Bulgoczące błotka i śmierdzące gejzery

Mówią, że Rotorua, zwana stolicą zjawisk geotermalnych, jest tak turystyczna i przez to zatłoczona i droga, że nie ma co tam w ogóle jechać. Czy się zgadzam? Absolutnie NIE! To jedno z dwóch moich ulubionych miejsc na północnej wyspie. Oto dlaczego i jak za te wszystkie atrakcje nie zapłacić ani grosza.

Już kilkanaście km przed miasteczkiem dociera do mnie pierwsza fala smrodu zgniłych jaj- to siarka. Rotorua i okolice na południe od niej aż do Taupo to miejsce występowania silnych zjawisk geotermalnych, które swój początek miały w potężnej erupcji wulkanu przed tysiącami lat- ta pozostawiła do teraz aktywny geotermalnie olbrzymi krater o powierzchni 660 km2.

Przyznam, że jeden dzień przeznaczony na te rejony to zdecydowanie za mało. Atrakcji spokojnie starczyłoby na kolejny. To kilka z nich, które spodobały mi się najbardziej:

1. Kompleks basenów błotnych Kuirau Park i okolica
Teren pełen małych jeziorek wypełnionych gorącym, bulgoczącym błotem, z których unosi się para i dziwne odgłosy.

DSCN0146

DSCN0158

DSCN0207

DSCN0141

DSCN0149

DSCN0205

kąpiel w niektórych z nich może się skończyć atakiem śmiechu

Dalej nad jeziorem Rotorua (po drodze do Sulphur Point) napotykam czarne łabędzie, przed którymi ostrzega tabliczka, mówiąc, że agresywne.

DSCN0178

Obok jest też maoryska wioska – jedno z wielu „ludzkich zoo” w okolicach Rotorui, w którym można obejrzeć wyreżyserowane sceny z życia rdzennych mieszkańców Nowej Zelandii. Normalnie takie miejsce by mnie raczej odstraszyło, ale kiedy tam byłam, kościół przechodził renowację, a jako, że to tam główna atrakcja, wszystko inne też było pozamykane, więc do oglądania była tylko sztuka maoryska w czystej postaci. Nie było jej tam wprawdzie dużo, ale to jedyne miejsce, gdzie miałam z nią jakąkolwiek styczność.

DSCN0168

DSCN0170

DSCN0194

DSCN0189

jeszcze Government Gardens i emerytki grające w krykieta

2. The Redwoods (Whakarewarewa Forest)

Las gigantycznych sekwoi plus całe mnóstwo szlaków pieszych i rowerowych. Może to jeszcze spaczenie po mieszkaniu w Indonezji, ale poza drzewami zachwyciły mnie tam… toalety! Były dobrze wyposażone, czyste i pachnące- a są darmowe i to w środku lasu- da się? Da! Krany z wodą pitną na zewnątrz miały nawet miski dla psów…

Rotorua

L: gigantyczne sekwoje, odmiana tych kalifornijskich; P: sztuka maoryska

3. Gejzer Pohutu oglądany zza płotu ogradzającego park Te Puia

Wiadomo, po zapłaceniu 47$ za wstęp do parku widok będziemy mieć lepszy, ale od tej strony też spokojnie zobaczymy cały spektakl. 30-metrowy gejzer wybucha 15-20 razy dziennie. Płaceniu takiej kasy za wstęp do atrakcji naturalnych, które przecież powinny być dostępne dla każdego, mówię nie!

DSCN0228

4. Wodospad Huka Falls
Potężna masa wody z najdłuższej nowozelandzkiej rzeki, Waikato, przetacza się tu przez wąskie gardło- każdej sekundy jest to ponad 200.000 litrów wody (czyli dwa baseny olimpijskie).

DSCN0243

5. W pobliżu są darmowe gorące źródła (uwaga, ponoć przy Kerosene Creek często włamują się do aut!), mnóstwo jezior, m.in. Blue (Tikitapu) i Green Lakes z punktem widokowym na pagórku pomiędzy nimi. Nie zachwycają, ale jeśli tamtędy przejeżdżacie, warto zajechać.

DSCN0232

Blue Lake

Kilkadziesiąt km na południe rozciąga się Taupo- największe jezioro Australazji, powstałe w wyniku najpotężniejszej w historii zarejestrowanej erupcji wulkanu. Gromadzi dookoła wszystkich tych, którzy chcą skoczyć na bungee czy polatać na paralotni.

jezioro Taupo

jezioro Taupo ma fale!

DSCN0269

…widok na jezioro ze wzgórza

DSCN0256

…i nazwa „autostrady” przebiegającej obok- można się poczuć jak odkrywca :P

Jezioro całkiem ładne, ale najprzydatniejsza darmowa atrakcja w jego okolicy to biblioteka w Taupo– z darmowym, w przeciwieństwie do innych bibliotek NIElimitowanym internetem i pokojami „izolatkami” do rozmów na skype! W Taupo jest też ciekawy McDonald- w samolocie.

DSCN0197

a to amfibia, którą można zwiedzać Rotoruę i popływać po jeziorze

6 komentarzy do posta Bulgoczące błotka i śmierdzące gejzery

  1. Ela napisał(a):

    krotko i na temat – ciekawa relacja. walizka jeszcze nie rozpakowana po powrocie z Pihia, to moze chwyce ja szybciutko w reke i wyrusze w dal, bo Twoj blog tylko do tego zacheca :D
    pozdrawiam

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Aż musiałam sprawdzić, skąd Ty właśnie wróciłaś, ciągle za słabo znam NZ! Koniecznie muszę się tam wybrać raz jeszcze… Miło mi, że udaje mi się zachęcić i życzę kolejnych włajaży! A Ty Ela mieszkasz w NZ? :)

      • Ela napisał(a):

        hej, tak, mieszkamy tu od stycznia i po kilku miesiacach zimowania zaczelismy ‚eksploracje’ wyspy polnocnej jak na razie. dojechalismy juz na samiutka gore wyspy (Cape Reinga), a w styczniu wybieramy sie na poludnie, zeby odwiedzajacej nas rodzinie dostarczyc troche wrazen :) w miedzyczasie na celowniku mamy Taupo wlasnie :)

      • Emiwdrodze napisał(a):

        Troszeczkę wam zazdroszczę..:) Pozdrowienia!

  2. anka napisał(a):

    Jak tam wszystko paruje:)naturalna inhalacja jak się patrzy:)

Przydał Ci się ten wpis? Najlepiej podziękujesz klikając w reklamę, to nic nie kosztuje! :)