Tag Archives: couchsurfing

Chennai: jak się bawią bogate Indie. Plus w 50h przez subkontynent

Przez kilka dni pobytu w Chennai niemal nie doświadczam brudu, hałasu i biedy. Mieszkam w klimatyzowanym apartamencie, wożę się klimatyzowanym autem i chadzam na przyjęcia do pięciogwiazdkowych hoteli. Absolutnie nie czuję się jak w Indiach.

A potem trzeba się przetransportować daleko na północ, do Nepalu, co zajmuje mi jedyne 55 godzin.

Wieś po wojnie

Po odespaniu jet-laga u koleżanki w Colombo udałam się na północ wyspy, gdzie dopiero trzy lata temu skończyła się najdłuższa w historii Azji wojna i ludzie najwyraźniej wciąż boją się tu przyjeżdżać – zagranicznych turystów spotkałam tu zaledwie kilku. Teraz, już pod koniec objazdówki po wyspie, właśnie pobyt na północy wspominam najlepiej. Ludzie cieszą się na nasz widok, wybałuszają oczy, machają do nas, kiedy idziemy wiejską drogą, wołają całą rodzinę, żeby ta też zobaczyła, jakich mają gości. I są to bez wyjątku serdeczne pozdrowienia. Często są onieśmieleni i jak próbujemy zagadać, chowają się do domów, z zaciekawieniem wystawiając tylko głowy zza framugi drzwi.

Heimat

Fajnie czasem wpaść do domu. Wyspać się w swoim łóżku, wyjąć w końcu ciuchy z szafoplecaka i poukładać je w prawdziwej szafie, posiedzieć przed kominkiem, patrząc na śnieg za oknem. A jak w tym czasie zjadą się goście, to i jest okazja, żeby się sprzed tego kominka ruszyć i coś w okolicy zobaczyć.

Bikaner – lody z wielbłądziego mleka oraz święte szczury

Jak nie krowy, to wielbłądy… Pewnie już się tym zdążyliście znudzić, dlatego dziś na bloga zawitają szczury, i to nie byle jakie, bo święte! (ale wielbłądy też będą :D)

W Bikanerze z dworca odbiera mnie Natasha – Francuzka w kwiecie wieku. Mówi, że jest jedyną białą mieszkającą w tym mieście.

Kerala: kokosowe zagłębie?

No to jedziemy z Indiami! Jako, że powiedzieć, że się było w Indiach to tak samo, jakby stwierdzić „jestem z Europy”, cykl o tym kraju będzie się składał z co najmniej kilkunastu wpisów.

28 stanów, 23 języki, wyznawcy wszystkich możliwych religii żyjący obok siebie, festiwale i święta niemal każdego dnia roku, przerażająca bieda kontrastująca z ociekającym złotem bogactwem – nie ma wątpliwości, że Indie to jeden z najróżnorodniejszych i najbogatszych kulturowo krajów świata.

Na początek (choć wcześniej pisałam już o Kalkucie) południowoindyjska Kerala, która słynie głównie z dwóch rzeczy – mnogości kokosów, co owocuje pysznymi, smażonymi na oleju kokosowym dosami oraz ayurvedy, starożytnej indyjskiej medycyny.

Podróże małe…

i duże.

Odliczanie do wyjazdu rozpoczęte, ale póki co o krótkim, ale intensywnym couchsurfingowym wypadzie, jaki w ostatnim czasie udało mi się odbyć. Kilkudniowa wycieczka zaczęła się w północnej Polsce. Po przejechaniu całego kraju trasa prowadziła dalej przez Słowację, Węgry, Austrię i Czechy z powrotem do Polski.