Z czego słynie Katmandu?

Głównie z placu Durbar, który polecany jest przez przewodniki jako atrakcja nr 1 Nepalu, czego w obliczu tych gór wyłaniających się nad horyzontem kompletnie nie rozumiem. Na szczęście to nie jedyne godne uwagi miejsce w mieście.
Wstęp na plac jest słono płatny. Z każdą taką atrakcją turystyczną w tym kraju upewniam się w przekonaniu, że Nepalczykom się od rozwoju turystyki w głowach poprzewracało. Najpierw udaje mi się tam wejść bez kontroli, nawet nie zauważając, że minęłam kasy, nikt nie zwraca na mnie uwagi, potem zawracam i kupuję bilet, bo przy wejściu do środka Pałacu Królewskiego je sprawdzają, ale moim zdaniem nie jest wart swojej ceny. Sam plac jest całkiem ładny i przyjemnie tu sobie pochodzić i posiedzieć na nim, choć nie za takie pieniądze… Na myśl o tym, że Nepalczycy nie płacą za wejście tu wcale czuję mocny zgrzyt wewnętrzny i mam mieszane uczucia co do tego kraju.

DSCN9422

kolumna Zygmunta?

DSCN9424

DSCN9398

DSCN9458

Widok z góry pałacu królewskiego

DSCN9449

bazar z pamiątkami

DSCN9401 DSCN9387

DSCN9414

DSCN9394

DSCN9392

riksze w KTM mają śmieszne klaksony, jak dziecięce piszczące buciki

DSCN9353DSCN9411Durbar square

Większość tanich hoteli znajduje się w dzielnicy Thamel. Można się tu porządnie obkupić-  znajdziemy tu maski, rzeźby, sprzęt trekkingowy (od bluz i kurtek firmy „The north faKe” przez kompasy i ustrojstwa do dezynfekcji wody po śpiwory, plecaki, plakaty z widokami gór na pół ściany). Sprzedawcy oprócz standardowego „namaste!”, „yes, madame?” też cichutko pytają „hashish?”, „girls?” (do facetów), „anything?” (mistrz :D), „tiger balm?”, „trekking”. Nieciekawie się tu chodzi po ulicach.

DSCN9291

śniadanie w Thamelu

DSCN9489

DSCN9348

codzienne rytuały w jednym ze sklepików

DSCN9342

reklama dźwignią handlu

reklama dźwignią handlu

DSCN9500

DSCN9488

stragany są tu wszędzie, nawet świątynki obwieszone są sprzedawanymi rzeczami

DSCN9496

DSCN9335

na każdym kroku są sklepy dentystyczne (albo dentyści?), hm…

DSCN9314DSCN9323

W Thamelu zatrzymują się turyści zmęczeni po trekkingach w Himalajach. Nocuję w dormie kilkunastoosobowym. Jest Holenderka, która parę dni temu wróciła z wyprawy do bazy Mt. Everest. Pokazuje zdjęcia i opowiada, jak ciężko było, mimo że część trasy pokonała helikopterem. Bardzo przeżyła chorobę wysokościową, mimo ogromnego zmęczenia nie mogła spać i wciąż się dusiła.
Jest Niemiec, który zwiedził chyba więcej Polski niż ja, ale zna tylko dwa słowa – jedno najpopularniejsze przekleństwo i „głupi”. Amerykanin, który przyleciał z Nowej Zelandii, a jego następnym przystankiem jest Patagonia. Inny Amerykanin, były żołnierz, który w przeddzień wyjazdu na wojnę do Iraku się „rozchorował” i zdecydował, że nigdzie nie leci. Do tej pory dostaje rentę od rządu i za to podróżuje.
W końcu Chilijczyk, który całą noc rzyga i następnego dnia, mimo że już się czuje dobrze, leci do szpitala, bo „mu się nudzi”. Każdej nocy ktoś choruje, gorączkując i rzygając i tak ponoć w całym Katmandu, szczególnie na Freak Street, nawet ci, którzy długo podróżowali po Indiach, chyba tylko mi nic nie jest :)

DSCN9650

dorm „Silver home” w Thamelu

Jedną noc spędzam w innym dormie, jest tam Rusek i nikogo więcej. Na wstępie mówi do mnie: „hello, ja not understand English. Ja z Russia”, ja na to, że jestem z Polszy, na co on cały uradowany i od razu coś nawija po swojemu. Mówię, że trochę ponimaju, ale nie gawari pa ruski, a ten jeszcze wiekszy banan i „oooo, gawarisz, gawarisz!”, ja dalej swoje, że nie, nie gawari, a on „yes, gawarisz, ty z Polszy to ruski jazyk!” i przeszczęśliwy…. Gada coś w stylu ni zatwari kakda, ale nie mogę go zrozumieć. Po chwili przychodzi z komórką i translatorem, a tam po angielsku „hello, my name is Ivan. Don’t close the door when I’m here”. Jak tacy ludzie radzą sobie w podróży? :D Podziwiam! Później wpada i mówi: „haraszo na roof, ja ci pokażu” i ciągnie mnie na dach hotelu, pokazać mi zarys Himalajów. Chyba ma niedosyt rozmów, bo Ruskich tu wcale dużo nie ma, a z innymi się nie dogada.

W Katmandu jest tyle smogu, że jak większość mieszkańców zaopatruję się w maseczkę na usta i chodzę po ulicach jako Ninja, ale za łatwo to się w tym nie oddycha i wątpię w jej skuteczność, więc po dwóch dniach się poddaję. Mamy coś wspólnego z Nepalczykami – podobnie jak my kochają futbol, mimo że grają jeszcze gorzej niż Polacy. Nawet ich trener, Jacek Stefanowski, jest z Polski! Nie tak dawno temu miała tu miejsce masakra 10 osób z rodziny królewskiej, a obecnie panuje brat poprzedniego króla.

DSCN9283

wjazd do KTM od strony Pokhary

DSCN9475ulice KatmanduDSCN9482

DSCN9494

wejście do jednej ze świątyń- „wyznawcy każdej religii są mile widziani”

DSCN9510

jak w indiach

jak w Indiach

DSCN9659

DSCN9690

po co się rozdrabniać? ;) 6w1

Katmandu

L: niedaleko Thamelu jest park, jedyne chyba spokojne miejsce w tym mieście; P: rozpiska przerw w dostawie prądu, codziennie nie ma go co najmniej przez kilka godzin

ktm powercut schedule

…a tak ta sama rozpiska wygląda na oficjalnej stronie internetowej , którą polecili mi w hotelu ;)

Na koniec wybieram się do Nagarkot, z którego ponoć można podziwiać najpiękniejszą panoramę na Himalaje z całej dolimy Katmandu.  Pogoda ciągle jest denna, ale wstaję na ten wschód słońca i wdrapuję się na punkt widokowy, ale Himalajów ni widu. Tzn coś tam widać, ale sami zobaczcie:

DSCN9673

Bardziej pozytywnie o okolicach Katmandu pisałam ostatnio.

Praktyczne informacje:

– wejście na plac Durbar kosztuje 750 NPR – w tej samej ceniebilet można przedłużyć na kilka dni
– tani nocleg w Silver Home hotel to 300 NPR-  w dormie jest fajna atmosfera, ale trzeba się wdrapywać na 5. piętro
– jeszcze tańszy – Shree Lal Inn za 200 Rs, ale nie ma tam okien i jest pusto, za to jest na 1. piętrze i jest zasięg internetu
– egg roll na ulicach kosztuje max. 50 NPR

2 komentarzy do posta Z czego słynie Katmandu?

  1. Blog podróżniczy napisał(a):

    Kathmandu… miasto pełne smogu;)

    ps.Przenosiny bloga bardzo in plus:)

    Pozdrawiamy,
    Republika Podróży.

Przydał Ci się ten wpis? Najlepiej podziękujesz klikając w reklamę, to nic nie kosztuje! :)