PIERWSZY RAZ NA BLOGU I W INDONEZJI?

Zacznij od lektury tego tekstu!

U STÓP ALP POŁUDNIOWYCH

Ah, ta Nowa Zelandia!

KRÓLESTWO SIKHÓW

Jeśli miałabym wskazać kilka miejsc na mapie Indii, do których chciałabym wrócić, to byłoby na szczycie listy! Kim są Sikhowie i dlaczego jest u nich tak fajnie?

 

7 indonezyjskich śniadań

…na 7 dni tygodnia. Czyli co Indonezyjczycy jedzą z rana – oprócz tego, że oczywiście jest to ryż :)

Bandung – indonezyjska stolica zakupów

…i zagłębie dobrego jedzenia. Jeśli w waszej wyobraźni Indonezja to piękne plaże, świątynie i ogólnie pojęta egzotyka, nie jedźcie do Bandung, bo się rozczarujecie. Jeśli za to szukacie hajlajfu, tanich ciuszków i kulinarnych odkryć, nie będziecie zawiedzeni. A na dokładkę krater Kawah Putih.

Waranasi w 20 ujęciach

Bez zbędnego gadania – 20 zdjęć, które lepiej niż słowa oddadzą klimat świętego miasta nad Gangesem.

Waranasi – umieralnia nad Gangesem

Mówią „Nie byłeś w Waranasi? Nie byłeś w Indiach!”. Mówili też: „jeśli jesteś już zmęczona Indiami, nie jedź tam”. A ja, po już prawie czterech miesiącach tułaczki po nich, taka właśnie byłam. Jednak stwierdziłam, że jeśli mam już nigdy do Indii nie wrócić, muszę je zobaczyć. I… to było najfantastyczniejsze z moich indyjskich przeżyć! 3 dni w mieście nad Gangesem były jak wisienka na torcie, idealne pod każdym względem, choć zostając tam dłużej ześwirowałabym chyba od nadmiaru wrażeń ;)

Gorączka denga po raz drugi – czy taka groźna?

Po pierwszej przechorowanej dendze (najpowszechniejszej w tropikach chorobie przenoszonej przez komary) powtarzano mi: „I znowu pakujesz się do tej Azji? Nie powinnaś tam teraz przez co najmniej rok wracać!”. Niektórzy znajomi słyszeli to wręcz (o zgrozo!) od ponoć wyedukowanych w tym temacie lekarzy medycyny tropikalnej i dali się im zastraszyć. Dziś, po przejściu dengi dwukrotnie, żyję, mam się dobrze i wcale nie zamierzam ciepłych krajów opuszczać.

Ramadan w Indonezji

Jak wygląda dziewiąty miesiąc księżycowy, Ramadan, w kraju będącym największą muzułmańską potęgą świata? Co 30-dniowy post oznacza dla turystów podróżujących w tym czasie po Indonezji? Czy trzeba się go bać? Jak i gdzie szukać wtedy jedzenia (i biletów na pociągi)?

Borobudur – największa buddyjska świątynia świata

Miejsce, które przyciąga do Yogyakarty turystów. Buddyjska stupa pośrodku muzułmańskiej wyspy. O niej samej w internetach napisano już tyle, że nie będę się powtarzać, za to podpowiem, o co wciąż pytacie – jak dojechać do Borobudur, jak się ubrać na wizytę w świątyni, czy warto jechać tam na wschód słońca, ile cała ta przyjemność kosztuje…

Georgetown – (nie tylko) sztuka uliczna

Niewiele jest miejsc, do których mam ochotę wrócić przed odwiedzeniem wszystkich innych z mojej bucket list, jednak Georgetown ma w sobie to coś, co sprawiło, że wybrałam się tam już drugi raz w ciągu ostatnich kilku lat. Słynie głównie ze street artu i (ponoć) dobrego jedzenia. Mnie (tym razem) najbardziej urzekło to, jak przyjemnie się po tym mieście…chodzi. To coś, na czego ogromny niedostatek cierpię mieszkając na Jawie.

Gdzie spać w Yogyakarcie?

Nowe hotele wyrastają tu jak grzyby po deszczu. Oto sprawdzone noclegi w Yogyakarcie na każdą kieszeń.

Nowa książka o Indonezji + KONKURS

To nie jest książka o Indonezji, jaką odwiedzają turyści. Nie o Indonezji, jaką ja znam i w jakiej żyję. „Indonezja itd. Studium nieprawdopodobnego narodu” raczej nie zainteresuje wybierających się na beztroskie wakacje na Bali, ale już tych, którzy chcieliby poznać ten kraj dogłębniej, z pewnością.

Holi – festiwal kolorów

…czyli Lany Poniedziałek z farbkami zamiast wody, najbardziej fotogeniczne z hinduistycznych świąt. Spędziłam je w już na co dzień niezwykłym Waranasi.

Gili Trawangan – nie taka wcale imprezowa!

Gili T, czyli Trawangan, była jedną z trzech Gili, z wizyty na której byłam skłonna bez żalu zrezygnować. Popularna głównie wśród młodych backpackerów z Wysp Brytyjskich czy Niemiec, ma opinię najbardziej imprezowej. Pech chciał, że mój towarzysz podróży upierał się, aby właśnie tam popłynąć. Tym razem musiałam pójść na kompromis, ale, ku mojemu zaskoczeniu, wcale nie było tak źle!