Auckland w kilka godzin

Największe miasto Nowej Zelandii to tak naprawdę mała mieścina. Może i powierzchnię ma sporą, ale już kawałek drogi od centrum ulice świecą pustkami. Te kilka godzin zajęło mi pobieżne zwiedzenie centrum, a w mieście spędziłam całe 2 dni.

DSCN0028

podejście do lądowania w Auckland- od razu widać, jak tu zielono!

W Auckland zatrzymałam się na chwilę po wylądowaniu tylko po to, aby odespać kilkudniową podróż z Jawy i pozałatwiać sprawy urzędowe- wyrobienie numeru podatkowego na poczcie zajęło jakieś 10 minut i wystarczył do tego paszport, wiza i międzynarodowe prawo jazdy. Jakie tu wszystko proste! Na dodatek Nowozelandczycy wydają się być bardzo uprzejmi i pomocni. Już nikt nie próbuje oszukać na każdym kroku, jak to bywa w Azji.

W Auckland jest 55 (wygasłych dawno temu) wulkanów, przez co teren jest mocno pofalowany- ulice przypominają te z San Francisco.

DSCN0097

DSCN0087

DSCN0038

w tle Sky Tower- największa „atrakcja” Auckland

DSCN0046

DSCN0067

Tylko 40% mieszkańców miasta się tu urodziła, reszta to „słoiki” ;) Bardzo dużo jest Chińczyków i Hindusów mówiących płynnym angielskim z nowozelandzkim akcentem- z tym widokiem wciąż nie mogę się oswoić.

DSCN0050

Queen Street- główna ulica

DSCN0054 DSCN0058

DSCN0064

Auckland

DSCN0051

w sklepie z pamiątkami można kupić czekoladki w formie… kupy kiwi czy owcy

DSCN0095

bar o nazwie „kaplica”- myślicie, że u nas by to przeszło? ;)

DSCN0068

…a kościół zaprasza pary każdego rodzaju

DSCN0093

DSCN0033

DSCN0075

DSCN0076

Auckland2

P: tak wygląda mój pokój (piwnica?) u couchsurferki w Auckland, szału nie ma ;)

Z moją couchserferką prawie nie rozmawiam, bo jest ciągle zajęta, za to jej współlokator opowiada mi historie o piciu narkotyzującego ekstraktu z kaktusa rosnącego w NZ i Ameryce Południowej.

Jeszcze dziś wyruszam za miasto, powoli kierując się na południową wyspę.

Praktyczne wskazówki:

  • każdy mówi tu o używaniu kremów z wysokim filtrem, ponoć dziura ozonowa nad Nową Zelandią jest konkretna i faktycznie, po spacerze o 8 rano skóra mi się już trochę przypiekła, mimo wcześniejszej opalenizny
  • na Queen Street niedaleko skrzyżowania z Wyndham Street jest „Japan dollar mart”, w którym niedrogo można zaopatrzyć się w trochę kampingowych rzeczy no i w przejściówkę do prądu (dwie za $5!) 

6 komentarzy do posta Auckland w kilka godzin

  1. Izabela napisał(a):

    I ponownie to samo – niby blisko, a daleko… Chciałabym kiedyś tam „wpaść” przy okazji odwiedzin Australii :)

    • Emiwdrodze napisał(a):

      z Polski to dalej już się nie da ;) Mi się z kolei marzy Australia, bo przelatywałam nad nią już dwa razy, a nie udało mi się opuścić lotniska, mogę jedynie powiedzieć, że widziałam operę (z okna samolotu) :)

  2. Zapałek napisał(a):

    Jakie były koszta podróży do Nowej Zelandii?

    • Emiwdrodze napisał(a):

      trudne pytanie, bo nie podliczałam.. Bilety lotnicze kupowałam pojedynczo w każdą stronę, nie powrotny (w dodatku tylko z/do Indonezji), na miejscu większość czasu siedziałam w jednym miejscu, pracując, a kilkunastodniowa podróż wyniosła bardzo mało, bo jeździłam autem kupionym przez znajomych, spałam pod namiotem, gotowaliśmy sobie bardzo tanim kosztem i wybieraliśmy głównie darmowe atrakcje turystyczne. Łatwo jest bardzo tanio podróżować po NZ w ten sposób, autostop też działa nieźle

  3. Adam napisał(a):

    Od dawna szukalem czegos ciekawego o Nowej Zelandii i w koncu sie udalo :) ciekawy artykul, czekam na nastepne!

Przydał Ci się ten wpis? Najlepiej podziękujesz klikając w reklamę, to nic nie kosztuje! :)