Surabaja – brama do Bromo

Co zobaczyć w drugim pod względem wielkości mieście Indonezji? Oraz to, co pewnie bardziej Was interesuje – jak dostać się stamtąd pod Bromo?

Przyznaję bez bicia – wizyta w Surabai miała dla mnie charakter czysto biznesowy. Nie spodziewałam się tu nie wiadomo jakich atrakcji, i żadnych też nie znalazłam. Skoro jednak byłam już tam całe dwa dni, próbując znaleźć dobrych kierowców organizujących wycieczki pod Bromo, wypadało też zobaczyć kawałek miasta. Jeśli nie interesuje Was jego zwiedzanie, a tylko opcje dostania się stamtąd pod wulkan, od razu odsyłam na koniec tekstu :)

Ciężko doszukać się czegoś ciekawego w Surabai, naprawdę ciężko… To szare i nijakie wielkie (jakieś 3,5 mln mieszkańców) miasto portowe, pełne galerii handlowych, w których mieszkańcy spędzają większość czasu wolnego. Mimo, że przyjechałam tam z mocnym postanowieniem, że mi się to uda i początek nawet był udany – w drodze z lotniska do miasta zachwycałam się, że tak tu zielono, że korki wcale nie takie złe jak mówią, i nawet trochę street artu wypatrzyłam, potem moje zachwyty skończyły się na jedzeniu ;)

Co zobaczyć w Surabai?

Nazwa Surabaya pochodzi z legendy o „suro” (wielka ryba) i „boyo” (krokodyl) – przedstawione są w formie pomnika, przy którym indonezyjscy turyści lubią strzelać sobie selfie. Pomników zresztą jest tu duuużo więcej – i można się nawet załapać na darmowe wycieczki ich śladem, organizowane przez House of Semporna. Tematów wycieczek jest kilka, co dzień inna – np. Surabaya kolonialna.

Wyżej wspomniane House of Sampoerna, czyli muzeum-fabryka papierosów kretek, słynnych indonezyjskich papierosów goździkowych, to jedyne chyba ciekawe miejsce w mieście. Mimo, że sama nie palę i palenia nie znoszę, to jedyne fajki, które toleruję, a wręcz od czasu do czasu zdarza mi się z przyjemnością zapalić – bo są po prostu smaczne! Można tu podejrzeć jak pracownice fabryki ręcznie zawijają je w te sreberka – co za żmudna robota! W całym budynku panuje obłędny zapach goździków. Wstęp tam jest oczywiście darmowy – w końcu producentowi najpopularniejszych indonezyjskich papierosów zależy na jak największej liczbie odwiedzających, to dla nich najlepsza reklama.

hala produkcyjna tu już po godzinach pracy

kreteki po dziś dzień zawijane są ręcznie!

sproszkowany goździk

Wybrałam się jeszcze do hutan bambu, czyli bambusowego lasku położonego daleeeko od centrum (40 min jazdy w jedną stronę) – na zdjęciach wyglądał nieźle, jednak rzeczywistość okazała się bardzo rozczarowująca. Jest tam po prostu okropnie brudno, las wygląda jakby wyrósł na wysypisku śmieci.

A potem już się poddałam i… z ciekawości sama wybrałam się do centrum handlowego, tego, którego przejście w całości to kilkanaście km (!!!), składającego się z sześciu połączonych budynków.

Wśród innych polecanych w internetach miejsc w mieście są m.in. most!, kilka pomników (w tym Tugu, kolumna podobna do dżakarckiego Monas), zoo, chińska świątynia – no jednym słowem nic ciekawego.
Na obrzeżach miasta są jeszcze zarośla namorzynowe, co może być całkiem ciekawym miejscem na spacer, ale trochę to daleko, żeby jechać zobaczyć coś, co widzi się w tylu innych miejscach. Okoliczne plaże nawet wg miejscowych są brzydkie i nie ma sensu ich odwiedzać.
Uparcie próbowałam dociec, co jeszcze w tym mieście warto zobaczyć, coś przecież musi tu być! Może choćby jakieś fajne miejsca do posiedzenia wieczorem?
Zajrzałam na tripadvisora – a tam numerem 1 „to do” w Surabai jest… wulkan Bromo, odległy od miasta o jakieś 3 godziny jazdy.
Pytałam kierowców Ubera i recepcjonistów w hotelu – wszyscy bez wyjątku mówili, że atrakcją nr 1 wolnych weekendów są tu…wycieczki do centrów handlowych.

Co by tu zjeść?

Czegokolwiek do zwiedzania miasto by nie oferowało, dla mnie i tak gwoździem programu zawsze jest jedzenie ;)
Z czego słynie Surabaja? Mają tu własny rodzaj soto, mojej ulubionej indonezyjskiej zupy a’la rosół – soto Lamongan. Stąd pochodzi rawon, czyli druga w moim rankingu indonezyjska, gęsta zupa. Swój ciemnobrązowy kolor zawdzięcza przyprawie zwanej kluwak. Słynne jest też sate klopo, czyli sataye grillowane z dodatkiem wiórek kokosowych. Najsłynniejsze serwują w knajpce o nazwie sate klopo Ondomohen, były faktycznie pyszne!

Chinatown, do którego planowałam udać się w poszukiwaniu babi, czyli wieprzowiny, którą dostanie się w Indonezji głównie w chińskich i balijskich wioskach, tu okazało się zupełnie wymarłe, ponoć wszyscy bez wyjątku Chińczycy wzbogacili się i wynieśli na bogatsze przedmieścia, a tu pozostały magazyny i sklepy prowadzone teraz przez Jawajczyków.

babi panggang – wieprzowina, i sate klopo, czyli szaszłyki w kokosie, niebo w gębie!

indonezyjskie knajpy lubią chwalić się tym, kto to o nich nie napisał – często ściany obwieszone są takimi wycinkami z gazet lub fotkami celebrytów, które tam jadły

food court przy markecie Atom

soto lamongan – czyli rosół po wschodniojawajsku

Gdzie spać w Surabai?

Nie ma tu wielkiego wyboru tanich, fajnych guesthouse’ów tak jak np. w Yogyakarcie, niestety. Nie ma też żadnej turystycznej dzielnicy, w której zgromadzone byłyby hotele i knajpki.

Ja lądując w Surabai byłam po długiej podróży i, szukając czegoś wygodniejszego, zatrzymałam się w POP hotel Gubeng, który jest tuż naprzeciwko bazaru Atom z mnóstwem dobrego jedzenia. Było komfortowo, jednak o ból głowy przyprawiał mnie kiczowaty wystrój hotelu ;) Jakbym miała wybierać raz jeszcze, zdecydowałabym się na nieco tylko droższy, ale przyjemniej dla oka urządzony Artotel.

Jak dojechać z Surabai pod Bromo i ile to kosztuje?

W innym artykule o wulkanie Bromo opisywałam jak dostać się tam z Yogyakarty. To najpopularniejsze miejsce startowe dla wycieczek pod wulkany, jest tam dużo więcej turystów, a co za tym idzie – większa konkurencja i ceny niższe, ale jeśli omijacie Jogję lub po prostu chcecie zaoszczędzić trochę czasu i do Surabai przylatujecie, teraz mam już też sprawdzonego kierowcę, który organizuje wycieczki Surabaja-Bromo (a także Ijen-Bali). Spotkałam się tam z kilkoma z nich, porównując ich ceny i ofertę. Od stycznia, kiedy to odwiedziłam to miasto, wysłałam już z jednym z nich kilka grup Polaków i do tej pory wszyscy byli zadowoleni :)

Nie ma tu agencji organizujących tanie zorganizowane przejazdy, to wszystko prywatne wycieczki szyte na miarę i ceny podane są dla dwóch osób – choć kierowca w razie potrzeby jest w stanie zorganizować i minibus dla większej grupy. Dla przykładu, najtańsza z opcji – „midnight tour” z wyjazdem z Surabai późnym wieczorem prosto na wschód słońca nad Bromo i powrotem do Surabai to koszt 3 mln rupii/2 os. w tygodniu i 3,2 mln w weekendy (wtedy ceny biletów są droższe, stąd wynika różnica). Wycieczki Surabaya-Bromo-Ijen-odstawka w porcie Ketapang przy promie na Bali to już (włącznie z noclegiem) koszt min. 5 mln za dwie osoby.

W cenie są zawsze transport, przewodnik, bilety wstępu pod wulkany, jeep, wyżywienie.

Opcjonalnie, w drodze z/do Surabai, jeśli czasu macie wystarczająco dużo, można zatrzymać się też przy wodospadzie Madakaripura – najwyższym na Jawie. To atrakcja płatna dodatkowe 100 k od osoby.

Jeśli jesteście zainteresowani którąś z opcji, z odbiorem z hotelu, dworca czy też lotniska rano czy wieczorem, proszę o kontakt mailowy :)

Oczywiście z Surabai można dostać się też pod Bromo pociągiem lub autobusem, mijając Probolinggo, jednak to wygląda tak samo jak pociągi opisywane we wpisie o wycieczkach z Yogyakarty – bo Surabaja jest na ich trasie.

11 komentarzy do posta Surabaja – brama do Bromo

  1. kris1975 napisał(a):

    Witam Emi mam pyt . Chce zarezerwowac przejazd pociagiem Dzakarta (Gambir ) 20.45 – Yogyakarta 4.15 Klasa Executive (jedynie ta pozostala czyli bodajze najmniej ekonomiczna ) pytanie dotyczy okreslen subclass A ,350 IDR i H 320 IDR Wie ktos czym sie roznią poza 30 IDR róznicy w cenie ? Dzieki z gory za odp …..

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Na to pytanie mi jeszcze żaden Indonezyjczyk nie zdołał odpowiedzieć :( Ja przypuszczam, że chodzi o nr wagonu (im dalej od początku peronu tym taniej, oni są leniwi i nie chce im się daleko chodzić), odległość w wagonie od toalety itepe…

  2. Jerzy napisał(a):

    Hej.Pisałem na maila ,ale bez odpowiedzi ,więc jaszcze raz zapytam. 08 listopada będziemy w Surabaja i szukamy dobrego przewożnika na Madakaripura-Bromo-Ijen z odstawką w porcie Banyuwangi lub na lotnisku , ale bez pośpiechu (3-4 dni ) .Pózniej ruszamy na Flores i tam planujemy objazd 8-dniowy z Komodo włącznie .Polecisz nam jakąś firmę? z w miarę komfortowym autem . 4 osoby

  3. marta napisał(a):

    hej, fajne masz wpisy i opisy :) jeśli jeszcze tam jesteś to mam prośbę o pomoc. Mamy taki plan.. 3 osoby dorosłe + 2 dzieci (8 i 12).
    04.08 17:15 lądujemy w Surabaya chcemy zobaczyć Bromo (pewnie nocleg i rano wyjście) +Ijen (pewnie nocleg) i 07.08 być po południu w Jimbaran (wystarczy odstawka do Ketapang)
    proszę o kontakt :)

  4. Ha, fajnie, że napisałaś o Surabaji. Spędziliśmy tam sporo czasu, bo a) liczyliśmy na przedłużenie wizy (szkoda czasu) i b) zostaliśmy przygarnięci przez cudowną rodzinę. I muszę się zgodzić, miasto za wiele nie oferuję w kwestii tzw. „atrakcji”, ale już na przykład nocne warungi są frajdą samą w sobie. Jedzenie palce lizać, ludzie przemili. Kiedy pisałam o Surabaji na blogu skupiłam się na tym, co tam przeżyliśmy (niezapomniane urodziny), bo też i o atrakcjach nie miałam co pisać. Wyobrażasz sobie, że nawet nie wiedziałam, że jest tam fabryka goździkowych fajek? Szkoda, bo byśmy zajrzeli. Następnym razem :D Pozdrowienia, Kasia.

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Warungi są wszędzie, w każdym innym indonezyjskim mieście ;) Choć faktycznie w Surabai jedzenie było ok. No fabryka fajek to najbardziej znana/jedyna atrakcja :)

  5. biedrzycka napisał(a):

    witam emi wparwdzie to nie strona o bali ale ze jest najswiezsza to mam nadzieje ze wydasz https://itinerariusz.wordpress.com/2013/12/08/bali-tfu-legenda-indonezji/ opinie w odpowiedzi na ten link jestem przerazona chcialam zabrac syna ze sobo na zamieszkanie ale ten artykul ktury wtsawiam link jest szokiem dla mnie ..i jeszcze oytanie czym indonezjanie wywalajo robale czyli pasozyty czy cos wiesz na ten temat..dzieki z gory..

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Nie wiem czego ode mnie oczekujesz w odpowiedzi, od zawsze otwarcie piszę, że fanką Bali nie jestem i nic z tego mnie nie szokuje :P
      Środków przeciw pasożytom jest tu całe mnóstwo, można je kupić bez recepty w aptekach czy nawet supermarketach i Indonezyjczycy je regularnie biorą, poza tym jest sporo środków ziołowych.

Przydał Ci się ten wpis? Najlepiej podziękujesz klikając w reklamę :)

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.