Przerywnik

Ci czekający na wpisy o Indiach i w ogóle jakiekolwiek są pewnie zawiedzeni… Pamiętam o tym wciąż, muszę się jednak usprawiedliwić- zapracowana jestem do granic możliwości, od miesiąca miałam tylko jeden dzień wolny, kombinuję łacząc trzy różne prace, a potem wieczorami niemal codziennie się ‚socjalizuję’ ;), tak że czasu nie ma nawet na zrobienie prania czy zakupów, nie mówiąc już o pisaniu bloga.

Tu i więcej trzeba się napracować niż w Norwegii, i oszczędności sporo mniejsze (bo o legalną pracę z normalnymi, duńskimi zarobkami ciężko), ale za to czas wolny się o wiele ciekawiej spędza :)

Kopenhaga jest najlepszym miejscem do życia z tych wszystkich, w jakich mi do tej pory przyszło mieszkać! Czuję się tu świetnie. Wykorzystuję każdy promień słońca na tzw. ‚outdoor activities’, bo straszą, że zaraz już na dobre zacznie się ta okropna, tzw. „duńska” pogoda. Póki co nie było źle, pada tylko co drugi dzień ;)

Kelneruję (tak, tak! Nawet to jest możliwe bez znajomości języka :D), po godzinach dorabiam innymi dorywczymi pracami, praktykuję jazdę na rowerze w ulewnym deszczu, wciąż gubię się w centrum miasta, w którym każda uliczka wygląda podobnie, codziennie odkrywam kolejne fajne miejsca, mimo że nie widziałam jeszcze nawet wielu spośród tych standardowych turystycznych atrakcji, a sił na to wszystko dodaje mi myśl, że już niedługo znów rzucę pracę i sobie pojadę :)

Podobne wpisy:

Przydał Ci się ten wpis? Najlepiej podziękujesz klikając w reklamę :)