Klikając w reklamę dorzucasz się do moich podróży, dzięki! :)

Malakka – najstarsze miasto Malezji

Kiedyś handlowano tu chińskim jedwabiem i porcelaną, kamforą z Borneo, drewnem sandałowym z Timoru, goździkami z Moluków oraz złotem i pieprzem z Sumatry. Pozostałością tych kupieckich czasów jest mieszanka etniczna mieszkańców obecnej Melaki – żyją tu potomkowie m.in. Portugalczyków, Chińczyków, Hindusów… Całe miasto, podobnie jak inne malezyjskie miasto, Georgetown, wpisane jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Zakręciłam się z tą nazwą. Polska Malakka to po angielsku Malacca, a w oryginale, po malajsku – Melaka. Ktoś tu coś niepotrzebnie skomplikował tłumacząc.

Patrząc na samą starówkę, którą bez większego wysiłku obejdziemy pieszo, wydaje się, że to takie małe prowincjonalne miasteczko. Tak naprawdę ma dobrych kilkaset tys. mieszkańców, ale mało który turysta zapuszcza się poza granice ścisłego centrum – gdzie znajduje się m.in. dawna portugalska osada czy meczet na wodzie.

Przyjemnie chodzi się tu wzdłuż rzeki. Ludzie dużo się tu ruszają, a nawet biegają! Co i rusz wiszą znaki o zdrowym trybie życia, zapobieganiu cukrzycy itd, ewenement w skali Azji Pd.-Wschodniej. Można też przysiąść w jednej z licznych knajpek z widokiem na rzekę.

Rzeka nie śmierdzi, ale mniejsze kanały wzdłuż ulic już owszem. Uroku miasteczku odejmuje więc trochę ten zapaszek oraz głośni jednodniowi chińscy turyści, od których nieraz, nie dwa oberwałam parasolką po głowie.

Miasto wieczorami jest opustoszałe, w ciągu dnia zresztą też dużo miejsc pozamykanych jest na cztery spusty. Zmienia się to w weekend, kiedy zjeżdżają się tu Malezyjczycy z różnych części kraju.

Co zobaczyć w Malakce?

Oczywiście mogłabym wam napisać, cytując przewodniki, że koniecznie kolonialny (czyli holenderski) Ratusz, bramę fortu (portugalskiego), kilka muzeów i świątyń, ale jak dla mnie (oprócz tych dwóch pierwszych obowiązkowych pozycji) gwoździami programu wizyty w Malakce i tak były małe chińskie domki, nieoczekiwany wysyp murali oraz śmieszne autka udekorowane postaciami z kreskówek (jakże podobne do tych z Yogyakarty, czułam się trochę jak w domu ;)).

pozostałość portugalskiego fortu A Famosa

holenderski Ratusz

ruiny kościoła katolickiego St. Paul

Chińska i kolonialna architektura

O ile spora część kontynentalnej Malezji to mieszanka kultur malajskiej, chińskiej i indyjskiej to tu do tego dochodzą jeszcze wpływy kolonialne, ah, prawdziwa uczta dla oczu!

kadzidła wiszące przed wejściem do chińskiego domu

Street art

Nikt mnie przed przyjazdem tu nie ostrzegał, że Malakka street artem stoi i jej poziomem dorównuje Jogji czy nawet Georgetown! A tu taka niespodzianka <3

 

Najwięcej murali znajdziemy wzdłuż rzeki i w uliczkach dookoła, a także w zakątku zwanym “The well” (studnia).

Kolorowe riksze

Co dodaje kolorów Malakce to nie tylko barwne murale. Pstrokate riksze udekorowane maskotkami Hello Kitty czy Doraemon przyprawiają o oczopląs i ból głowy, bo rozbrzmiewają z nich głośno przeboje disko, jednak nie można odmówić im wdzięku. Kto chciałby jedną z nich pozwiedzać miasto, może wypożyczyć rikszę po oficjalnej w całym mieście cenie 40 MYR/h. Bez targowania się ani obaw o to, że jako biały turysta przepłacamy, cenniki są jawne i wiszą w wielu miejscach w mieście.

aż mi się ciśnie na usta “Boże widzisz i nie grzmisz?” :P

Praktyczne wskazówki

Ile dni przeznaczyć na Malakkę?

Mówią, że dzień czy nawet pół wystarczy, żeby zobaczyć wszystko, co Malakka ma do zaoferowania. Wielu turystów wpada tu na jednodniową wycieczkę z Kuala Lumpur. Jednak najlepiej zostać tu przynajmniej na jeden nocleg, bo tylko rano i wieczorem unikniemy tłumów tych właśnie jednodniowych wycieczek i poczujemy klimat miasta. Nie spodziewałam się tego, ale mnie to miasto wciągneło na dłużej niż dzień, panuje tu tak przyjemna leniwa atmosfera i tak fajnie poszlajać się tu pieszo. Drugiego dnia myślałam, że wszystko, co chciałam zobaczyć mam już “zaliczone”, planowałam pospacerować trochę bez celu i spędzić kilka godzin pracując z widokiem na rzekę. Koniec końców wróciłam do hostelu o północy wymęczona całodniowym chodzeniem, po drodze zaliczając masaż obolałych stóp… Całe centrum/starówkę obejść można na pieszo, ja zapuściłam się też kawałek wzdłuż rzeki na północ do nowszej części miasta, która turystycznie do zaoferowania ma mniej, za to zawsze fajnie podejrzeć jest prawdziwe życie miejscowych.

Gdzie spać w Malakce?

Lokalni turyści celują w miejscówki położone jak najbliżej Jonker Street, która jest dla nich głównym celem wizyty w mieście. Ja stawiałabym raczej na bliskość rzeki, gdzie powstało sporo oryginalnych butikowych hotelików. Fajnie mieć widok na rzeczkę przy śniadaniu!

Ja nocowałam w wysoko ocenianym hostelu Omni, trochę droższym niż przeciętne backpackerskie opcje, za to położonym nad samą rzeką, czystym i cichym.

Ciekawe hotele w tradycyjnych willach (o ile nie przeszkadza wam odległość do centrum) znajdziecie w starej dzielnicy portugalskiej, np. The Settlement Hotel.

Inne opcje znajdziecie na booking.com. Będę wdzięczna jeśli rezerwując noclegi przez booking.com czy to w Indonezji, czy gdziekolwiek indziej na świecie, w podzięce za wiedzę zdobytą na moim blogu, skorzystasz z tego linka. Ciebie nic to nie kosztuje, a ja od każdej takiej rezerwacji dostaję niewielką prowizję – głównie tak zarabiam na blogu :)

Co zjeść w Malakce?

Malezyjczycy żyją, aby jeść. Każdy region kraju ma swoje specjały i lokalni turyści są w stanie pojechać gdzieś na weekend tylko po to, żeby zjeść konkretną potrawę. I tak Malakka słynie z:

  • sate celup – szaszłyki serwowane na surowo wraz z michą sosu orzechowego, gotuje się je samemu w podstawionym na stół garze
  • kuih keria – pączki ze słodkich ziemniaków lukrowane cukrem palmowym, lokalną specjalnością
  • chicken rice ball – danie podobne do singapurskiego Hainanese rice chicken, z tą tylko różnicą, że ryż ulepiony jest w kulki. Nie zachwyca.

chicken rice ball i sos nabierany łychą prosto ze słoika

Chińscy kupcy wżeniając się w muzułmańskie rodziny stworzyli nie tylko nową kulturę Perenakan (lub Baba-Nyonya), ale co za tym idzie, eksperymentując kulinarnie i mieszając obie kuchnie, unikalną, typową dla Malakki kuchnię Perenakan.

Na weekendowym night markecie (z tego powodu warto pobyt tu zaplanować na choć jeden weekendowy dzień) rozkładanym wieczorami na kultowej Jonker Street wita nas wielka scena, na ktorej chińscy staruszkowie śpiewają karaoke bez cienia wstydu. Takie rzeczy tylko w Azji :)

W tym samym czasie w pobliskiej chińskiej światyni rozkręca się impreza, panie w kwiecie wieku i w różowych minispódniczkach tańczą w rytm “Señority”. Jak ja bym chciała bawić się tak na stare lata!

Znajdziemy tu mango szejki, parówy i ośmiorniczki na patyku, sok kukurydziany, nakręcane zabawki, nowości w stylu koreańskich dymiących napoi – czyli standardowy asortyment azjatyckiego bazaru.

…a po prawej typowe malezyjskie śniadanie, tosty ze słodkim dżemem kokosowym zwanym kaya i na wpół surowym jajkiem

parówy na patyku

a tu same nieznane mi suszone kwiaty i herbatki ziołowe z Chin, wszystko pięknie opisane 

Będąc w Malezji nie umiem odmówić sobie indyjskiego jedzenia, to zawsze ulubiony punkt moich wizyt w tym kraju. W Malakce przetestowałam obleganą knajpkę pak Putra.

Jak dostać się do Malakki?

  • Dojazd z Kuala Lumpur to ok. 2 h autobusem, które kursują bardzo często, także bezpośrednio z/na lotnisko międzynarodowe). Przemieszczanie się po Malezji, rezerwacja biletów i wyszukiwanie rozkładów online jest tak proste, że nie będę się na ten temat rozpisywać ;) Terminal autobusowy jest kilka km od starówki, ale Grab działa tu bez zarzutu, a niektóre autobusy zatrzymują się w centrum (mnie z Singapuru wyrzucili tuż przy placu ratuszowym).
  • Dojazd z Singapuru zajmuje 4-5 godzin.
  • Malakka ma też niewielkie lotnisko, można polecieć stąd m.in. na Langkawi, do Georgetown czy do sumatrzańskiego Pekanbaru.
  • Wypływają stąd też promy na Sumatrę – do Dumai, Pekanbaru i Bengkalis.

3 komentarzy do posta Malakka – najstarsze miasto Malezji

  1. Zbyszek pisze:

    Niesamowite,świetne zdjęcia! Jakiego sprzętu używasz?

  2. Luiz Braido pisze:

    Super przewodnik! Taka ilość czytelników tylko potwierdza to, że blog warto odwiedzić Pozdrowienia :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.