieszonkowe.

prezenty_Idul_Fitri

Ramadanowe kosze prezentowe, a w środku co kto lubi: Domestos i płyn do mycia naczyń, ciasteczka Oreo i słodkie napoje czy też garnki i talerze.

ALE, tydzień przed i tydzień po Idul Fitri to przede wszystkim olbrzymi paraliż komunikacyjny, głównie na najgęściej zaludnionej Jawie. Indonezyjczycy przemieszczają się wtedy masowo, odwiedzając rodziny czy podróżując, korzystając z długiego wolnego (sporo firm daje wtedy swoim pracownikom 10-dniowe czy nawet 2-tygodniowe urlopy). Coś jak u nas szaleństwo przedbożonarodzeniowe, tylko na o wiele większą skalę (w końcu jest ich tu 250 milionów!).

I co roku, w miarę jak społeczeństwo się bogaci, jest coraz gorzej. Indonezyjskie Ministerstwo Transportu oszacowało, że w tym roku liczba motorów na drogach w tym okresie wzrośnie o 50% w stosunku do poprzedniego Lebaranu! W ciągu tych kilku dni ma ich być w trasie 5,6 miliona. Aut ma być „jedynie” 5% więcej, a linie lotnicze przewidują 8%-owy wzrost liczby pasażerów. Za to mniej ludzi niż zwykle wybierze autobusy.

Jest jedno jedyne miejsce, które w Idul Fitri i kilka dni przed/po nim odwiedzić lepiej niż kiedykolwiek indziej – Dżakarta. Nie doświadczy się tu wtedy legendarnych korków, miasto jest opustoszałe, bo „słoiki’ wyjeżdżają, sporo knajp czy galerii handlowych jest pozamykanych, bo nie ma w nich kto pracować.

Co oznacza Ramadan dla nieposzczących turystów?

Czy warto przekładać wizytę w Indonezji na czas „po Ramadanie”? Wg mnie nie!

„Tylko” ok. 85% społeczeństwa indonezyjskiego jest muzułmanami, a te 15% z 250 mln mieszkańców to spora grupka – i oni muszą gdzieś jeść. Zdarza się, że otwarte są nawet warungi prowadzone przez gorliwych muzułman (w końcu biznes to biznes i sami jeść nie muszą, ale innym sprzedają), jednak w mniej turystycznych miejscach najpewniej szukać jedzenia na katolickich/chrześcijańskich osiedlach, wokół kościołów. W turystycznych oazach o każdej porze dnia bez problemu znajdziemy otwarte knajpki.

Warungi/restauracje często wyglądają na zamknięte, bo drzwi są tylko lekko uchylone lub gabloty z normalnie wyeksponowanym jedzeniem zasłonięte, trzeba więc ich dobrze wypatrywać.

IMG_0555_1

"Buka" to po indonezyjsku "otwarte" :)

Tu „buki” nie trzeba się bać, to po indonezyjsku „otwarte” :)

fastfood_Ramadan

Indonezyjska wersja KFC!

Jestem zdania, że post powinien być pełen pokus, żeby miał sens, bo żadna to sztuka odmawiać sobie jedzenia, kiedy wszystko dookoła pozamykane lub pozasłaniane, ale Indonezyjczycy mogą odbierać to inaczej i poczuć się urażeni widząc na ulicy turystę pociągającego łyka wody z butelki – unikajmy więc wtedy jedzenia, picia i palenia w miejscach publicznych.

Jeśli przyjeżdżacie na którąś z muzułmańskich wysp w czasie Ramadanu, jeszcze bardziej niż zwykle do spania przydadzą się wam zatyczki do uszu! O ile normalnie nawoływania z meczetu rozbrzmiewają 5-6 razy dziennie, w tym miesiącu będą częstsze, dłuższe i bardziej nachalne.

Ze względu na natężoną aktywność muzułmańskich fundamentalistów w tym okresie jeszcze bardziej niż normalnie warto wtopić się w tłum przestrzegając miejscowego dress code – paniom nie radzę odsłaniać za dużo ciała (dekolty, gołe ramiona i nogi przyciągają uwagę, niekoniecznie w pozytywnym tego słowa znaczeniu).

Pierwsze trzy tygodnie Ramadanu to, wbrew pozorom, świetny czas na podróżowanie po Indonezji – turystów lokalnych (którzy są najuciążliwszym typem turysty) jest wtedy jak na lekarstwo, wycieczek szkolnych w Borobudur mniej niż zwykle, ruch nie tak szalony, łatwiej dostać bilety na pociąg i samolot czy negocjować ceny noclegów, jest okazja, aby spróbować jedzenia niedostępnego przez pozostałą część roku. Co innego tydzień przed i po Idul Fitri – to najgorszy czas w roku i najlepiej unikać wtedy pobytu na Jawie czy Bali, które będą wtedy najbardziej zatłoczone. Dlaczego Bali? Bo bogaci Jawajczycy latają tam na wakacje.

Część wycieczek (np. przejazdy z Jogji pod Bromo i Ijen) nie jest wtedy nawet organizowana ze względu na (bardzo) wzmożone natężenie ruchu. Lub, jeśli już ktoś się pokusi o ich sprzedanie, trwają kilka razy dłużej niż normalnie. Bilety na pociągi na ten okres wyprzedają się 3 miesiące wcześniej, czyli dokładnie wtedy, kiedy zaczyna się ich przedsprzedaż, loty często można upolować jeszcze w ostatniej chwili, ale są o wiele droższe niż normalnie. Próżno szukać auta czy skutera do wypożyczenia, bo wszystko jest zarezerwowane z wyprzedzeniem. Ceny wstępów do parków narodowych lecą w górę, to samo z noclegami – ludzie rezerwują je jak szaleni już kilka miesięcy wcześniej i to po zawyżonych cenach – pokój, za który normalnie zapłacilibyśmy 150 k rupii, może wtedy kosztować nawet i milion, hotelarze zacierają ręce.

Wahacie się, czy przylatywać do Indonezji w trakcie Ramadanu? Oto coś dla was:

Gdzie Ramadanu nie odczujecie w ogóle?

Indonezja składa się z około 17.000 wysp i nie wszystkie są przecież muzułmańskie! Na Bali, mimo że muzułman z Jawy napływa tam coraz więcej, panuje głównie hinduizm, na Flores – katolicyzm, na Timorze, Papui, Molukach, częściach Sumatry i Sulawesi – inne odmiany chrześcijaństwa. W większości muzułmańskie są: Jawa, Sumatra, Kalimantan, Sulawesi, Lombok (także Gili) i Sumbawa.

Kiedy przypada Ramadan w nadchodzących latach?

Daty Ramadanu są ruchome, jako że zależą od faz księżyca, a nie kalendarza gregoriańskiego. W dodatku w Indonezji panują dwie różne szkoły islamu – najliczniejsza, Nahdlatul Ulama (NU) i druga pod względem ilości wyznawców Muhammadiyah. Ta druga zaczyna i kończy post jeden dzień później. Dlatego Idul Fitri przypada na inne dni w różnych miastach – zależy który odłam islamu tam dominuje. Ba, żeby było ciekawiej, i w jednej miejscowości może się to mieszać. Ja dookoła swojego domu mam meczety obu dominujących odłamów islamu, więc całonocne nawoływania do tej ostatniej, najważniejszej modlitwy słyszę podwójnie…

Co roku Ramadan zaczyna się ok. jedenastu dni wcześniej.

2016 r. – 6. czerwca do 06. lipca

2017 – 27. maja do 24. czerwca

2018 – 16. maja do 14. czerwca

2019 – 6. maja do 3. czerwca

2020 – 24. kwietnia do 23. maja

Jak łatwo zauważyć, w kolejnych latach Ramadan będzie się pokrywał z niskim sezonem turystycznym na Jawie – jeśli nie lubicie tłumów i chcecie zaoszczędzić trochę grosza, rozważcie wakacje w Indonezji właśnie na przełomie maja i czerwca. Pogoda (na Jawie) nie jest wtedy jeszcze wprawdzie idealna, ale nie powinno już padać zbyt dużo.

*wszystkie godziny podałam w czasie jawajskim – w Indonezji są 3 strefy czasowe, a rytm jedzenia w Ramadanie wyznaczają wschody i zachody słońca. W zależności od szerokości geograficznej i pory roku, na którą akurat przypada ten miesiąc, godziny postu różnią się co roku i w różnych miejscach na świecie.

Podobne wpisy:

54 komentarzy do posta Ramadan w Indonezji

  1. Dagny Lietz napisał(a):

    Hej, to dotyczy tylko Jawy? Bo ja nic nie rezerwowałam przez to że wszędzie czytałam o tym że najlepiej wszystko załatwiać na miejscu i być elastycznym w czasie podróży.. Czy mogłabyś polecić jakies storny gdzie takie bilety można kupić? Bo wiele też razy trafiłam na informacje że samoloty latają jak chcą, promy pływają kiedy chcą (o ile nie toną) itp..

  2. Marcin Zasadzki napisał(a):

    Bede w Jakarcie od 22 czerwca do 2 lipca i juz widzialem ceny hoteli.. Dobrze ze swoj zarezerwowalem kilka tyg wczesniej. Wczoraj pomyslalem zeby pojechac jeszcze do Yogyakarta ale ceny biletow juz poszly w gore

  3. Monika Kulesza napisał(a):

    Fajnie,ze jest info o nadchodzacych ramadanach w kolejnych latach ^^
    Ale mnie ciekawi z czego sa robione te slodkosci…zawsze mam podejrzenie,ze to sama chemia, a pozniej sie milo rozczarowuje, bo chemia jest tylko w polowie :P

    • Emi w drodze napisał(a):

      Ja wolę nie wiedzieć, bo wtedy nic bym nie tknęła ;) Tu zresztą składu nie sprawdzę, bo na takich domowej produkcji produktach sprzedawanych na tych straganikach rzadko kiedy się nim chwalą.

  4. Monika Mizinska napisał(a):

    Ramadan w Egipcie np. Bardzo różni sie od tego w Maroku. W Maroko wszystko zamknięte, każdy.ospaly. w.Egipcie kolorowo, wesoło i jakoś tak milej

  5. Natalia Fraś napisał(a):

    Ja jeszcze nigdzie na ramadan nie trafiłam, ale to musi być ciekawe doświadczenie!

  6. Agnieszka Ptaszyńska napisał(a):

    w Turcji (wschodniej) przeszkadzał. Byłam baaaardzo głodna ;)

  7. Evi Mielczarek napisał(a):

    Dobrze, że turystom w zwiedzaniu ramadan AŻ tak bardzo nie przeszkadza ;)

  8. Filip Tu napisał(a):

    Ramadanowa cola, dobre :D

  9. Joanna Golińska napisał(a):

    Czas nocnego tycia ;)

  10. Łukasz Przybyłek napisał(a):

    Już się nie mogę doczekać tych ramadanowych bufetów i kolacji u mnie w KK … dietę diabli wzięli

  11. Justyna napisał(a):

    Witaj,
    wybieram się z grupką znajomych do Indonezji na sylwestra i zostajemy do połowy stycznia. Jesteśmy raczej osobami które lubią odmienną kulturę, dobre jedzenie, rajskie plaże, ale też bardzo dzikie miejsca. Oczywiście londujemy w Jakarcie, ale zastanawiam się aby od razu polecieć na Timor i z tego miejsca po kolei zwiedzać ciekawsze przystanki… palau, bali/Lomok etc. Co o tym sądzisz? Czy coś polecisz?

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Co o tym sądzę? Na Timorze nie byłam, ale wiem, że turystów tam jak na lekarstwo, więc egzotyki na pewno nie zabraknie :) Nie wiem też co to za Palau, bo jedyne jakie znam jest odrębnym krajem :)

  12. Mateusz&Ania napisał(a):

    Czołem! Świetny wpis, szkoda tylko, że odkryliśmy go przed chwilą… W związku z brakiem biletów na pociąg, byliśmy zmuszeni wybrać autobus z Bandung do Yogi, w którym właśnie przeklinamy wszystko i wszystkich. Po 5 godzinach przejechaliśmy jakieś 50 km, poruszamy się w gigantycznym korku i modlimy się żeby jutro nie zdechnąć w tej puszce z gorąca. Tak, tak nie ma klimy, a wszystko wskazuje na to, że spędzimy tu jeszcze wiele godzin. A to wszystko za jakieś ekstremalne pieniądze (oczywiście jak na azjatyckie warunki). Koszmar!

    • Emiwdrodze napisał(a):

      O żesz, to współczuję, bo wy pewnie ciągle w drodze. W takiej zadymionej puszce bez klimy i bez otwieranych okien jechałam z Dżakarty do Jogji mojego pierwszego dnia w Indo. Trzymajcie się i udanego pobytu w moim mieście! :)

  13. Radoslav napisał(a):

    Cześć Emi :) Nieprawdopodobnie przydatny wpis dla nas, lądujących w Jakarcie 7.lipca a od 8. do 10.lipca w Yogjakarcie ;) Teraz już rozumiem skąd te problemy ze znalezieniem transportu pod Bromo na niedzielę 10. Czy jest jakaś sensowna opcja poza samolotami i pociągiem których nie ma już dostępnych od tygodni?

  14. Asia napisał(a):

    dzięki za wpis;)
    ląduję w jakarcie 20.07.16 i będę 26 dni-z planem na Jawę, Bali, Lombok- czy wtedy dalej będzie trwało szaleństwo podróżujących po Ramadanie? Czy polecasz najpierw zwiedzić wyspy na wschód a potem wrócić na Jawę? czy wcześniej bookować noclegi, bo mogą być wykupione?
    będę wdzięczna za odpowiedź- banys.joanna@gmail.com
    planujemy być w Yoga, chętnie u Ciebie, nie wiemy które daty jeszcze-jak się robi u Was rezerwację na arbnb?

    Asia

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Ależ proszę bardzo :) 20go będzie już spokój, szaleństwo potrwa tylko z tydzień po Idul Fitri, czyli tak do 13-14.07, ewentualnie do 17go jakieś niedobitki jeszcze będą się przemieszczać, bo to niedziela.
      Rezerwację na airbnb się robi tak jak wszędzie indziej, najlepiej z kontem założonym przez mój link polecający pod banerkiem z boku ;)

  15. Magdalena Dzienna napisał(a):

    Przeżyłam 15 dni :) Niedawno wróciłam z Indonezji i to właśnie w Jogji spędziłam sporo czasu. Szkoda, że wcześniej nie trafiłam na twój blog! W przyszłym roku wracam do Indonezji na jakiś czas, jeszcze tyle do odkrycia :) I oczywiście odwiedzić wszystkich moich przyjaciół. Co do twoich tekstów, zgadzam się ze wszystkim co opisałaś. Pozdrawiam :)

  16. Ania napisał(a):

    Bardzo ciekawy wpis. Ten post wydaje mi się trochę dziwny, bo przecież jednak w nocy coś jedzą. I ciekaw jak z tymi kobietami miesiączkującymi – wierzy im się na słowo czy ktoś to sprawdza czy one nie kłamią? Wiem, że to dziwne pytanie, bo ale jednak… kultura islamu jest dla nas taka obca.

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Mi też wydaje się dziwny :) Ale religie różne dziwne rzeczy ludziom nakazują i co niektórzy przestają wtedy myśleć.
      Nie no, bez przesady, nikt nie podjąłby się chyba sprawdzania tego :P Same za siebie odpowiadają przed swoim allahem, już chyba on ich z takiego naciągania prawdy rozliczy.
      Dzięki za wartościowy komentarz, ale ten spamerski link to jednak wyrzuciłam. Pozdrawiam!

  17. Mewa napisał(a):

    świetny artykuł, zgadzam się z tobą, że co to za post kiedy wszystko zasłonięte, dziwne to…ale widać z kobietami też tak mają, takie zasłanianie oznacza brak samodyscypliny, pracowania nad sobą i nie ma co się dziwić że później kobiety w Europie są obłapiane

  18. Kamila napisał(a):

    Emilka, czyli jeśli planowalam kupić bilet na 7 lipca to lepiej poczekać na kolejny czarter za 2 tygodnie??? Mamy jechać motorem z Bali na Jawę, później Lombok i gili. Dla mnie to bez znaczenia kiedy wezmę urlop tylko żebym była z niego zadowolona :) a ten paraliż komunikacyjny troszkę mnie przerazil, doradzisz coś?

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Szaleństwo na Jawie potrwa tak gdzieś do 14-17go, może po prostu zacznijcie od Lomboku, Gili i Bali, a Jawę zostawcie na koniec?

      • Kamila napisał(a):

        Czyli mimo, że Lombok jest muzułmański a na Bali odpoczywają bogaci Jawajczycy to nie powinno byc źle ? nocleg i wypożyczenie motoru oraz ruch na drodze ? dziekuje za odpowiedz

      • Emiwdrodze napisał(a):

        Noclegi zawsze możesz spróbować zarezerwować już teraz. Lombok jest muzułmański, ale ruch tam nijak się ma do Jawy – pamiętaj, że to jedna z najgęściej zaludnionych wysp świata :) Na pewno ruch będzie większy niż zwykle, ale bez porównania! A na Bali zawsze jest gdzie się zaszyć, żeby tłumów uniknąć! Tylko nie jedźcie wtedy do Ubud czy innych Międzyzdrojów i powinno być bez większych zmian.

      • Kamila napisał(a):

        Emilko, jeszcze jedno pytanie odnośnie Lomboku. Mamy zamiar wypożyczyć motor na cały pobyt ale co z nim zrobic, gdzie zostawic płynąc z Lomboku na Gili ? Gdzieś czytałam, że ktoś zostawił na „strzeżonym parkinu ” czytaj zamkniętym garażu :) ale może wiesz jak to załatwia większość osób ?

      • Emiwdrodze napisał(a):

        Większość osób jednak jedzie do portu busikiem, koniec końców wyjdzie tak samo jak płacenie za skuter za te wszystkie dni kiedy go nie używacie ;) No chyba, że chcecie obrócić na Gili i z powrotem w jeden-dwa dni? Niestety nie wiem gdzie zostawia się tam skuter, ale na pewno musi być jakieś miejsce, najlepiej poszperajcie w anglojęzycznych internetach.

  19. Bartosz Sinski napisał(a):

    Emi, to mnie zmartwiłas. 1 lipca ląduję w Dzakarcie a 2 w Yogyakarta… Ale wielkie dzięki za info

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Dobrze, że choć teraz wiesz, co Cię czeka, a nie dopiero na miejscu jakbyś się zorientował, że nie ma gdzie spać ;) Nie martw się, największy sajgon zacznie się po 8mym jak już napasieni i wypoczęci zaczną jeździć na wycieczki!

  20. Magdalena Czekaj napisał(a):

    No wiem wiem, wybrakam najgorszy mozliwy termin. Jakos to bedzie ;-) ale biletu na pociag rzeczywiscie nie moglam kupic.

  21. Justa poza granicami napisał(a):

    Dla kogoś kto wybiera się do Indonezji a nie za bardzo orientuje się w zasadach ramadanu etc to wiele cennych wskazówek tu można znaleźć :) good job ;)

  22. Kinga Bielejec napisał(a):

    Bardzo ciekawy, wartościowy post, o wielu rzeczach nie miałam pojęcia.

  23. Łukasz Kocewiak napisał(a):

    Jak post ,to post. Chociaż w tamtych rejonach świata nie podchodzą do tego tak bardzo restrykcyjnie.

  24. Magdalena Bodnari napisał(a):

    To jedno z moich podróżniczych marzeń, odwiedzić muzułmański karj w czasie ramadanu i ponad wszystko na jego koniec ♥

  25. Natalia Fraś napisał(a):

    Nie wybieram się, ale tak, jestem ciekawa!

  26. Maggie Balon napisał(a):

    Emilko twoje sprawozdania sa poprostu bardzo pouczajace…Top..Czytam je i sa obecnie dobra lektura

  27. Gosia Kolosinska napisał(a):

    Wow ale super post!

Przydał Ci się ten wpis? Najlepiej podziękujesz klikając w reklamę :)