Singapur zielony + ceny

Mój highlight podczas kilkudniowego pobytu w Singapurze? Ani to wizyta na dachu hotelu z basenem, ani spacer pośród drapaczy chmur.

Mimo, że pracoholików w tym kraju nie brak, Singapurczycy wiedzą też, jak wypoczywać i mają do tego świetne warunki. O mieście lwa część trzecia, a na końcu postu koszty.

Jednym z miejsc, które zawsze chciałam odwiedzić, jest malezyjski Taman Negara, a główny tego powód to most wiszący tam pośród koron drzew, którym mi się marzyło przespacerować. Niestety jakoś nie wyszło, bo nie po drodze, bo czasu na Malezję było zbyt mało… Z wielką radością odkryłam więc, że w Singapurze mają coś podobnego (choć ta „puszcza” się oczywiście do Taman Negary nie umywa…), a na dodatek po pierwsze jest to pięć minut piechotą od domu mojego hosta, a po drugie za wstęp nic się nie płaci.

DSCN9597

plakat przy wejściu na Tree Top Walk w MacRitchie Reservoir

ziewacz

wejścia na mostek pilnuje znudzona małpa. Spoko, ona tylko ziewa :)

DSCN9621

spacer 25m nad ziemią

mostek

DSCN9619

Żeby dotrzeć do mostka, trzeba się jednak najpierw przedostać przez dość gęsty las. O ile w Singapurze wcale nie jest tak parno, jak straszyli (noce były nawet chłodne tak, że wyłączałam wiatrak. Bangkok czy Kuala Lumpur były pod tym względem gorsze), to w lesie faktycznie oddychać ciężko i pot z człowieka strugami spływa, taka jest wilgotność.

ścieżka

ścieżka dość szeroka, ale po bokach puszcza gęsta

DSCN9642

Van Gogh mówi, że to języka natury powinniśmy słuchać, nie malarzy.

Poza parkiem w mieście też znajdą się ciekawe roślinki:

DSCN9807

W Singapurze jest więcej takich ‚zielonych’ miejsc i atrakcji – choćby nocne safari, ale to wszystko kosztuje, i to niemało. Ja skupiłam się na tych darmowych, za to Paweł odwiedził zoo:

DSC_2219

zoo

P: napisów ostrzegających i „przywołujących do porządku” rzeczywiście tu dużo

Niczego sobie był niedzielny piknik ze znajomymi Weizhonga, w najlepszym ze znanych mi do tego miejsc – na dachu tamy wodnej. Pięknie przystrzyżona czysta trawka, a do tego widok na Marinę Bay, dziesiątki latawców i idealna wręcz temperatura.

DSCN9704

Ciągle dziwnie mi słuchać Azjatów mówiących pięknym, płynnym angielskim. Opowiadają głównie o służbie wojskowej, która jest w tym kraju obowiązkowa.

woda

pełno tu nawiązań do wody, jest też małe, ale całkiem ciekawie zrobione muzeum przedstawiające działanie tamy

Główną rozrywką Singapurczyków w niedzielne popołudnie wydaje się być puszczanie latawców. Bawią się w to i młodzi, i starzy:

DSCN9701

DSCN9700

DSCN9718

DSCN9705

DSCN9707

latawce

Widok z dachu zachwyca:

DSCN9724

DSCN9727

pomysł fajny, ale tabliczka dawno nieaktualizowana i niezgodna z tym, co faktycznie widzimy…

DSCN9745

z Weizhongiem i jego znajomymi

Warto zostać tam po zachodzie słońca:

DSCN9799

DSCN9771

Wracamy autem z koleżankami Weizhonga. Mówię, że te wszystkie nowoczesne budynki są piękne, a któraś z nich „co z tego, że piękne, jak ludzie w środku cierpią”. Fakt, o północy wciąż pozapalanych jest pełno świateł w biurowcach. Potem śpiewamy na cały głos „Lucky” Britney Spears – ta piosenka zdecydowanie tu pasuje ;)

Spotykam się też z innym couchsurferem, Victorem, chińskim Amerykaninem, który nie mógł mnie ugościć, bo akurat miał operację kolana, ale bardzo chce mnie poznać, bo, uwaga…, przez pół roku mieszkał w moim Koszalinie, niesamowite! Teraz pracuje dla Apple’a.

Jeśli już mowa o ogrodach, jest też jeden bardzo nowoczesny. Oprócz sporej ilości naturalnej zieleni wyrastają tam z ziemi takie oto twory:

DSCN9876

DSCN9879

tu też jest kładka

DSCN9888

Nazywa się to Gardens By The Bay. Wybrałam się tam na show ok. 8 wieczorem i o ile sam ogród zrobił na mnie wrażenie (a do tego wstęp jest darmowy!), to 5 dolców wydanych na wejście na kładkę uważam za kiepsko wydane – widok z dołu jest wręcz lepszy.

Już w autobusie z granicy malezyjskiej do Singapuru widzieliśmy filmik instruktażowy o tym, jak zachowywać się na jego pokładzie i trochę mnie przeraziło to ich restrykcyjne prawo – mówili m.in., że za nieposiadanie drobnych na zakup biletu grozi kara $500! Nie można wwozić tu gazu pieprzowego, ja jednak zaryzykowałam, bo nie chciałam go wyrzucać i nikt tego na rentgenie nie zauważył… Czyli jednak te kontrole nie są aż tak ostre. Miałam też w plecaku gumę do żucia, która jest w Singapurze zabroniona – choć od niedawna ponoć można wwozić ilości „na własny użytek”.

Rzeczywiście, tabliczek z nakazami i zakazami jest sporo, ale nie znalazłam żadnych absurdalnych czy pozbawionych logiki (ok, oprócz tego, że w hostelu w pokojach obowiązuje zakaz picia! To samo jest w metrze i kiedy czasem jadę przez całe miasto godzinę bez łyka wody, daje mi się to we znaki). Weizhong twierdzi, że policja przymyka oko na większość drobnych wykroczeń – wiele razy przebiegamy przez ulicę daleko od pasów albo przechodzimy na czerwonym świetle.

DSCN9646

zakazy

Sam Singapur leży na wyspie, a poza nią jest jeszcze kilka mniejszych, w tym Santosa, na którą możemy dostać się kolejką zwykłą lub linową i gdzie znajduje się wielkie akwarium, parki rozrywki, czy też ifly – pomieszczenie bez grawitacji, w którym za „jedyne” $80 możemy polatać. Większość atrakcji kosztuje min. $20, za darmo można się za to pobyczyć na plaży pełnej piasku sprowadzanego z Malezji.

Zobacz też inne odsłony Singapuru – Chińszczyzna w mieście lwa i Światowa stolica lansu i splendoru.

Praktyczne info (zaktualizowane w kwietniu 2015):

  • na noclegu ciężko zaoszczędzić – najtańsze, co znalazłam to $20 za łóżko w klaustrofobicznym dormie, za to z kawą, herbatą i tostami w cenie, dostępnymi 24h; na szczęście couchsurfing działa tu bardzo dobrze. Gdzie i za ile spać w Singapurze?
  • na wyspach można tanio campingować – ponoć nawet na Sentosie (o tym sporo info jest w LP)
  • w samym sercu Chinatown, gdzie znajduje się większość tanich hosteli jest największy w mieście food court (ok. 260 stoisk!), w którym najemy się już za $3 (dolar singapurski to ok. 2,5 zł). Inny znany i tani to pobliski Maxwell. Przy Marina Bay raczej nie zjemy za mniej niż $5-8. Jedzenie to jedyna rzecz, która w Singapurze jest przystępna cenowo, a na dodatek jest pyszne! Więcej o food courtach w moim poście o Chinatown
  • najtańszy bilet autobusowy albo przejechanie jednego przystanku metrem to $1,4; można zaopatrzyć się w jedno lub trzydniowy karnet na transport miejski za $10 albo $20; mi przy całkiem częstym przemieszczaniu się pojedyncze bilety wyszły mimo wszystko taniej
  • do wyszukiwania połączeń dobra jest strona podobna do naszego jakdojade: gothere.sg
  • do Singapuru przyjechaliśmy autobusem z malezyjskiego Mersing. Bilet kosztował grosze (w Malezji transport jest bardzo tani), co innego jeśli ktoś jedzie w drugą stronę – za ten sam autobus z Sgp do Mersing płaci się kilka razy więcej
  • wstęp na Skyway (kładka pomiędzy drzewami) w Gardens by the bay: $5
  • wjazd na observation desk na Marina Bay Sands (tylko punkt widokowy, bez dostępu do basenu): $20

zobacz koszty całej, kilkumiesięcznej podróży po Azji, łącznie z biletami lotniczymi

7 komentarzy do posta Singapur zielony + ceny

  1. Robert napisał(a):

    Hej Emilia!!
    Jestem zafascynowany Twoim blogiem, jest niezwykle ciekawy i informacyjny. W przyszłym roku wybieram się do Indonezji, m.in. żeby odwiedzić moja wspaniałą znajoma z Jakarty, to będzie 20-lecie naszej znajomości (a poznaliśmy się listownie). 2 razy odwiedziła mnie w Polsce, na imię ma Anita i być może też się z Toba skontaktuje. Mam nadzieję, że spotkamy Cię w Yogyakarta.

    Pozdrawiam serdecznie

    Robert

  2. kasia napisał(a):

    dzięki!!

  3. kasia napisał(a):

    hej! śmieszne pytanie! masz może gdzieś namiary na swojego couchserfera Weizhonga ? szukam właśnie noclegu na 2 noce i tak miło o nim piszesz i tyle Ci pokazał że pomyślałam, że może jeszcze oferuje swoje usługi. będę bardzo wdzięczna za informacje.

    • Emiwdrodze napisał(a):

      hej Kasia! w wyszukiwarce cs wyskakuje mi tylko dwóch Weizhongów w sgp, to ten z większą ilością friends/references, chyba znajdziesz? :) choć nie wiem, czy on jeszcze gości, widzę, że po mnie miał tylko dwie inne osoby, a ostatnio był bardzo zajęty i spałam u kogo innego, takiego Tajwańczyka, który przez rok mieszkania w sgp gościł SETKI ludzi, ale wyprowadził się już z powrotem do Tajwanu.. Powodzenia!

  4. Skośnym Okiem napisał(a):

    Hej! Rewelacyjny blog! Postanowiłam Cię wyróżnić u siebie na Skośnym okiem. Gratuluję Liebster Award i zapraszam do przekazania pałeczki! :)

Przydał Ci się ten wpis? Najlepiej podziękujesz klikając w reklamę, to nic nie kosztuje! :)