Singapuru cz. 4 – street art i punkty widokowe

W Singapurze byłam już wcześniej kilka razy i na wylot znam wszystkie te oklepane turystyczne miejsca, tym razem przyszedł więc czas na nietypowe zwiedzanie. Jako, że leciałam w towarzystwie artysty, nie mogło się obyć bez wizyt w kilku studiach, galeriach sztuki i wypatrywania murali na ulicach. Udało się też znów wjechać na szczyt wypasionego hotelu Marina Bay Sands, tym razem tylko na teren baru, a nie basenu, ale znów za darmo i to na dodatek z drinkiem w prezencie!

Singapur ma niepochlebną opinię miasta kar i mandatów wlepianych za wszystko. Nie wolno jeść ani pić w metrze, żuć gumy, za wyrzucenie papierka na ulicę też słono się płaci (o tym, że nie jest to wcale tak bardzo egzekwowane, pisałam we wcześniejszym poście). Tak samo jest z malowaniem po budynkach. Mało kto się odważy zrobić mural, bo może się to okazać zbyt kosztowne. Po drugie Singapurczycy nie są zbyt kreatywnymi ludźmi, dużo tu zaprogramowanych na pracę w korporacji robotów, a artystów nie ma zbyt wielu. Ci, którzy są, nie mają zbyt dużego pola do popisu. Ale, chcieć to móc, udało się znaleźć kilka zacnych kawałków ścian! (Fakt, większość z nich jest autorstwa zagranicznych artystów)

Coś na kształt muralu wita nas już po wyjściu z lotniska:

DSC_0236

Najwięcej sztuki ulicznej znajdujemy w okolicach stacji metra Bugis:

DSC_0452

DSC_0466

AlicePasquiniSingapore

mural znanej włoskiej artystki Alice Pasquini

DSC_0471

jest bardzo mały i nie było łatwo go znaleźć! To ściana w podwórku przy Aliwal Street.

Kawałek dalej, wzdłuż ruchliwej Victoria Street, nagromadzonych jest kilka świetnych murali Litwina Ernesta Zacharevica, tego samego, który wykonał słynne murale z Georgetown (Penang).

DSC_0475 DSC_0482 DSC_0483 DSC_0485

Ten, tego samego artysty, mieści się na skrzyżowaniu Everitt Road i Joo Chiat Terrace, spory kawałek spacerem od stacji metra Eunos:

Zacharevic_Singapore

I znów okolice Victoria Street, a konkretnie Haji Lane:

HajiLaneSingapore

ten mural jest znacznie większy, ale ciężko było go sfotografować, bo jest na ścianach obleganej kawiarni

DSC_0498 DSC_0499

Na ścianie jednej z kafejek przy Victoria Street:

DSC_0490

Przypadkowo napotkany gdzieś między Maxwell hawkers centre a stacją metra Telok Ayer:

DSC_0274

Sztuka uliczna to nie tylko murale!

streetart_singapur

Udało nam się zobaczyć kilka studiów artystów, m.in. RSCLS przy Aliwal Street i najciekawsze – Flabslab przy stacji metra Commonwealth, a w każdym z nich dostawaliśmy namiary na kolejne, aż czasu nie starczyło! Na wizyty w studiach na ogół trzeba się wcześniej umawiać, nam drzwi do nich bez umówionej wizyty otworzyły jedynie znane nazwiska kolegów-artystów z Yogyakarty.

DSC_0451

w studio RSCLS

FlabslabSingapore

najlepsze z najlepszych – Flabslab, po którym oprowadził nas sam właściciel, Mastermind. Ma w swojej kolekcji co najmniej kilka tysięcy ZABAWEK – ale takich dla dużych dzieci, serie figurek sprowadzanych z całego świata. Niesamowite miejsce!

Odwiedziliśmy kilka przynudnawych prywatnych galerii gromadzących dzieła naprawdę wielkich artystów (pokroju Andy’ego Warhola) z cenami niemieszczącymi się w głowie. Na trasie naszej wycieczki szlakiem sztuki był też budynek ION Orchard. Przy okazji okazało się, że z galerii położonej na 4. piętrze windą da się wjechać na 55. piętro z takim widokiem na miasto:

IONOrchard_Singapore

panorama jest prawie 360°, w oddali widać także Marina Bay

punktwidokowyMarinaBaySands

a tu już  na dachu Marina Bay Sands z Moniką, Polką mieszkającą w SGP, która nas ugościła i pokazała kilka świetnych miejsc

Lubicie street art? Więcej zdjęć wrzucałam przy okazji wpisów o malezyjskim Penang (Georgetown) i nowozelandzkim Auckland, a specjalistki od tematu sztuki ulicznej to Kami, która murale wypatrzy wszędzie i robi im dużo zdjęć oraz Kara Boska, która obfotografowała już ściany m.in Reykjaviku i Łodzi!

Informacje praktyczne:

  • Większość murali w Singapurze zgromadzonych jest w okolicy Victoria Street i pobliskiej Haji Lane. Dostaniemy się tam łatwo autobusami i metrem (stacja Bugis).
  • Ten przy Joo Chiat jest trochę trudniej dostępny, od stacji metra Eunos dzieli go spory kawałek, za to prosto stamtąd łatwo dostaniemy się na Victoria Street autobusem nr 33. W poszukiwaniach pomogły mi te dwie anglojęzyczne strony: passportchopthe occasional traveller
  • Z Singapuru pochodzi Sheryo, genialna artystka graffiti, jednak od dłuższego czasu mieszka w Stanach i nie udało nam się znaleźć tu żadnego jej muralu
  • Taras widokowy na szczycie ION Orchard otwarty jest do godz. 20. Ostatni wjazd windą na górę o 19.30. – ciemno robi się już ok. 19, więc to dobra opcja na podziwianie panoramy miasta nocą. I co najlepsze – wstęp jest darmowy!
  • Wjazd do baru na dachu Marina Bay Sands jest darmowy w środy wieczorem, przed północą dziewczyny dostają też darmowego drinka. Rozpościera się stamtąd widok na całą dzielnicę biznesową.
  • Inny taras widokowy znajduje się w Altitude przy Raffles Place. Na szczycie budynku jest kilka klubów i te są słono płatne (30$ za wstęp), za to na sam dach wjechać można za darmo. Kiedy my tam byliśmy, grzmiało i dach był ze względów bezpieczeństwa zamknięty. Stąd widok może być jeszcze lepszy, bo na hotel Marina Bay Sands.
  • Dla zainteresowanych – wiem w końcu, która singapurska IKEA jest lepsza! ;) Ta blisko lotniska, na Tampines, jest większa od Alexandry.

Zobacz gdzie spać w Singapurze.

Znasz inne ciekawe murale/punkty widokowe w mieście? Podziel się w komentarzu!

Podobne wpisy:

11 komentarzy do posta Singapuru cz. 4 – street art i punkty widokowe

  1. Emi w drodze napisał(a):

    Dzięki, Raffles znam, tym razem wybieram się w miejsca, w których mnie jeszcze nie było – dziś ogrody botaniczne, jutro gardens by the bay od środka.

  2. Emi w drodze napisał(a):

    Jak tylko wreszcie rusze w miasto to na pewno :) dzieki!

  3. Przerysowane Podróże napisał(a):

    Interesujący wpis :) A my dorzucimy od siebie jeszcze to:

  4. Izabela napisał(a):

    Jejku, jak tam klimatycznie. Jedyne, co widziałam w Singapurze, to lotnisko w drodze do AU. Aż żałuję, że tylko to, a wcześniej mi żal nie było! :) Niby blisko, a tak daleko…

    • Emiwdrodze napisał(a):

      Lotnisko to zawsze niemalże mój highlight pobytu w SGP, uwielbiam je! Miasto też bardzo lubię, choć tylko na kilka dni, bo na dłuższą metę jest męczące. W każdym razie cieszę się, że udało mi się zmienić Twoje wyobrażenie o nim :)

  5. Traveling Rockhopper napisał(a):

    Bardzo fajne!
    To się nazywa niestandardowe zwiedzanie :D

  6. Wiola Starczewska napisał(a):

    Prowadzisz życie na wysokim poziomie można powiedzieć:)

  7. Magdalena napisał(a):

    Uwielbiam street art! Świetny post, dzięki!

Przydał Ci się ten wpis? Najlepiej podziękujesz klikając w reklamę :)