Turkish Airlines – najlepsze europejskie linie lotnicze?

Nareszcie miałam okazję sprawdzić, czy narodowy przewoźnik turecki faktycznie zasłużył sobie na przyznawany im przez pięć lat z rzędu tytuł najlepszego w Europie. Pod lupę wzięłam też to, co tygryski lubią najbardziej – ich posiłki specjalne: wegańskie, wegetariańskie, azjatyckie…:)

Choć trochę się boję, bardzo lubię latać. I uwielbiam próbować lotów liniami, których jeszcze nie znam. Od dłuższego czasu polowałam na lot „Turkiem”, którym zachwycała się moja koleżanka, uważając te linie za lepsze niż wygrywające większość rankingów Qatar czy Emirates. Planując wakacje w Polsce z radością odkryłam więc, że to Turkish właśnie ma akurat najkorzystniejsze ceny na loty do Europy.

DSCN0356_1

Leciałam z nimi na czterech odcinkach – dwóch dłuższych, po dwanaście godzin każdy (Dżakarta – Stambuł i z powrotem) oraz dwóch kontynentalnych (Stambuł – Warszawa i z powrotem). Bilet powrotny w promocji kosztował niecałe 2500 zł – to bardzo dobra cena, biorąc pod uwagę, że o promocje na europejskie kierunki z Azji trudniej niż w stronę odwrotną.

Zawsze wydawało mi się, że jestem mało wybrednym pasażerem. Latam najtańszymi liniami, jeśli kupię bilet w naprawdę okazyjnej cenie to już na nic nie narzekam, zdarzało mi się latać długie dystanse z jedynie własnymi kanapkami i koczować nocą na lotniskach, żeby tylko obniżyć koszt przelotu. W miarę wylatanych kilometrów zaczęłam jednak zwracać uwagę na komfort długich podróży, na to, jakie rozrywki mam zapewnione w trakcie lotu i co dają mi do jedzenia. A w Turkish odkryłam taki wybór posiłków specjalnych, że zachciało mi się spróbować jak najwięcej z nich! I na nich głównie, i na obsłudze, się skupię.

lotnisko_Stambul

samoloty „Turkisha” na stambulskim lotnisku; fot. Paul Brown/Rex USA


WNĘTRZE SAMOLOTÓW, KOMFORT PODRÓŻY

Na pierwszy rzut oka – wściekle zielony (turkusowy?) kolor siedzeń jakoś mi nie współgra z pojęciem luksusu ani z ich czerwono-białym logiem… Mało przyjemny dla oka.

Na dłuższych odcinkach loty obsługiwał Airbus 330-300 – olbrzym z wyjątkowo dużym „brzuchem”, czyli lukiem bagażowym.

Jego ogromnym plusem jest coś, czego zawsze brakowało mi podczas długich lotów – podnóżki i wysuwany uchwyt na napoje – chcąc postawić tylko kubek czy butelkę wody nie trzeba mieć otwartej całej półki, która ogranicza swobodę ruchów.

Na temat miejsca na nogi nie mogę się niestety wypowiedzieć, bo mam ledwo ponad 160 cm wzrostu i mało kiedy mi go brakuje ;) Już nie wspominając o tym, że w drodze powrotnej skorzystałam z check-inu online w prawie ostatniej możliwej chwili, co pozwoliło mi upolować trzy sąsiadujące ze sobą wolne miejsca na końcu samolotu – leciało się prawie jak w klasie biznes ;) Poza tym poduszki były duże i wyjątkowo wygodne.

kosmetyczka_Turkish

Na dłuższych lotach każdy dostał małą kosmetyczkę ze szczoteczką i pastą do zębów, opaską na oczy, zatyczkami do uszu, skarpetkami (antypoślizgowe! :D), kapciami (!!!) i całkiem pokaźnych rozmiarów balsamem do ust.

Nastawiałam się na oglądanie filmów podczas tych 12 godzin w powietrzu, a tu niemiła niespodzianka – ekrany w zagłówkach nie działały przez cały długi lot, i to w obie strony. Coś takiego w niby najlepszych liniach Europy jest jak dla mnie niedopuszczalne. Na krótkim odcinku z Turcji do Polski było już ok.

Krótsze loty pokonaliśmy mniejszym Airbusem 321. Podczas tych zaledwie paru godzin lotu komfort nie miał już jednak aż takiego znaczenia.

JEDZENIE

Na dobry początek (na trzech odcinkach z czterech) krótko po starcie podano tureckie słodycze:

DSCN0359_1

Jako, że Turcja to kraj muzułmański, w menu widnieje informacja, że żaden z posiłków nie zawiera wieprzowiny i wszystkie przygotowywane są na sposób ‚halal’. Alkoholu jest jednak do wyboru, do koloru.

Turkish_menu

menu standardowe na jednym z długich lotów – do wyboru wołowina lub kurczak, opcji wegetariańskiej brak

menu_Turkish

…i na locie krótszym; tu przynajmniej pomyśleli o niejedzących mięsa, którzy nie zamówili sobie wcześniej posiłku specjalnego

Na najdłuższym locie nie była dostępna niemal połowa napojów z menu – nie mieli nic, co mnie interesowało, czyli ani domowej roboty lemoniady z miętą, ani świeżo wyciskanego soku pomarańczowego. Na pozostałych odcinkach (trzech z czterech) te napoje już były – polecam!

Podczas jednego z lotów serwowali też napój dla dzieci – kakao słodzone daktylami. Stewardesa była lekko zdziwiona, że to zamawiam, ale z uśmiechem przyniosła kakao. Niestety nie ciepłe, jakiego się spodziewałam, a takie w plastikowej (za to oryginalnej!) butelce, na szczęście z krótkim terminem przydatności do spożycia, co daje cień szansy na to, że było własnej produkcji.

Na oficjalnej stronie Turkish Airlines możecie podejrzeć, jakie posiłki specjalne serwują. Zamówiłam cztery różne – Vegetarian Hindu/Asiatic Meal (AVML), Vegetarian Raw Meal (RVML), Strict Vegetarian Meal (VGML) i Vegetarian Oriental Meal (VOML).

Na pierwszym odcinku dostałam posiłek po azjatycku (przynajmniej tak sądzę, bo podpisany nie był):

Turkish_Hindumeal

Vegetarian Hindu/Asiatic Meal (AVML)

Na śniadanie przed lądowaniem zaserwowali mi to, co wszystkim – jajecznicę, która smakowała lepiej niż wyglądała. Do tego podany był grillowany pomidor, pieczarki, kilka rodzajów serków i jogurt (a może ayram?).

A w drugą stronę – niemal suchy makaron z dwoma kawałkami brokuła – bida z nędzą.  Trzęsło nami strasznie i ciemno było, dlatego zdjęcie takie nieostre:

vegetarianoriental_Turkish

To danie podpisane było jako Vegetarian Oriental Meal (VOML)… Nic orientalnego się tu nie doszukałam i w smaku było kiepskie, niedoprawione.

Pani ogarniająca rezerwacje od razu uprzedziła, że na trasie Stambuł-Warszawa nie ma co liczyć na więcej niż jedno dostępne danie wegetariańskie i większość próśb o wyszukane potrawy jest odrzucana, nie może mi więc zagwarantować, że dostanę dokładnie to, co zamówiłam. A tu się okazało, że te właśnie posiłki były zdecydowanie najsmaczniejsze:

Turkish_Airlines_Vegetarian_Raw_Meal

…no i cieszyły oko! Vegetarian Raw Meal (RVML)

A w drodze powrotnej – na obiad tym razem rozgotowany ryż (bleh!) z fasolką szparagową w smacznym sosie pomidorowym. Przystawką również była fasolka, ale marynowana w oliwie z oliwek – zaskakująco dobra. Na deser panna cota z mango – niebo w gębie. Tym razem wszystko było opisane, dostałam karteczkę z objaśnieniem, jaki to posiłek i z czego się składa.

Vegetarianmeal_Turkish

Strict Vegetarian Meal (VGML)

DSCN1216_1

Do każdego z dań podawane były metalowe sztućce (choć nóż był bezużyteczny – nie dało się nim przekroić bułki, najsłabszego punktu programu – a co najwyżej rozerwać), oliwa z oliwek z cytryną, sól+pieprz i chusteczki odświeżające.

Przyznaję – mimo paru wpadek Turkish to teraz mój faworyt pod względem jedzenia! I nikt mi już nie wmówi, że jedzenie serwowane w samolocie musi być „plastikowe”.

OBSŁUGA

Miłym akcentem było powitanie na pokładzie nie tylko przez stewardów, ale i przez kucharza (a przynajmniej kogoś za niego przebranego).

Krótko po starcie dostaliśmy gorące ręczniczki do odświeżenia się.

Dalej było już tylko gorzej – na pierwszym, najdłuższym odcinku trafiłam na stewarda, który zachowywał się, jakby to był jego pierwszy dzień pracy. Wszystko mu się mieszało, chaotycznie podawał jedzenie, mnie pominął i musiałam dwa razy dopominać się o swój posiłek specjalny. Zbierał zamówienia na napoje z kilku rzędów naraz, a potem się gubił i niektórym nie dostarczał nic. Wiadomo, każdy się kiedyś uczy, ale coś takiego w liniach uznanych za najlepsze europejskie, i to nie raz, przypadkowo, a pięć lat z rzędu, nie powinno się jednak zdarzać. Nie miałam niestety poczucia, że w razie jakiegoś wypadku jestem pod opieką dobrze przeszkolonej załogi, a to podczas latania ważne. Na drugim długim locie nie było wiele lepiej, obsługa znów sprawiała wrażenie zagubionej w akcji – np. podczas serwowania kolacji cały mój rząd nie dostał pieczywa. Niby mało istotny szczegół, ale kiepsko świadczy o ich ogarnięciu.

Do obsługi na obu krótkich lotach nie mam żadnych zastrzeżeń – nawet swoje specjalne posiłki dostawałam jako pierwsza, całość sprawiała o wiele bardziej profesjonalne wrażenie.

O ile trzy loty wystartowały i wylądowały o czasie, w drodze powrotnej na trasie Warszawa-Stambuł mieliśmy 25 minut opóźnienia bez żadnego wytłumaczenia. Przeszkadzało mi to o tyle, że podczas 7-godzinnej przerwy w Turcji planowałam ruszyć się z lotniska i pozwiedzać Stambuł. Poza tym dopiero na karcie pokładowej zauważyłam, że wylot ze Stambułu do Dżakarty jest planowany 40 minut wcześniej, niż wg rozkładu na rezerwacji! Niefajnie, bo to kolejne skrócenie pobytu w Stambule. Nikt się nie pofatygował, żeby mnie o tym powiadomić mailowo, telefonicznie czy nawet ustnie już przy odprawie.

Podsumowując – nie leciałam jeszcze ani Qatarem, ani Emirates, ale od Turkisha zdecydowanie lepiej oceniam Etihad! Tyle, że to już nie europejskie linie.

PRZESIADKA W STAMBULE

Rezerwując lot warto zwrócić uwagę na godziny stopoveru w Turcji – bo stambulskie lotnisko jest hubem Turkish Airlines i zawsze będziemy musieli zmienić tu samolot. Jeśli lądujemy w ciągu dnia i mamy tam kilka godzin przerwy, przysługuje nam darmowa wycieczka autobusem po mieście! W programie jest zwiedzanie najważniejszych zabytków i obiad w lokalnej restauracji. Niestety loty z/do Warszawy ustawione są tak, że raz przerwę miałam wcześnie rano, a drugi – wieczorem. Nawet wybierając się do miasta na własną rękę (i czekając prawie godzinę na pierwszy pociąg metra) w centrum udało mi się spędzić ok. trzy z siedmiu godzin przerwy. Transport publiczny działa świetnie (ale dopiero od 6 rano!). Mieszkającym na zachodzie Polski tym bardziej polecam wylot z Berlina, bo ma on dłuższą przesiadkę i to w rozsądniejszych godzinach. Więcej info o wycieczkach za free organizowanych przez Turkish Airlines znajdziecie na stronie instanbulinhours.com.

Można też zrobić sobie dzień, dwa czy nawet kilka dni przerwy w największym europejskim mieście. Jak? Po zarezerwowaniu lotu przez internet mamy kilkadziesiąt godzin na kontakt z infolinią lub wizytę w biurze Turkish Airlines w celu bezpłatnej zmiany rezerwacji na połączenie z dłuższą przesiadką. Niestety dowiedziałam się o tym za późno. Oczywiście można od razu zarezerwować bilety przez infolinię lub w biurze, jednak nie wiem, czy ceny tam obowiązujące nie są wtedy wyższe niż internetowe.

P.S. Jakby ktoś miał zamiar zmienić paszport między jednym a drugim lądowaniem w Turcji z opcją wyjścia w miasto – wiza, mimo, że wcale nie wbita do paszportu, traci wtedy ważność. Przekonałam się o tym na własnej skórze :(

Leciałaś/-eś już tureckimi liniami? Na jakiej trasie i jakie masz doświadczenia? Podziel się!

75 komentarzy do posta Turkish Airlines – najlepsze europejskie linie lotnicze?

  1. Andreas napisał(a):

    Na pierwszym miejscu jest Singapore Airlines. Latalem wiele razy i raz nawet za darmo do Sydney za mile! Na drugim Emirates. Europejskie linie sa niestety bardzo duzo do tylu.

    • Emiwdrodze napisał(a):

      To już kwestia sporna czy Turkish są liniami europejskimi :P Ale popieram, taki Ryanair czy Wizzair wstyd Europie przynosi jak się go do Air Asii porówna.

  2. mlawreszuk napisał(a):

    Witam lecimy turkish airlines do Tokio z przesiadka w Stambule gdzie moge dokonac zamowienia na wege posilki? na stronie nie widze takiej opcji. Dzieki za odp

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Ja rezerwowałam bilety na stronie pośrednika (tak było taniej) i kontaktowałam się z nimi mailowo, babeczka mówiła, że na trasie Warszawa-Stambuł nie może mi zagwarantować, że będzie coś więcej niż zwykły posiłek wegetariański, ale na dalszej trasie już wszystko było dostępne.

  3. Natalia napisał(a):

    Wczoraj i dzisiaj lecieliśmy z chłopakiem Turkishem, wracając z Tajlandii z przesiadką w Stambule. W trakcie czterech lotów zauważyliśmy, że nasze wege posiłki specjalne są ogólnie dużo bardziej ubogie od klasycznych. Ja byłam głodna :P

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Oj, to słabo! Ja miałam wrażenie, że jak tylko skończyłam jeść to już zaraz serwowali kolejny posiłek… Podczas jednego lotu to wręcz zmuszałam się, żeby jeść, bo nie byłam głodna, ale wyglądało tak ładnie, że nie umiałam sobie odmówić ;) A dodam, że jem raczej dużo :P

  4. Sylwia napisał(a):

    Może moje pytanie wyda się głupie, ale pisząc:
    „Leciałam z nimi na czterech odcinkach – dwóch dłuższych, po dwanaście godzin każdy (Dżakarta – Stambuł i z powrotem) oraz dwóch kontynentalnych (Stambuł – Warszawa i z powrotem). Bilet powrotny w promocji kosztował niecałe 2500 zł – to bardzo dobra cena, biorąc pod uwagę, że o promocje na europejskie kierunki z Azji trudniej niż w stronę odwrotną.”
    masz na myśli sam bilet powrotny Warszawa – Stambuł – Dżakarta czy całość przelotu? Właśnie zaczęliśmy zbierać na podróż do Indonezji i staram się dowiedzieć ile musimy uzbierać na same bilety lotnicze ;)

    Pozdrawiam serdecznie!

  5. atagaja napisał(a):

    Emi – może pomożesz? Kiedy kilka miesięcy temu rezerwowałam bilety, to widniała informacja, że od 5 grudnia mogę wybrać miejsca. Teraz wchodzę na stronę, loguję się za pomocą swojego numeru rezerwacji i nic. Nie mogę wybrać miejsc, a zależy mi na miejscu z kołyską, bo z rocznym dzieckiem lecę w styczniu do Azji. Miałaś podobnie z wyborem miejsc? Może orientujesz się, czy jak się leci z małym dzieckiem, to automatycznie przypisują kołyskę?

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Przykro mi, w temacie dzieci na pokładzie nie wiem nic, więc nie chcę wprowadzać Cię w błąd… A próbowałaś skontaktować się z Turkishem i zapytać? Ja mogłam wybrać miejsce dopiero 24 h przed odlotem.

  6. Jola napisał(a):

    Cześć, zastanawiamy sie nad wyjazdem z Turkishem do Malezji lub Singapuru z 8-latkiem. I pytanie mam. Czy jest możliwość włączenia bajek na swoim nośniku pamięci? Bo rozumiem, ze rozrywka jest w jęz. angielskim tak jak np. było w Qatar A. Czy dzieci dostają jakieś kolorowanki albo maskotki. Syn był z nami na Sri Lance, ale z polskim przewoźnikiem, wiec rozrywka była po polsku i w ogóle sie nie nudził.

    • Emiwdrodze napisał(a):

      hej, nie miałam dookoła żadnych dzieci, więc nie mam bladego pojęcia… Na pewno było specjalne mleko czekoladowe for kids w ładnej buteleczce ;)

  7. gosiar napisał(a):

    Hej, a mogłabym wiedzieć jak ci minęła podróż? Były mocne turbulencje? W lutym będę leciała turkish do malezji a ze boje się latać to już teraz boli mnie brzuch ze stresu :P rok temu byłam na Sri lance – lot naszym krajowym dreamlinerem i było średnio przyjemnie a trwał 9 h. Teraz chyba 11 :/

  8. Adrianna Suwald napisał(a):

    Uwielbiam wpisy z recenzjami lotów linii lotniczych! Ja jeszcze nie leciałam turkish airlines ale po twoich wpisie jakoś mi sie nie spieszy… Na długich trasach leciałam do tej pory tylko (a moze aż?) KLM, Air France i Aeroflotem. Pierwsze dwie linie bardzo mi sie podobały – jedzenie było bardzo dobre, nawet w opcji bez laktozy, praktycznie cały czas coś jedliśmy. Obsługa tez była całkiem ok, pomijając to ze w KLM obsługiwała nas pani rodem z Bronxu, takie miała odzywki, a w Air France pani mi udzieliła lekcji na temat spożywania herbaty podczas posiłków – to ewidentne jakies faux pas… Aerofłot za to tak mnie „zachwycił” ze chyba już sie nie skuszę. Wpis o locie do Bangkoku z moim ulubionym przewoźnikiem jest jednym z najpopularniejszych u mnie na blogu, wiec rodacy ewidentnie chcą wiedzieć co ich czeka…

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Ja też takie uwielbiam i u mnie jest ich już kilka, ale ten jako pierwszy tak szczegółowy. No i też wysuwa się na czołówkę najpopularniejszych :)
      A widzisz, niektórzy pisali, że tak ich zachęciłam do lotu Turkishem, a Ty wręcz przeciwnie – cieszę się, że nie robię im jednoznacznie ani reklamy ani antyreklamy :P Mi KLM też się podobał, jedzenie było ok, lepsze niż zazwyczaj (chociaż do Turkisha daleko!), obsługa, mimo, że średnia wieku to jakieś 50 lat :P to profesjonalna. Aerofłotu nie miałam „przyjemności” przetestować, ale nie palę się do tego – leciałam Aerosvitem i UIA, więc wiem, co to wschodnie standardy ;)

  9. Pati napisał(a):

    Ja leciałam Turkish Airlines w sumie tylko raz i rzeczywiście zgadzam się z Tobą – jedzenie w porządku, też przetestowałam wegetariańską wersję. Niestety obsługa taka sobie – jak dla mnie lajcik na maksa – obsługa zachowywała się dość nieformalnie… Jak dla mnie miano najlepszej europejskiej linii lotniczej to zdecydowanie za wiele… British Airways jest o wiele lepsza, a Emirates i Qatar jeszcze nie latałam…

    Zapraszam do siebie :)

    http://www.travelekspert.com/2015/09/a-guide-to-zojoji-temple-in-tokyo.html

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Nie miałam jeszcze okazji lecieć BA, ale słyszałam negatywne opinie tego typu, że „stewardesy stare i mało urodziwe” – to mówili faceci, ja jednak wolę, żeby były stare i brzydkie, a dobrze przeszkolone i doświadczone! ;) Niestety w Turkish miałam właśnie wrażenie, że są świeżakami, którzy ciągle się uczą.
      Wrócę do Ciebie jak wybiorę się kiedyś wreszcie do Japonii! :)

      • Thaiwhy napisał(a):

        No ja tak właśnie czytam i oczy ze zdumienia przecieram. Fakt, że w BA podawano alkohol na życzenie i to jedyny plus jaki pamiętam. To już wolę latać UIA przynajmniej krocej. Za to nie pamiętam lotu, zebym nie byla okropnie głodna :/

  10. sylwunia napisał(a):

    hej :) ja wlasnie jutro sie wybieram w pierwsza moja dluza podroz i wlasnie z Turkish Airlines do Tokyo zastanawiam sie tylko jak to jest z odprawa…? mam przygotowany numer rezerwacji i numery lotow , a czytalam ze odprawe mozna zrobic na lotnisku. Tylko jak mam przesiadke w Stambule to dostane odrazu karte pokladowa na nastepny samolot to Tokyo ? jak mozecie to napiszcie mi na co powinnam byc przygotowana prosze? To moja pierwsza tak dluga podroz wiec prosze o jak najwiecej rad :) pozdrawiam

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Najlepiej odprawić się online, można to zrobić 24h przed lotem. Na lotnisku jak najbardziej też się da, ale robiąc to przez internet możesz też sama wybrać sobie miejsce. Niektóre lotniska mają też automaty do self check-inu, ale zdaje się, że w Warszawie ich nie ma (jeśli stamtąd lecisz). I tak, odprawiasz się od razu na oba loty, bagaż leci bezpośrednio w miejsce docelowe, po drodze nie musisz się o niego martwić.
      P.S. Nie wiem kogo masz na myśli pisząc „wy”, ale ja jestem tylko jedna ;)

      • sylwunia napisał(a):

        dziekuje Ci bardzo :) lece z Londyn – Heathrow wiec mam nadzieje ze beda miec automaty do self check’u. Wole odprawic sie na lotnisku bo jak bede wracac to bedzie mi latwiej jak bede wiedziala jakie sa mniej wiecej procedury :)

  11. Tati Belenkova napisał(a):

    Uwielbiam te linie – i jeśli mamy okazje, zawsze kupujemy bilety właśnie tam!

  12. hmm, szpitale się powinny uczyć ;)

  13. Szymon Król napisał(a):

    Jeszcze tym nie leciałem ;) w ogóle jeszcze drogimi liniami ;) ale też zacząłem pisać o liniach lotniczych.

  14. Wariatka napisał(a):

    Niestety jeszcze nigdy nie miałam okazji latać samolotem. Ale na pewno, gdy zdarzy się ten „pierwszy raz” twoje rady i ocena okażą się bardzo przydatne :D
    Pozdrawiam :)

  15. Gradowa Magda napisał(a):

    Sama nie miałam przyjemności, ale chłopak sobie chwali. Zawsze mi coś przemyci z pokładowego menu :)

  16. Kinga Madro napisał(a):

    wyglada bardzo spoko :)

  17. Franc napisał(a):

    Z tą wizą to zależy jaką ma się wizę. Teraz odpowiednią można załatwić przez internet.

  18. Paula Puchacz napisał(a):

    Emi ty to jesteś! Tak zachecasz!

    • Emi w drodze napisał(a):

      płacić mi powinni!!! Btw – burger na Chmielnej średnio mi podszedł jednak :(

    • Paula Puchacz napisał(a):

      Serio??? W chwaście lepszy?

      • Emiwdrodze napisał(a):

        No bardziej mi podszedł.. Albo może tak bardzo mi smakował, bo był pierwszym jakiego w ogóle w życiu jadłam? :P Moi znajomi bardzo polecają vegemiasto na Al. Solidarności, niestety jak byłam ostatnio to mieli przerwę wakacyjną, ale Ty w PL częściej bywasz to przetestuj i daj znać ;)

  19. %name napisał(a):

    Jedzenie w Turkish Airlines jest zdecydowanie najlepsze, do tego drinki lub winko do obiadu w cenie :)

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Alkohole to chyba we wszystkich porządnych liniach są za free? Jeśli już są, bo np. w Saudia Airlines % w ogóle nie uświadczysz.. Co do jedzenia, zgadzam się!

  20. Agness Walewinder napisał(a):

    Emiraty i vegan meal rządzą <3

  21. %name napisał(a):

    Chyba się przelecę dla samej przyjemności latania -)

  22. %name napisał(a):

    starają się, rzeczywiście

  23. pizarro napisał(a):

    Robienie zdjęc jedzenia w sanolocie – jakie to Polskie. Klaskanie tez bylo? :)

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Ktoś tu ma chyba kompleks Polaka :) Przeleć się kiedyś ukraińskimi/ruskimi liniami dla porównania. Bez zdjęć nie byłoby tego postu – a to moja praca. Pozdrawiam

  24. %name napisał(a):

    Bardzo dobre linie lepsze od 5* qatar airways

  25. %name napisał(a):

    Wygląda zachęcająco, wprawdzie jestem mięsożerna, ale mięso w samolocie jakoś nigdy do mnie nie przemawiało. A Turkish uwielbiam:)

    • Emiwdrodze napisał(a):

      ja mięso jem okazjonalnie, bo na codzień ciężko mi o dobre wyłącznie wegetariańskie jedzenie. Ale jak tylko mam okazję na coś zdrowszego to ją wykorzystuję :)

  26. %name napisał(a):

    Jeszcze nigdy nie leciałam takimi liniami, żeby dostać jedzenie :)

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Mi się też nie zdarzało zanim przyleciałam do Azji ;) Od kilku lat to już norma, ale ciągle jestem podekscytowana przed każdym takim lotem :)

  27. %name napisał(a):

    Ze zdjęcia to mi wyglądają na wegańskie. Ja uważam, że Garuda Indonesia nic nie przebije i naprawdę z przyjemnością podjęłabym się promocji tych linii! Oczywiście nie europejskich ;)

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Było jajko, był jogurt, więc nie wszystkie to wegańskie. Akurat na tym zdjęciu jest „raw vegetarian”.
      Mnie Garuda nie zachwyciła, leciałam dwa razy, ale tylko na indonezyjskich odcinkach, jedzenie było paskudne – napompowana sztuczna buła i dwa ciastka. Może na dalszych, międzykontynentalnych trasach sprawują się lepiej, ale ceny mają zaporowe. Od jakiegoś czasu trąbią o uruchomieniu trasy Warszawa-Dżakarta i na początek pewnie będą promocje, więc w to celuję!

  28. %name napisał(a):

    Yum, zabieram się za czytanie.

  29. %name napisał(a):

    Jak dla mnie nie ma lepszych w Europie!

    • Emiwdrodze napisał(a):

      szczerze mówiąc nie leciałam zbyt wieloma porządnymi liniami europejskimi, więc nie mam porównania. Bo ani ryan ani wizzair się nie umywa :P Ale Etihad jednak wciąż jest dla mnie no1.

  30. %name napisał(a):

    Jeszcze nie miałam okazji z nimi lecieć, ale właśnie nabrałam ochoty ;))

  31. wiola.starczewska napisał(a):

    Super, Turkish Airlines, nie? Ja też bardzo lubię, a u ciebie jeszcze przeczytałam jak to wygląda na długich odcinkach. Cieszę, że miałaś taki fajny lot, szkoda, że nie mogłyśmy się spotkać w Polsce.

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Ale ja właśnie pisałam, że bez fajerwerków… (z wyjątkiem jedzenia, które naprawdę super!). No szkoda, szkoda, do następnego razu! Jak będzie kolejna promocja Turkisha to przylatuję! :P

  32. %name napisał(a):

    UWIELBIAM Turkish Airlines, te cukierki, ta muzyka, no latać z nimi to poezja!

    • Emiwdrodze napisał(a):

      a dokąd leciałaś? Muzyka tylko raz była fajna, jakiś taki fol, pewnie turecki, potem w kółko grali to samo :/ Słodycze faktycznie dają radę :)

  33. Skylar napisał(a):

    Ja osobiście latam bardzo często na trasie Antalya-Stambuł-Berlin, Gazipasa-Stambuł-Berlin, i złego słowa o nich nie powiem ;) Może na własnych tureckich „śmieciach” sprawują się lepiej? Poza tym moje loty są krótsze, więc siłą rzeczy człowiek ma inne (mniejsze) wymagania. Co do jedzenia – zawsze dostaję albo wege, albo z kurczakiem (są 2 dania do wyboru) i są naprawdę pyszne. Podoba mi się to, że zazwyczaj zawierają „akcent” turecki, nie są bezpłciowe.
    Na starcie Twoje pierwsze zdjęcie to lokum – słodycze-galaretki. Podane przez THY są wspaniałe (świeże). Jestem ciekawatego śniadanka – raczej to był jogurt (w miseczce) a nie ayran (do picia) ;)
    Z kolei na krajowych lotach w Turcji jestem fanką czekoladowego musu który dają po kolacji lub obiedzie, jest bajeczny! Zdarzyło mi się mając loty krajowe 2 linii do wyboru wybierać THY tylko z powodu tego musu :)))

    Przede mną wkrótce daleki lot Emirates więc dopiero będę miała porównanie ;)

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Nie ma to jak relacja oczami (prawie) Turczynki! :) Otóż to, na trasach kilkugodzinnych na ogół zwraca się mniejszą uwagę na detale. Czyli mówisz, że na ogół jest jednak danie wege do wyboru? Bo mnie zaskoczyło, że w standardzie były tylko dwa mięsne.
      Lokum, właśnie! Nie byłam pewna, czy to nie baklava, dzięki za podpowiedź :)
      Śniadanie wyglądało kiepsko (zdjęcie też nie wyszło, bo były dość ostre turbulencje), ale w smaku naprawdę niczego sobie.
      Wygląda na to, że muszę się z nimi jeszcze kiedyś przelecieć dla tego musu.. haha :P
      Ciekawa jestem Twojej opinii po locie Emirates, daj znać!

      • Skylar napisał(a):

        Odezwę się za 2 miesiące. Niestety nie będę lecieć przez Malezję a szkoda! Lecimy przez Dubaj i Singapur do Australii :) Do zobaczenia w Turcji następnym razem :P

      • Emiwdrodze napisał(a):

        Z SGP do mnie bliżej niż z Malezji ;) Następnym razem jak wpadnę do Turcji to na pewno na dłużej!

  34. toja2123 napisał(a):

    Latam bardzo duzo Turkish Airlines (regularnie trasa Tbilisi-Stambul, Stambul-Genewa, Ankara-Stambul, Stambul-Berlin, Stambul-Sofia, Stambul-Helsinki, Stambul-Tirana i jeszcze kilka innych tras) i tytul „najlepszej linii Europy” to jakis zart. Przede wszystkim loty Turkish prawie zawsze maja opoznienia (lotnisko w Stambule ma za malo slotow i sa straszne korki), obsluga czesto wlada zaledwie podstawowym angielskim i jest niemila, wyobr napojow zalezny jest od wozka, na ktory sie trafi i jak steward ma ochote to przyniesie np. lemoniade z innego wozka ale jak nie to strzeli focha i tyle. Same samoloty maja rozny komfort, te nowsze sa ok ale w starszych rozlaza sie siedzenia i ma sie plecy pasazera przed sona na swoich kolanach (a wcale nie mam dlugich nog). Cenowa sa porownywalni z Lufthansa. Jedyne co maja dobre to jedzonko, porzadny wybor i dobra jakosc.

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Dzięki za te trzy grosze! A już myślałam, że to ja miałam pecha albo wygórowane oczekiwania i dlatego się zawiodłam. Może po prostu w Europie nie ma nic lepszego, stąd ten ich tytuł? :P Z drugiej strony moja kumpela naprawdę pieje z zachwytu nad tymi liniami, widać wszystko zależy od tego, na jakie trasy się trafia…

Przydał Ci się ten wpis? Najlepiej podziękujesz klikając w reklamę, to nic nie kosztuje! :)