Tag Archives: sztuka uliczna

Mur(ale) berliński(e)

W Berlinie to pewnie każdy był, mur berliński każdy widział. Na pewno? Ja z kilku pierwszych wizyt w nim tych wszystkich murali wcale nie pamiętam, obfotografowałam je więc dokładnie przy okazji ubiegłorocznej wizyty. Zapraszam Was na wirtualny spacer wzdłuż Szprewy!

Berlin Azji, czyli sztuka uliczna w Yogyakarcie – cz. II

Prawdopodobnie najbardziej kolorowe miasto archipelagu, nazywane duszą Jawy i południowowschodnioazjatycką stolicą sztuki – Jogja. Jej ulice pełne są street artu lokalnych i światowej sławy międzynarodowych artystów – wielu przyjeżdża tu na kilkumiesięczne rezydencje artystyczne, aby rozwijać swoje talenty.

Georgetown – (nie tylko) sztuka uliczna

Niewiele jest miejsc, do których mam ochotę wrócić przed odwiedzeniem wszystkich innych z mojej bucket list, jednak Georgetown ma w sobie to coś, co sprawiło, że wybrałam się tam już drugi raz w ciągu ostatnich kilku lat. Słynie głównie ze street artu i (ponoć) dobrego jedzenia. Mnie (tym razem) najbardziej urzekło to, jak przyjemnie się po tym mieście…chodzi. To coś, na czego ogromny niedostatek cierpię mieszkając na Jawie.

Więc chodź, pomaluj mój świat: sztuka uliczna w Yogyakarcie – cz. I

W Jogji, kulturalnej stolicy Indonezji, gdzie sztuka tradycyjna przeplata się z nowoczesną, i która jest domem dla wielu artystów różnej maści, również na ulicach znajdziemy mnóstwo artystycznych wstawek. Obok malezyjskiego Georgetown (w którym poza muralami wcale nie ma tak wiele sztuki) to Yogyakarta zwana jest azjatycką stolicą street artu.

Singapuru cz. 4 – street art i punkty widokowe

W Singapurze byłam już wcześniej kilka razy i na wylot znam wszystkie te oklepane turystyczne miejsca, tym razem przyszedł więc czas na nietypowe zwiedzanie. Jako, że leciałam w towarzystwie artysty, nie mogło się obyć bez wizyt w kilku studiach, galeriach sztuki i wypatrywania murali na ulicach. Udało się też znów wjechać na szczyt wypasionego hotelu Marina Bay Sands, tym razem tylko na teren baru, a nie basenu, ale znów za darmo i to na dodatek z drinkiem w prezencie!

Auckland w kilka godzin

Największe miasto Nowej Zelandii to tak naprawdę mała mieścina. Może i powierzchnię ma sporą, ale już kawałek drogi od centrum ulice świecą pustkami. Te kilka godzin zajęło mi pobieżne zwiedzenie centrum, a w mieście spędziłam całe 2 dni.

Moja Dżogdża

Odkąd pierwszy raz postawiłam stopę na azjatyckiej ziemi, myślałam o tym, jakby to zrobić, żeby tu choć chwilę pomieszkać, a nie tylko być turystką. W końcu się udało. W miejscu dość przypadkowym. Proszę państwa, oto mój sen na Jawie, tej indonezyjskiej :) To już pół roku!

Pierwszy kontakt z islamem

Tak się złożyło, że nigdy nie byłam ani choćby w Turcji, ani żadnym innym muzułmańskim kraju. Z islamem zetknęłam się do tej pory jedynie w Niemczech i na południu Tajlandii. Niby wiedziałam, czego się spodziewać, ale i tak ciekawość mnie zżerała na myśl o wyprawie do Malezji, która miała być przecież tylko rozgrzewką przed największą muzułmańską potęgą świata, Indonezją. Prosto z tajlandzkiego Railay udajemy się do Georgetown (zwane też Penang, choć to właściwie nazwa wyspy, na której Georgetown leży).