Tag Archives: Bangkok

Co jeszcze robić w Bangkoku?

Jesteś w BKK już któryś raz i widziałeś wszystko, co widzieć tu „wypada”? Obowiązkowe punkty programu jak Leżący Budda i Chinatown czy podziwianie panoramy miasta z osiedmdziesiątktóregoś piętra Bayioke Sky to zajęcie na kilka dni, a wtedy ma się już ochotę stąd uciec, bo jak ciekawy by BKK nie był, jest wielki, zatłoczony (spaliny!) i głośny. Jednak nawet jeśli musisz spędzić tu więcej czasu, nuda w stolicy Tajlandii raczej nie ma szans dopaść.

Warzywniak na wodzie i kaczka po chińsku

Większość azjatyckich miast bazarami stoi. Bangkok nie jest wyjątkiem. Zwykłych marketów ze stoiskami warzywnymi i owocowymi jest tu na pęczki, ale nie różnią się one zbytnio od tych z innych części Azji. Ale są i takie naj, np. olbrzymi weekendowy bazar, ponoć największy na świecie, idealny na zakupy ciuchów czy pamiątek – Chatuchak Market czy kilka targów wodnych, gdzie sprzedawcy siedzą w łódkach, a my kupujemy od nich jedzenie chodząc po pływających platformach.

A jak już znudzą się zakupy, wieczorem fajnie się wybrać na kulinarną wędrówkę po Chinatown, uznawanym przez wielu za najciekawsze ze wszystkich istniejących.

Pożegnanie z krajem uśmiechów

Z wizą indyjską w ręku wsiadłam w pociąg sypialny z Chiang Mai do Bangkoku. Podróż okazała się dłuższa niż było to w planie, ale to przecież nie powinno dziwić w Azji. Mieliśmy jechać godzin 14, jechaliśmy 21. I to z dwoma przesiadkami w autobus, bo po drodze były uszkodzone tory. Kilka ostatnich dni w Tajlandii…

Welcome to the Kingdom of Cambodia!

Znajomi wrócili do Polski, a mi przez chwilę było bardzo smutno, bo polubiłam ich wszystkich, mimo, że bałam się wcześniej, że taki układ (przed wyjazdem znałam tylko 1/5 składu) nie wypali.

Teraz już jestem sama w Kambodży, więc dziś trochę o niej, a trochę o ostatnich dniach w Bangkoku.

Bangkok cz.2 – świeżo po powodzi

Moja pierwsza wizyta w BKK wyglądała zupełnie inaczej niż ta ostatnia – miasto było opustoszałe i turystów jak na lekarstwo, bo wystraszeni telewizyjnymi donosami o powodzi zrezygnowali z jego odwiedzania. Mi to na rękę, bo nie ma tłoku, a wody i tak już prawie nie widać.

กรุงเทพมหานคร

..czyli Bangkok. Miasto tranzytowe, gdziekolwiek się w tej części Azji nie wybierać. Za parę dni uderzam na Kambodżę, ale wróciłam tu na trochę ze znajomymi, dla których to już końcówka 3tygodniowego urlopu w Tajlandii.