Tag Archives: Hampi

Hampi – „small Israel”

Tak o Hampi mówił znajomy Izraelczyk. Zresztą takich „małych Izraeli” jest w Indiach więcej. Faktycznie, napisy po hebrajsku (i takie menu w restauracjach) spotyka się tu wszędzie, ale o tej porze roku (kwiecień) zarówno ich, jak i innych turystów, mało. Krajobrazy za to wciąż księżycowe.

Hampi – wszystko płynie

Hampi (a przede wszystkim jego okolice!) to, jak dla mnie, najciekawsze miejsce na mapie Indii. Żaden tam Taj Mahal czy nawet Radżastan (choć rewelacyjny!) nie spodobał mi się tak bardzo. No i, co najlepsze, wciąż nie ma tu luksusowych hoteli i nie docierają japońskie wycieczki autokarowe.

O moim ulubionym miasteczku więcej będzie za kilka dni, teraz tylko krótko o życiu na ghatach na przykładzie Hampi.

Dookoła świata za jeden „:)”

Jakiś czas musicie poczekać na aktualizacje, bo, po pierwsze- „zjadło” mi sporą część zdjęć z karty pamięci, ale wierzę, że uda się je po powrocie do Polski odzyskać, po drugie- dostęp do internetu ostatnio mocno ograniczam, głównie ze względu na tryb oszczędnościowy, który zdecydowałam się wprowadzić w życie.

Polak, z którym miałam dalej podróżować, okazał się zupełnie kimś innym niz podróżnikiem, na jakiego kreował się na swoim blogu i absolutnie się nie dogadywaliśmy, rozstaliśmy się więc szybko i zostałam sama. Sama w Indiach, czyli coś, czego się okropnie bałam i przed czym masę ludzi mnie ostrzegało.

Samotne podróżowanie kobiety po Indiach to zupełnie inna bajka, bywało ciężko (nadmiar Hindusów próbujących się ze mną zaprzyjaźnić przerasta), a w dodatku było to bardziej kosztowne, bo często musiałam sama płacić za dwuosobowy pokój.

Po kilku dniach zwątpienia i tęsknoty za Polską zakończonej kupieniem biletu powrotnego (za 2 miesiące wracam!) spotkało mnie jednak najlepsze, co na tym etapie podróży mogło się wydarzyć