Moja (nie tylko) podróżnicza bucket list

Odwieczne pytanie bez dobrej odpowiedzi – jak nazwać ‚bucket list’ po polsku? Słownik tłumaczy to jako „lista rzeczy do zrobienia przed śmiercią”. Zwał jak zwał. Niedawno ktoś mi napisał „szkoda, że już nie podróżujesz tak dużo jak kiedyś, bo fajnie się o tym czytało”. Ano, szkoda, a żebyście nie myśleli, że na blogu nie będzie już nic więcej poza Indonezją, stworzyłam tę listę. 50 miejsc, w które chciałabym pojechać i rzeczy, które chciałabym zrobić.

cytat_motywujacy

Całkiem sporo podróżniczych marzeń udało mi się już w życiu zrealizować. Udało mi się na przykład:

Dziś wydaje mi się jakbym podróżowała od zawsze, ale tak naprawdę to dopiero początek – w końcu tyyyle miejsc na mapie to jeszcze białe plamy!

 

Wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia. Oto moja lista rzeczy do zrobienia przed… 40tką? 50tką? Śmiercią? Miejsca/rzeczy, które krok po kroczku chciałabym odwiedzić/zrobić. W każdej z kategorii uszeregowane wg prawdopodobieństwa wystąpienia ;)

Rozdział pierwszy

INDONEZJA – no przecież! :)

1. Całkiem okiełznać lęk przed jazdą skuterem po jawajskich miastach (postępy robię, ale w ślimaczym tempie).

2. Nauczyć się surfować w Batu Karas na Jawie Zachodniej.

3. Spędzić kilka chłodnych dni w Bandung, mieście otoczonym plantacjami herbaty i indonezyjskiej stolicy zakupowej. (czerwiec 2016)

4. Raz jeszcze wypocząć na rajskiej Karimunjavie, tym razem zatrzymując się w chatce na palach.

5. Poznać wreszcie dokładniej północ i wschód Bali – w szczególności Kintamani i Amed. Za punkt honoru stawiam sobie polubić Bali, choć przy ostatniej, trzeciej wizycie częściowo mi się to już udało.

6. Trzy Nusy u wybrzeży Bali – Lembongan, Ceningan i Penida.

7. Odwiedzić zaprzyjaźniony guesthouse na Sumbawie i udać się dalej na Flores (Kelimutu – trzy kolorowe jeziorka w kraterze wulkanu) + Komodo.

8. Wybrać się na zakupy do Dżakarty i spróbować ją polubić (wiem, że lekko nie będzie!) choćby za łatwy dostęp do zachodnich produktów i knajp, jaki oferuje.

9. Sumatra – zaszyć się na kilka dni z książką nad jeziorem Toba, przekonać się, czy rendang faktycznie najlepiej smakuje w Padang i posnurkować na Pulau Weh.

10. Timor Wschodni/Zachodni – w poszukiwaniu dobrej kawy!

11. Odwiedzić orangutany na Borneo zanim całkiem wyginą (może się okazać, że ten punkt trzeba będzie przesunąć mocno w górę, żeby w ogóle mieć jeszcze taką szansę…). Z Borneo przeprawić się na Derawan.

12. Bajkowe plaże Sulawesi – m.in. wyspy Togean.

13. Papua i Raja Ampat.

14. Zrobić kurs nurkowania na Gili Air – mimo (a może właśnie dlatego?) że boję się zejścia pod wodę niesłychanie!

Rozdział drugi

NAJBLIŻSZE MI KRAJE

15. Japonia.

16. Kamperem po Australii.

17. Filipiny.

18. N-ta już wizyta w Tajlandii – parki narodowe Khao Sak i Khao Yai, a chętnie i jakieś inne.

19. Birma!

20. Wrócić do Wietnamu dla ichniejszej kuchni i pozwiedzania północy (ale tylko w cieplejszej porze roku!).

21. Powrót do Indii – to jak już będę bogata, tak, aby jeździć po nich w luksusach, „prawdziwych” Indii łyknęłam już wystarczająco dużo ;) Zrobić długi kurs gotowania i wreszcie dotrzeć na Andamany.

22. Wrócić do Nepalu na Annapurna circuit.

23. Korea – Południowa i Północna.

Rozdział trzeci

MARZENIE O EUROPIE

Bardzo, ale to bardzo chciałabym poświęcić jej więcej czasu, ale jakoś nigdy nie po drodze…

24. Nauczyć się jeździć na snowboardzie w polskich górach. Wreszcie wybrać się w Tatry.

25. Pozwiedzać Łódź śladami świetnych murali.

26. Portugalia wzdłuż i wszerz.

27. Zamek Neuschwanstein poza sezonem (najlepiej jesienią) i małe miasteczka w Bawarii.

28. Greckie wyspy.

29. Wielka Brytania – im dalej od Londynu, tym lepiej.

30. Andaluzja.

31. Jeszcze raz zobaczyć zorzę polarną w Tromsø, śpiąc w hotelu z pięknym widokiem na fiord – to tam kiedyś sprzątałam, odkładając pieniądze na pierwsze podróże. Ale to będzie satysfakcja!

32. Sardynia.

DSCN0339a

Rozdział czwarty

CAŁA RESZTA ŚWIATA

33. Road trip po Stanach – parki narodowe zachodniego wybrzeża.

34. Boże Narodzenie w Nowym Jorku śladami Kevina :) – pojeździć na łyżwach pod Rockefeller Center.

35. Kanada z naciskiem na park narodowy Banff. Nie chce mi się wierzyć, że gdzieś na świecie może być piękniej niż nad nowozelandzkim Pukaki, ale warto sprawdzić :)

36. Połazić po lodowcu w Chile – im szybciej, tym lepiej – żeby mi tylko nie stopniał!

37. Peru+Boliwia: lamy, Salar de Uyuni i te sprawy…

38. Armenia! – zamiast Gruzji, do której jeżdżą wszyscy :P

39. Iran – sprawdzić, czy faktycznie śpiewy tamtejszych muezinów są przyjemniejsze dla ucha niż wycie tych w Indonezji ;)

40. Powrót latem na najpiękniejszą na świecie południową wyspę Nowej Zelandii – i to na co najmniej miesiąc!

41. Zasmakować ciut Afryki – na początek tylko mały wstęp, czyli safari – póki co to kontynent, na który ciągnie mnie najmniej, ale może po pierwszej tam wizycie zapragnę więcej?

Rozdział piąty

NIE TYLKO PODRÓŻAMI CZŁOWIEK ŻYJE!

42. Namalować swój pierwszy mural – szkic już jest, ściana czeka :) (kwiecień 2016)

43. Nowy laptop – bo od kilku lat zdjęcia obrabiam na parodii komputera – netbooku… (luty 2016)

44. Własny ogródek z wolnymi od chemii owocami, warzywami i ziołami.

45. Znaleźć się w Lonely Planet w kategorii „najlepsze tanie noclegi w Yogyakarcie” – jestem na dobrej drodze :)

46. Kupić aparat – bezlusterkowca, żeby robić lepsze zdjęcia na bloga. Po tym jak mój ulubiony Nikon odmówił współpracy po tropikalnej ulewie, pstrykam podwodnym kompaktem :/

47. Mieć jeszcze jeden homestay w Yogyakarcie i kolejny na Bali.

48. Spędzać kilka miesięcy w roku w Polsce.

49. Dorobić się apartamentu na warszawskiej Pradze zanim stanie się najdroższą, hipsterską, dzielnicą miasta – ciągnie mnie jednak do Polski!

50. Otworzyć swój bar koktajlowy – ze zdrowymi koktajlami warzywnymi.

Jak widzicie, spora część moich planów wiąże się z Indonezją – bo uważam, że to jeden z najpiękniejszych (obok Nowej Zelandii) krajów świata, przynajmniej z tych, które do tej pory odwiedziłam, i dlatego, że jest tu tyle wysp (a każda z nich inna!), że gdybym chciała zobaczyć je wszystkie, życia by nie starczyło.

Dużo tu też powrotów – to z tego względu, że chciałabym wrócić w miejsca, po których podróżowałam ekstremalnie tanio, tym razem już z większą ilością gotówki, żeby pełniej móc się cieszyć tym, co mają do zaoferowania.

Niewiele jest miejsc na świecie, których tak wcale a wcale NIE chciałabym odwiedzić, dlatego ta lista to jedynie pierwsze z brzegu pomysły, które wpadły mi do głowy. Jak tylko nadarzy się okazja do innych podróży, dwa razy zastanawiać się nie będę, a jak spełni się cała pięćdziesiątka, pomyślę co dalej. Trzymajcie kciuki, żebym zawsze miała o czym pisać ;)

A Wy, co fajnego macie w planach? :)

59 komentarzy do posta Moja (nie tylko) podróżnicza bucket list

  1. Zuzia napisał(a):

    Do Nowego Jurku zapraszamy gorąco! Zapewniamy (całkowicie darmowo) witk i opierunek oraz oprowadzanie po miescie w czasie wolnym od pracy :) Wybieramy sie go Yogyakarty w pażdzierniku to może wpadniemy na kawę i oficjalne zaproszenie :)

    Dzięki za prowadzenie tak bogatego w informacje bloga! Bardzo pomaga nam w planowaniu podrozy po Indonezji!

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Aż chce się zacząć planować wyjazd do Stanów, dzięki! :) Na kawę zapraszam o ile tylko będę akurat na miejscu, odezwijcie się proszę na dzień przed wizytą.

  2. Sonia napisał(a):

    Jak będziesz się wybierała do Papui to pisz – w Wamena mam kontakt do świetnego organizatora trekkingów (bez tego ani rusz, samemu się nie da, a warto! my byliśmy na tygodniowym) a w Raja Ampat do fantastycznego homestay i najlepszej przewodniczki na świecie. Sama wolę podróżować na własną rękę, ale tam naprawdę jest ciężko – zwłaszcza, jak nagle skończy się paliwo do łódki, która ma Cię zawieźć na prom na ląd i nikt inny nie chce po Ciebie przyjechać bo… nie ;) btw powodzenia w realizacji marzeń z listy!

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Zazdroszczę! Ojej, tygodniowy trekking to nie dla mnie, ale przewodnik zawsze się przyda, postaram się pamiętać :) Kiedyś wybiorę się na pewno, ale w pierwszej kolejności Sumbawa+Flores+Komodo i Sumatra. Poza tym na Papuę trzeba mieć trochę większy budżet jednak.. Dzięki!

      • Sonia napisał(a):

        Hehe jak będziesz płynąć na Komodo to zahacz też o Rincę, jest ciekawsza krajobrazowo i warany też są:) w ogóle na Flores mieszka jedna Polka, ktora ma firmę organizującą wycieczki na Komodo, to jest jej blog http://ola-liana.blogspot.com/ może Ci się przyda:)

      • Emiwdrodze napisał(a):

        Komodo to też nazwa parku narodowego, w którym i Rinca leży i jego miałam na myśli :) Bloga Oli znam, z tego co wiem to mieszka teraz na Bali, a niedługo wraca do Polski, ale na pewno się do niej odezwę jak będę się tam wybierać, dzięki!

  3. Banderolious napisał(a):

    Ech, plany wspaniałe! Na mojej liście zawsze na pierwszym miejscu było zobaczenie Ziemi z kosmosu. Jako taki punkt pierwszy niemożliwy do zrealizowania :) (przynajmniej z moimi dochodami…).
    A z bardziej realnych zobaczyć Piramidy w Egipcie, Teotihuacan w Meksyku. Poszukać śladów Hetytów w Turcji i podumać w Hagia Sophia. Zobaczyć zorze polarną (to się nawet w Polsce pojawia od czasu do czasu ;). Zobaczyć Antarktydę zanim się lody roztopią. Pobuszować po muzeach w Rzymie i Florencji. I tak jeszcze można by wymieniać… długo.
    A teraz się właśnie zastanawiam nad Indonezją:)

  4. G-raz78 napisał(a):

    Odnosnie parkow w tajlandii to moze juz bylas skoro znasz okolice chang mai,ale magicznym miejscem dla mnie pozostanie Doi Intanon…nawet jazda z chang mai na skuterach noca z bratem nie byla dla nas meczaca…rozkosz…piekne wodospady…2009..jakze ja za Toba tesknie ;)
    Powodzonka

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Zabrzmiało jakbyś tęsknił za mną :P Właśnie parków nie znam zupełnie! Te na wyspach trochę, ale na kontynencie raczej się na nich do tej pory nie skupiałam, mam jeszcze po co do Tajlandii wracać! Dzięki za wskazówkę :)

      • G-raz78 napisał(a):

        Hehe…niech bedzie ze za Toba…caly wieczor myslalem o tym aby wejsc na Twojego bloga i szukac inspiracji…jako barman w piatek wieczor raczje mam pelne rece roboty i brak na to czasu…;)
        Mialem w planach listopadowych ameryke poludniowa…ale chyba nie bez powodu natknalem sie na Twojego bloga…wygrywa azja i Indie…plus Tajlandia i Sri Lanka…wiec moze do zpbaczenia gdziies kiedys

  5. G-raz78 napisał(a):

    Bardzo ciekawy blog….dziekuje z gory a inspiracje, nawet te ktorych jeszcze nie odkrylem…swietne pomysly…soki warzywne tez mi sie marza…bardzo oryginalnie…ale to mial byc moj punkt na terytorium Lodzi ;)

    • Emiwdrodze napisał(a):

      To ja chętnie do Łodzi na soka wpadnę! ;) Bo jak widzisz jest ona w moich planach. Ja nie wiem jeszcze gdzie te soczki będę serwować…

      • G-raz78 napisał(a):

        A co do sokow to ja poki co w Londynie…i z kazda kropla deszczu mocniej tesknie do promieni slonca poludniowo-wschodniej azji…auuu ;)

  6. Anna napisał(a):

    Obyś wszystko zrealizowała ! Wytrwałości i odwagi :)

  7. Emilia napisał(a):

    Polecam klify Seven Sisters pare godzin grogi od Londynu, piekne miejsce :)

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Odwiedziłam już wodospady Seven Sisters (a właściwie to Sju Søstre) w Norwegii, jeśli tam jest podobnie pięknie to koniecznie się muszę wybrać, dzięki za wskazówkę! :)

  8. Łukasz Szoszkiewicz napisał(a):

    Podoba mi się malowanie muralu! A jaki masz szablon i gdzie o chcesz zostawić? :)

  9. Szpak Szpakowski napisał(a):

    Powodzenia W realizacji planów bo rozumiem że to plany… samo nazewnictwo jest mega ważne. … :)

  10. amused0bserver napisał(a):

    Zawsze w takich sytuacjach pytam: dlaczego tak mało Afryki w tych planach? ;)

  11. Asia napisał(a):

    Jakby co mogę służyć pomocą w kwestii: 18, 36, 37. Fajny plan:)

  12. PatTravel napisał(a):

    Powodzenia w realizacji marzeń! Sama tez mam swoją bucket list (http://pattravel.me/me/dreamlist/) z której co roku udaje mi się coś skreślić. Jak dobrze napisałaś – apetyt rośnie w miarę jedzenia – dlatego jedno skreślam, a kolejne dopisuje ;p

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Jak to możliwe, że byłaś w Indonezji, Malezji, na Filipinach…, a snorkelling wciąż nie skreślony? ;)
      Na wielbłąda i nocleg na pustyni polecam Radżastan! <3

  13. Agnieszka Ilnicka napisał(a):

    Co za wspaniałe plany! A co do Indonezji – wczoraj poznałam dziewczynę z Jawy, która w tym tygodniu gości u mojej rodziny. A na stałe mieszka właśnie w Yogyakarcie :)

  14. Marcin Wesołowski napisał(a):

    Powodzenia w spełnianiu! :)

  15. Kinga Bielejec napisał(a):

    Rewelacyjne postanowienia! Trzymam kciuki za ich realizację!

  16. Natalia Fraś napisał(a):

    Moja lista wciąż tylko w głowie, ale może pewnego dnia w końcu odważę się ją przelać choćby na papier? :)

    • Emi w drodze napisał(a):

      Na papierze jakoś tak bardziej zobowiązująco, szczególnie jak wiesz, że czytają to inni, przynajmniej na mnie tak mobilizująco to działa ;)

  17. Diana Demi Marszewska napisał(a):

    Armenia :) Wyjątkowo mi się tam marzy jechać! :)

  18. Martyna Biegańska napisał(a):

    Ja robię co roku taką nieoficjalną listę podróżniczych celów, a w praktyce jeżdżę gdzie indziej ;p Zazdro jeśli uda Ci się wszystko odhaczyć! ;)

    • Emi w drodze napisał(a):

      A co się ma nie udać! :D To tylko kwestia czasu. Dlatego ja nie robię planów na rok, a na dłużej, pewnie oprócz tych zapisanych pojadę w tysiąc innych miejsc, ale te z listy też koniecznie kiedyś odwiedzę.

  19. Szymon Król napisał(a):

    Krótko mówiąc, fajna lista ;)

  20. Łukasz Kędzierski napisał(a):

    a ja cały czas się łamię czy robić czy nie robić swoją listę :)

  21. Aleksandra Świstow napisał(a):

    Ja jak dobrze pójdzie może jeszcze w tym roku będę serwować warzywne koktajle w moim homestayu I kilka innych marzeń z Twojej listy mam zamiar spełnić w 2016- może dołączysz?

  22. Karolina napisał(a):

    Widzę, że część rzeczy nam się na bucket liście pokrywa! Ale wiadomo, tworzenie takich spisów jest strasznie zgubne. Gdy teraz patrzę na swoją listę, wiem, że chciałabym wpisać tam jeszcze co najmniej kilkadziesiąt pozycji, bo apetyt rośnie w miarę jedzenia, a z drugiej strony nie chcę aby ludzie wchodzący na bloga przewijali się przez nią cały dzień ;) Oby życia i zdrowia starczyło na realizację tych planów, z resztą sobie poradzimy!

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Też wymyśliłabym już teraz coś jeszcze, szczególnie, że patrząc na waszą listę już się zorientowałam, że zapomniałam o dolinie Muminków :) Za kilka lat zobaczymy co się uda z niej skreślić, a czego zabrakło!

  23. Vini napisał(a):

    No, jak zobaczysz Andamany, to czar indonezyjskich wysepek i plaż pryśnie w mgnieniu oka – zastanów się ;) P.S. 20 stycznia lecę do Indonezji z żoną – spróbujemy przejechać całą Sumatrę i Jawę – jeśli to nie będzie kłopot, to chętnie cię odwiedzimy. Pozdrawiam

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Eee, przecież indonezyjskie plaże są w ścisłej światowej czołówce! Tylko trzeba trochę poszukać! Jasne, odezwijcie się na kilka dni przed przyjazdem na priv :)

  24. peregrino napisał(a):

    wspaniałe plany Emi! .. jeśli los pozwoli to pomogę w Twoich planach względem Lonely Plant … chcę dojechać pociągiem z Bandung do Yogji w listopadzie :^) .. jak już będę miał dokładne daty to napiszę aby zarezerwować u Was miejscówkę .. Borobudur i Prambanan są na mojej liście ‚wiaderkowej’ w tym roku :^) .. wiele dobra życzę w Nowym Roku! …. no zapisałem kilka Twoich pomysłów na parki narodowe w Tajlandii :^) .. a Annapurna jest niesamowita trzymam kciuki za plany :^) https://peregrinopl.wordpress.com/category/wedrowanie-po-kontynentach/azja/nepal/

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Świetnie! Lista wiaderkowa – o, to mi się podoba! :) Zaplanuj w okolicy Jogji więcej niż 2-3 dni, bo oprócz świątyń jest tu sporo ciekawych miejsc :)

      • peregrino napisał(a):

        tak na pewno co najmniej dwa dni na Jogję :^) .. będzie bardzo miło Was poznać jeśli będziecie na miejscu wtedy … mam pytanie do Ciebie .. słyszałem o świątyni (być może na Wyżynie Dieng ale nie jestem pewien) gdzie tradycja mówi, że jeśli się ją obejdzie wokół ileś razy to jest dobry omen na pomyślność dla kogoś .. nie mogę się doczytać o tej świątyni nigdzie .. być może Ty wiesz

        bardzo ciepło pozdrawiam !

      • Emiwdrodze napisał(a):

        Hmmm… Borobudur obchodzi się dookoła i to tylko zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara, ale tak samo jest w przypadku wszystkich buddyjskich świątyń świata. W zależności od świątyni i jej przeznaczenia, buddyści chodzą tak dookoła ileś razy prosząc o dziecko, pomyślność czy zdrowie – może o to chodzi?

  25. dee4di napisał(a):

    czemu jak najdalej od Londynu? W którą stronę ? Podoba mi się twoja lista i jest do zrobienia. Powodzenie

    • Emiwdrodze napisał(a):

      A temu, że w Londynie byłam już parę razy, a poza nim jeszcze nigdy :) W każdą stronę! Planu jeszcze nie mam, więc nie wiem dokładnie, ale kręcą mnie małe senne angielskie miasteczka, zamczyska, dworki itd. Dzięki :)

  26. wiola.starczewska napisał(a):

    Jej, te pierwsze destynacje, o których pisałaś, nawet nie mam pojęcia, że miejsca o takich nazwach istnieją. To tylko pokazuje jak daleko jesteś…

Przydał Ci się ten wpis? Najlepiej podziękujesz klikając w reklamę, to nic nie kosztuje! :)