Szlakiem czystej i kapeli podwórkowych. Plus świąteczne Krakowskie

Przenieśmy się na chwilę jakieś 8000 km na zachód od Indii. Bo przecież w Polsce też jest cała masa ciekawych miejsc.

Warszawa, kiedyś znienawidzona, niepostrzeżenie awansowała do grona moich ulubionych polskich miast. Często przeze mnie odwiedzane fotoplastikon i pijalnie czekolady Wedla :) to bezsprzecznie ulubione miejsca w stolicy. Tym razem chciałam odkryć coś nowego i wybrałam się na krótki spacer po żyjącej swoim życiem Pradze.

DSCN6262

pierwszy kontakt z dzielnicą to widoczne już z drugiego brzegu Wisły dwie wieże

DSCN6345

…należące do katedry Św. Floriana (i św. Michała Archanioła)

Kawałeczek dalej z chodnika wyrasta kapela praska:

DSCN6270

DSCN6272

DSCN6274

nie cała Praga jest szara

DSCN6279

Można zamówić sobie piosenkę, którą orkiestra nam zagra. Wybór spory, ale niestety tym razem mechanizm zawiódł (choć kiedyś byłam tam latem i działał).

DSCN6266

napisy w podwórzu???

Przy samej katedrze stoi sobie niepozorna buda z przepysznym jedzeniem. Jeden z nielicznych (jeśli nie jedyny już?) barów mlecznych, które ostały się w Warszawie. A wśród gości większość to niemieccy turyści, nie dający sobie rady z menu po polsku. Toż to przecież największa nasza atrakcja turystyczna:) Po sali krąży wprawdzie JEDNO,  zdezelowane menu po angielsku, ale wersji niemieckiej brak. Staram się wytłumaczyć im, co to takiego kluski śląskie i leniwe, a spanikowana kasjerka w kwiecie wieku i kwiatach też na fartuchu prosi mnie, żebym jeszcze została i potłumaczyła, co mówią, bo ona sama sobie rady nie da ;)

DSCN6264

DSCN6265

indyjskie czy wietnamskie jedzenie może i jest pycha, ale nic nie dorówna barszczowi ukraińskiemu i leniwym!

Skoro już jesteśmy przy jedzeniu, na Pradze wybór jadłodajni niemały:

DSCN6310

DSCN6258

DSCN6306

Kilkadziesiąt lat temu pewnie bardzo nowoczesne budownictwo:

DSCN6256

DSCN6284

DSCN6281

DSCN6289

DSCN6294

Na terenie byłej wytwórni wódek króluje modern art:

DSCN6295

DSCN6300

smok kontra szachy

DSCN6303

DSCN6304

warszawska scena muzyczna

DSCN6305

DSCN6291

oto jest pytanie :)

DSCN6260

DSCN6293

DSCN6288

DSCN6290

DSCN6292

DSCN6311

daleko nam do Danii :(

Jak już być w stolicy w okolicach Świąt, nie można przegapić udekorowanego milionami światełek Starego Miasta ze świet(l)ną, ruchomą iluminacją Zamku Królewskiego:

DSCN6317

DSCN6316

DSCN6327

DSCN6332

A to już Krakowskie Przedmieście i olbrzymie prezenty:

DSCN6339

Pałac Prezydencki też prezentuje się nieźle – kolory i motywy oświetlenia zmieniają się co chwilę:

DSCN6341

DSCN6342

biało-czerwony Pałac Prezydencki

A w drodze powrotnej – trasa Warszawa-Koszalin wagonem sypialnym :) Chciałam sprawdzić, jak nasze kuszetki mają się do tych azjatyckich. Cena do zaakceptowania, bo do zwykłego biletu TLK, już bez zniżek :(, dopłaca się w najtańszej wersji (tzw. „tania kuszetka”) jedynie 25zł. Kocyk, prześcieradło i poduszka jest, zamykane przedziały, „opieka konwojenta” (jak piszą na stronie PKP) też – to gościu sprawdzający bilety przy wejściu do wagonu, dzięki czemu nie kręci się tam nikt niepowołany, a potem budzi ludzi na pół godziny przed stacją docelową – to trochę słabe, bo jak dla mnie wystarczyłoby 10 minut.

Bilet rezerwowałam bez wychodzenia z domu i stania w kolejce – całość, łącznie z płatnością, zajęła jakieś 3 minuty, w dodatku zapewniali, że drukować biletu nie trzeba, wystarczy zapisać go na smartfonie. Brzmi super. Przy wejściu do pociągu „konwojent”:P, trochę przestraszony na widok elektronicznego biletu zapytał tylko o numer mojej „pryczy” i zapowiedział, że kierownik pociągu przyjdzie później zczytać kod z biletu, bo tylko on ma odpowiedni sprzęt. Mija godzina, dwie, a kierownika nie ma, zasypiam więc, a tu o 2 w nocy pobudka. Kierownik wraz z całą ekipą budzi nie tylko mnie, ale też moje „współspaczki” (przedziały przydzielane są wg płci). Czytnika i on nie ma, ale spisuje jakieś numerki z biletu i sobie idzie, trzy razy przepraszając za pobudkę. O 8 rano do przedziału wkracza jakiś inny kierownik, budząc mnie, bo stacja Koszalin się zbliża, a przy okazji znów prosi o pokazanie biletu, bo „tamten kierownik jakiś zamulony był” :D i spisał złe numery. Fajnie, że Polska idzie z duchem czasu, ale zanim się z tym ogarną, lepiej jednak drukować bilety, jeśli się chce człowiek wyspać.

A kontynuacja Indii już w przyszłym roku!

Podobne wpisy:

5 komentarzy do posta Szlakiem czystej i kapeli podwórkowych. Plus świąteczne Krakowskie

  1. Eva Sawicka napisał(a):

    Dlaczego dawniej nienawidzilas Warszawe?

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Od dziecka odwiedzałam Warszawę kilka razy w roku, na święta i wakacje, bo w jej pobliżu mam rodzinę. Kiedyś była szara, nieciekawa, a na dodatek w innych rejonach kraju mówiło się tyle złego o mieszkańcach największej wsi w Polsce. Potem miasto wyładniało, pojawiło się więcej zieleni, a na dodatek ja chyba zmądrzałam ;) i teraz myślę, że mogłabym tam nawet mieszkać!

  2. marta napisał(a):

    dobre i to,że chociaż coś się rusza w tych tematach :) ale pobudek faktycznie nie zazdroszczę :)

    Piękne zdjęcia.I jak nie jestem fanką Warszawki tak tymi zdjęciami mnie zaciekawiłaś :)
    pozdrawiam w Nowym Roku Kochana!!

    • emiwdrodze napisał(a):

      Akurat pobudek to pewnie sama masz więcej ;)

      Fajnie, że udało mi się Cię zaciekawić! Jak dawno nie byłaś w Warszawce, to polecam wycieczkę choćby na weekend, bo się sporo pozmieniało! Albo jak Młoda trochę podrośnie, żeby jej naszą piękną stolicę pokazać;) Dla dzieciaków też mają dużo ciekawych rzeczy – Centrum Kopernika, „śpiewające” fontanny, ale to latem bardziej.
      O Warszawie już kilka razy wcześniej pisałam: http://emiwdrodze.pl/tag/warszawa/, pewnie widziałaś.

      Najlepszego w 2013, udanego blogowania, będę wpadać częściej!:)

      • marta napisał(a):

        to „NIELUBIENIE” Warszawy może wzięło się stąd,że jeśli już tam byłam to na szybko w jakiś tam sprawach albo na operację młodej albo na kontrole po tejże operacji.A jak już byłam z celach zwiedzania to byłam chyba za młoda na oglądanie tych ładniejszych stron tego miasta.Pewnie to nadrobie,kiedyś.Aczkolwiek bardziej ciekawi mnie Kraków :), który też widziałam za młodu i mało co z tego pamiętam.

Przydał Ci się ten wpis? Najlepiej podziękujesz klikając w reklamę :)